Kościół burzący mury

imagesPrzyznam, że od wielu miesięcy przymierzam się do napisanie tego tekstu. Postanowiłam jednak, że nie zabiorę się za niego dopóki nie przeczytam do końca adhortacji Amoris Laetitia na temat rodziny. Dokument ten to wynik rozmów biskupów całego świata zebranych na dwóch synodach w ciągu ostatnich dwóch lat. Cały tekst jest bardzo wartościowymi wskazówkami głowy Kościoła odnośnie życia małżeńskiego, rozumienia hymnu o miłości, wychowania dzieci. Poruszanych jest wiele problemów, które dotykają dzisiejszych rodzin i wierzę, że warto nie zrażać się do niego ze względu na samą formę dokumentu papieskiego, bo napisany jest językiem bardzo przystępnym i zrozumiałym. Myślę, że to będzie mój prezent na wszelkie nadchodzące śluby 😉

Temat małżeństwa, chociaż bezpośrednio mnie nie dotyczy, jest tematem mi bardzo bliskim. Przez ostatnie lata z przerażeniem patrzyłam na łatwość z jaką ludzie się rozstają. Byłam świadkiem rozwodów moich znajomych w pierwszych latach po ślubie. Widziałam też jak inni znajomi beztrosko wiążą się z tymi, którzy dopiero co się rozwiedli, nie patrząc na konsekwencje. Nie raz też uczestniczyłam w ślubach, gdzie czułam, że impreza w kościele to tylko przymusowy teatrzyk przed weselem. Te wszystkie sprawy mnie bolą, bo godzą gdzieś w wartość jednego z najpiękniejszych sakramentów, który ma dawać siłę do przetrwania największych trudności, jeśli go z wiarą przyjmiemy.

Są jednak sprawy, które bolą mnie jeszcze bardziej. Są to ludzie, którzy po trzęsieniach ziemi jakie przetoczyły się przez ich życie, pokiereszowani przez los i własne decyzje, po latach odkrywają prawdziwą relację z Bogiem i mają szczerą chęć by wrócić w pełni do Kościoła. Ale jest już za późno. Stoi przed nimi mur, którego nie da się ani przeskoczyć ani obejść i nie ma też żadnego odwrotu. Człowiek w całkowitym potrzasku. Rozdział VIII Adhortacji poświęcony „sytuacjom nieregularnym”, czyli w zasadzie związkom niesakramentalnym, jest dla mnie niesamowitą bronią do skruszenia tego muru.

Właśnie tym ludziom po przejściach często najbardziej zależy na bliskiej relacji z Bogiem. Są to często wspaniałe małżeństwa, którym kiedyś pokomplikowało się życie, ale którzy gdyby mogli, przyjęliby dziś sakrament małżeństwa z dużo większą świadomością i odpowiedzialnością niż młodzi. Miałam okazję niedawno przypadkiem być na takim właśnie ślubie. Bardzo skromny, aż trochę smutny w swojej formie, ale jednocześnie niesamowicie piękny, bo było jasne, że oni nie są tam dla ładnej sukienki, zabytkowego kościoła, czy żeby zadowolić babcię, która ciągle zadaje niewygodne pytania… oni są głęboko przekonani, że ten sakrament ma wielką moc i na tę moc z wytęsknieniem czekali.

A teraz pozwolę sobie po prostu oddać głos Franciszkowi:

„Trzeba pomóc każdemu w znalezieniu jego sposobu uczestnictwa we wspólnocie kościelnej, aby czuł się przedmiotem „niezasłużonego, bezwarunkowego i bezinteresownego” miłosierdzia. Nikt nie może być potępiony na zawsze, bo to nie jest logika Ewangelii!”

„Biorąc pod uwagę niezliczoną różnorodność poszczególnych sytuacji (…), można zrozumieć, że nie należy oczekiwać od Synodu ani też od tej adhortacji nowych norm ogólnych typu kanonicznego, które można by stosować do wszystkich przypadków. Możliwa jest tylko nowa zachęta do odpowiedzialnego rozeznania osobistego i duszpasterskiego indywidualnych przypadków, które powinno uznać, że ponieważ „stopień odpowiedzialności nie jest równy w każdym przypadku” , to konsekwencje lub skutki danej normy niekoniecznie muszą być takie same . Zadaniem kapłanów jest „towarzyszenie osobom zainteresowanym na drodze rozeznania, zgodnie z nauczaniem Kościoła i wytycznymi biskupa”

„Aby właściwie zrozumieć, dlaczego możliwe i konieczne jest szczególne rozeznanie w niektórych sytuacjach zwanych „nieregularnymi”, istnieje pewna kwestia, którą zawsze należy uwzględniać, aby nigdy nie pomyślano, że usiłuje się minimalizować wymagania Ewangelii. Kościół dysponuje solidną refleksją na temat uwarunkowań i okoliczności łagodzących. Dlatego nie można już powiedzieć, że wszyscy, którzy są w sytuacji tak zwanej „nieregularnej”, żyją w stanie grzechu śmiertelnego, pozbawieni łaski uświęcającej.”

„Świadomi wagi konkretnych uwarunkowań, możemy dodać, że ludzkie sumienie powinno być lepiej włączone do praktyki Kościoła w niektórych sytuacjach, które obiektywnie odbiegają od naszego rozumienia małżeństwa.”

„W związku z tym duszpasterz nie może czuć się zadowolony, stosując jedynie prawa moralne wobec osób żyjących w sytuacjach „nieregularnych”, jakby były kamieniami, które rzuca się w życie osób. Tak jest w przypadku zamkniętych serc, które często chowają się nawet za nauczaniem Kościoła, aby „zasiąść na katedrze Mojżesza i sądzić, czasami z poczuciem wyższości i powierzchownie, trudne przypadki i zranione rodziny”

„Zachęcam wiernych, którzy żyją w sytuacjach skomplikowanych, aby z ufnością podchodzili do rozmowy ze swoimi duszpasterzami oraz osobami świeckimi oddanymi Panu. Nie zawsze znajdą u nich potwierdzenie swoich własnych idei i pragnień, ale na pewno otrzymają światło, które im pozwoli lepiej zrozumieć to, co się dzieje, i będą mogli odkryć drogę dojrzewania osobistego. Zachęcam też duszpasterzy, aby słuchali z miłością i spokojem, ze szczerym pragnieniem, aby dojść do sedna dramatu osób i zrozumieć ich punkt widzenia, aby im pomóc żyć lepiej i rozpoznać swoje miejsce w Kościele.”

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie te słowa są absolutnie rewolucyjne. One mówią tyle: jeśli czujecie, że te słowa są do Was, jeśli w swoim sercu razem z Bogiem rozeznaliście, że Waszej sytuacji nie da się rozwiązać formalnie, nie dajcie się zamknąć w potrzasku! Szukajcie, pytajcie, idźcie do księdza, do biskupa, pomachajcie mu adhortacją i powiedzcie, że przyszliście po miłosierdzie. I nie odpuszczajcie dopóki nie znajdziecie drogi do skruszenia muru, bo dla Boga nie ma nic niemożliwego!

Zaszufladkowano do kategorii Refleksje z życia | 30 komentarzy

The Church crushing walls

imagesI must admit that I have been preparing many months to write this text, but I decided that I will not start until I read the Amoris Laetitia exhortation on the family. This document is a result of the discussions of bishops gathered at two synods in the past two years. The entire text is a very valuable instruction of the head of the Church regarding married life, the understanding of the hymn of love, raising children. It discusses a number of problems that affect today’s families, and I believe that you should not get discouraged to read it because of it being a papal document – it is written in a language very simple and comprehensible. I think this will be my gift for all upcoming weddings 😉

The topic of marriage, although it does not concern me directly, is an important subject for me. Over the last few years with horror I have looked at the ease with which people split up. I witnessed d0ivorces of my friends in the first years after the wedding. I also saw other friends matching up with those who had just divorced, without looking at the consequences. I participated in weddings, where I felt that the event in the church is just an unwanted theater before the reception. All these things hurt me, because they strike at the heart of one of the most beautiful sacraments, which should give strength to survive the greatest difficulties if you accept it with faith.

But there are things that hurt me even more. There are people who, after the earthquake that swept through their lives, battered by fate and their own decisions, after many years discover the true relationship with God and have a sincere desire to fully return to the Church. But it is already too late. Before them now is a great wall, which you cannot jump over nor go around it and there is also no turning back. Totally trapped. Chapter VIII of the exhortation dedicated to the „irregular situations” (which basically means the divorced and re-married), for me is an amazing weapon to crush that wall.

Usually these people with a difficult past at some point start to care most about their relationship with God. They are often great marriages, which at some point complicated their lives, but who, if they could, would accept today the sacrament of marriage with a far greater awareness and responsibility than the young. I recently had the opportunity to accidentally witness  such a wedding. It was very modest, even a little sad in its form, but also incredibly beautiful, because it was clear that they are not there for a pretty dress, historic church, or to please their grandmothers, who keep asking awkward questions… they were deeply convinced that this sacrament has great power and for this power they have waited long.

And now, let me just allow Francis to take the floor:

„It is a matter of reaching out to everyone, of needing to help each person find his or her proper way of participating in the ecclesial community and thus to experience being touched by an “unmerited, unconditional and gratuitous” mercy. No one can be condemned for ever, because that is not the logic of the Gospel!”

„If we consider the immense variety of concrete situations such as those I have mentioned, it is understandable that neither the Synod nor this Exhortation could be expected to provide a new set of general rules, canonical in nature and applicable to all cases. What is possible is simply a renewed encouragement to undertake a responsible personal and pastoral discernment of particular cases, one which would recognize that, since “the degree of responsibility is not equal in all cases”, the consequences or effects of a rule need not necessarily always be the same. Priests have the duty to “accompany [the divorced and remarried] in helping them to understand their situation according to the teaching of the Church and the guidelines of the bishop.”

„Recognizing the influence of such concrete factors, we can add that individual conscience needs to be better incorporated into the Church’s praxis in certain situations which do not objectively embody our understanding of marriage.”

„For this reason, a pastor cannot feel that it is enough simply to apply moral laws to those living in “irregular” situations, as if they were stones to throw at people’s lives. This would bespeak the closed heart of one used to hiding behind the Church’s teachings, “sitting on the chair of Moses and judging at times with superiority and superficiality difficult cases and wounded families”.”

„I encourage the faithful who find themselves in complicated situations to speak confidently with their pastors or with other lay people whose lives are committed to the Lord. They may not always encounter in them a confirmation of their own ideas or desires, but they will surely receive some light to help them better understand their situation and discover a path to personal growth. I also encourage the Church’s pastors to listen to them with sensitivity and serenity, with a sincere desire to understand their plight and their point of view, in order to help them live better lives and to recognize their proper place in
the Church.”

I don’t know about you, but for me, these words are absolutely revolutionary. They say this much: if you feel that these words are for you, if in your heart you have discerned  with God that your situation cannot be resolved formally, don’t remain trapped! Seek, ask, go to the priest, to the bishop, wave to him with the exhortation and say that you have come to look for mercy. And do not give up until you find the way to crush the wall, because for God nothing is impossible!

Zaszufladkowano do kategorii God is good | Dodaj komentarz

Wielkie żniwo

zniwa01Dzisiejsze Słowo jest niesamowicie bogate, ale dla mnie na teraz ważne jest akurat to zdanie: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”. Często interpretujemy te słowa w kontekście powołaniowym, bo tyle Bożej roboty na świecie, a rąk do pracy ciągle za mało. Kiedy ja jednak myślę o powołaniach, to wcale nie dlatego, że chciałabym, żeby dołączyły do nas kobiety, które odciążą mnie od moich obowiązków 😉 Jest to raczej myśl o tym, że skoro znalazłam wielki skarb, to bardzo chciałabym podzielić się nim z innymi.

Przed kolejną Kapitułą, kiedy poszukiwać będziemy dróg realizacji Bożego planu, trudno nie myśleć o tym, że jest nas coraz mniej, a przecież tak po ludzku chciałoby się, by Zgromadzenie się rozwijało. Może to jednak powrót do tego „małego Zgromadzenia”, o którym mówiła zawsze nasza założycielka? A może z umierania ma się narodzić zupełnie nowe życie? Niech będzie tak, jak Bóg chce. Tylko jedno zmartwienie mi towarzyszy – żeby każda młoda kobieta, którą Bóg wzywa na tę szczególną drogę, potrafiła znaleźć w sobie odwagę, by iść za głosem serca. Dlatego dziś proszę Was wszystkich o modlitwę w intencji tych, które jeszcze mierzą się w sercu z głosem, który usłyszały. Z tej okazji chcę przypomnieć dwa teksty, które niedawno pisałam o powołaniach oraz podzielić się z Wami jedną z naszych pięknych modlitw.

Jak dobrze rozeznać powołanie?

O stereotypach życia zakonnego

Modlitwa o powołania

Boże, którego mocą jest miłość
i którego serce jest bezkresne.
Ty wezwałeś nas, byśmy odkrywały
i ukazywały Twoją miłość,
żyjąc jako kobiety w zranionym Sercu Jezusa Chrystusa,
uważne zarówno na Twoją obecność,
jak również na obecność naszych sióstr i braci.
Spraw, byśmy wiernie odpowiadały na Twoje pragnienia,
żyły kontemplacją i komunią,
umiały wspaniałomyślnie przebaczać i żarliwie służyć sprawiedliwości,
Niech nasze świadectwo zwróci uwagę innych kobiet,
na naszą duchowość i pełnioną misję.
Przyłącz do nas te, które pokochały Jezusa miłością osobistą,
które mają wielkie serce, i pragną ukazywać światu Twoje oblicze.
Daj nam współtowarzyszki które, mimo dwuznaczności tego wieku,
pochylą się z miłością nad światem,
by zakorzenić go w Tobie,
Wezwij do Zgromadzenia Najświętszego Serca kobiety,
wspaniałomyślne i radosne jak MAGDALENA ZOFIA,
odważne i mocne jak FILIPINA,
i odnów w nas samych te postawy i cechy serca.
Prosimy Cię o to wszystko z ufnością i nadzieją,
przez Chrystusa Zmartwychwstałego i królującego
w jedności z Tobą, i z Duchem Świętym,
za przyczyną Niepokalanej i Wniebowziętej Maryi,
Jego i naszej Matki. AMEN.

Zaszufladkowano do kategorii modlitwa, Sacre Coeur | 2 komentarze

Abundant harvest

zniwa01Today’s Word is incredibly rich, but for me, one sentence is important now: „The harvest is abundant but the laborers are few.” Often we interpret these words in the context of vocations, because there is so much of God’s work to be done in the world, and the workers are still not enough. When I, however, think about vocations, it is not that I’d like some new women to come and relieve me from my duties 😉 It is more about finding a great treasure, which I would love to share with others .

Before the next Chapter, when we will be seeking ways to implement God’s plan, it’s hard not to think about the fact that we are less and less and in our human thinking we would of course like the Society to be growing. Maybe it’s the time to return to the „Little Society”, as our founder used to say? Or perhaps dying is a way for new life to be born? Let it be as God wishes. Only one worry accompanies me – that every young woman, which is called by God, may find the courage to follow her heart. So today I ask you all to pray for those who are still fighting in their hearts with a voice that they have heard and on this occasion, I want to share one of our beautiful prayers with you.

Prayer for vocations

God, whose power is love and whose heart is infinite,
You have called the Religious of the Sacred Heart
to discover and reveal your love
by living as women of the pierced Heart of Christ,
attentive both to your presence
and to the anguish and hope of your people.

Keep us faithful to your longings for us:
contemplative in spirit and mission
desirous of communion in a multicultural world
generous in forgiveness and reconciliation
and passionate for justice, peace and the integrity of creation.

By our witness,
attract other women to this same spirit and mission.

Join to our number those who
have a personal love of Jesus Christ
and are great-hearted and ready to reveal your face.

Give us companions who,
despite the ambiguities of this age,
will lean on the love of their sisters
as they root their lives in you.

Invite to the Society of the Sacred Heart
those who are generous and joy-filled like Madeleine Sophie,
those who are courageous and daring like Philippine,
and renew all Religious of the Sacred Heart in these habits of heart.

We ask this in confidence and hope through Christ,
risen and reigning with you and the Spirit,
now and forever.

Amen.

Zaszufladkowano do kategorii God is good | Dodaj komentarz

The beauty of diversity

El_Greco_-_Saints_Peter_and_Paul_-_WGA10583Today I had the opportunity to be in the Museum of Polish Jews. The exhibition is impressive and you could spend many hours there, but one detail caught my attention. Our country was once incredibly diverse culturally. Poles were only 2/3 of the population living in our area and managed to get along very well with everyone. In the fifteenth century, however, it has been decided  to order the Jews to leave some of the larger cities and move somewhere else (eg. from Cracow to Kazimierz). The reason was very surprising. It turned out that the Jewish bakers, who, instead of Sunday, celebrated on Saturday, were too much of a competition for Christians, because on Sunday and Monday morning you could get freshly baked bread from them! Divisions began when someone felt threatened, when someone cared more about their own interests than the good of all. We could have all gotten along and had fresh bread throughout the whole week, making this diversity a gift! What a pity …

Today is the feast of St. Peter and Paul. Both are great Apostles, though they were very different from each other. One – a simple fisherman, the other – an educated Pharisee. Apparently they were not very fond of each other, because they had very different ideas of how to proclaim the Gospel. The Church made them a nice surprise by combining their holiday in one day. I think the first lesson from this for us is that diversity gives life and broadens horizons. The way I see the world is not the only right way, but as long as I do not accept the „other”, I will never even find out about that and remain locked in my little world. Probably we will really be surprised in Heaven, seeing how incredibly different God created us.

Soon we begin our General Chapter – more than a hundred Sisters from all over the world will meet together. Each one coming from her own culture, with her own views, ideas, different responses to the same questions. They will meet and they will talk about the future of the whole Society, not just the part they know well. Many times they will have to put away what is „theirs” for the good of the whole. This should not be very hard, because we all have a common spirituality, faith and values. But that does not mean that I am not able to find an agreement with everyone else in the world, because on the lowest level of our existence, no matter what, we are always children of God. There is only one question. Do I really want the good for all, or maybe it’s all about my own interests?

 

Zaszufladkowano do kategorii Refleksje o Bogu | Jeden komentarz

Piękno różnorodności

El_Greco_-_Saints_Peter_and_Paul_-_WGA10583Dziś miałam okazję być w Muzeum Żydów Polskich. Sama wystawa jest imponująca i można by tam spędzić wiele godzin, ale jeden szczegół zwrócił moją szczególną uwagę. Nasz kraj był niegdyś niesamowicie zróżnicowany kulturowo. Polacy stanowili tylko 2/3 zamieszkującej nasze tereny ludności i potrafiliśmy znakomicie dogadywać się ze wszystkimi. W XV w. zdecydowano jednak, żeby nakazać żydom opuszczenie niektórych większych miast i przeniesienie się gdzieś indziej (np. z Krakowa do Kazimierza, który był wtedy osobnym miastem). Powód był bardzo zaskakujący. Okazało się, że żydowscy piekarze, którzy zamiast w niedzielę, świętowali w sobotę, byli zbyt dużą konkurencją dla chrześcijan, bo w niedzielę i poniedziałek rano można było u nich dostać świeże bułeczki! Podziały zaczęły się wtedy, kiedy ktoś poczuł się zagrożony, kiedy ktoś bardziej dbał o swój własny interes niż o dobro wszystkich. A przecież mogliśmy się wszyscy dogadać i mieć świeże bułeczki przez cały tydzień, zamieniając różnorodność w wielki dar! Cóż za szkoda…

Dziś święto Piotra i Pawła. Obaj są wielkimi Apostołami, choć byli od siebie bardzo różni. Jeden prosty rybak, drugi wykształcony faryzeusz. Podobno nie bardzo się lubili, bo mieli zupełnie inne pomysły na głoszenie Ewangelii. Kościół zrobił im mały dowcip łącząc ich święto w jednym dniu. Myślę, że pierwszą lekcją z tego jest dla nas to, że ta różnorodność daje życie i poszerza horyzonty. To w jaki sposób widzę świat nie jest jedynym właściwym sposobem i dopóki nie zaakceptuję tego „innego”, nigdy się nawet o tym nie dowiem, pozostanę zamknięty w moim małym światku. Pewnie bardzo zdziwimy się w Niebie, widząc jak niesamowicie różnych Pan Bóg nas stworzył.

Niedługo rozpoczynamy naszą Kapitułę – spotka się ponad setka Sióstr z całego świata. Każda przyjedzie ze swojej kultury, ze swoimi poglądami, wyobrażeniami, różnymi odpowiedziami na te same pytania. Spotkają się i będą rozmawiać o przyszłości całego Zgromadzenia, nie tylko tej części, którą znają dobrze. Będą musiały wiele razy schować „swoje” do kieszeni dla dobra całości. O tyle będzie to łatwe, że łączy nas wszystkie wspólna duchowość, wiara i wartości. Ale to nie znaczy, że z każdym innym człowiekiem na ziemi nie mogę znaleźć porozumienia, bo na całkiem najniższym poziomie naszego istnienia, bez względu na wszystko jesteśmy przecież dziećmi Bożymi. Jest tylko jedno pytanie. Czy ja naprawdę chcę dobra każdego, czy może chodzi mi wyłącznie o mój własny interes?

Zaszufladkowano do kategorii Refleksje z życia | Dodaj komentarz

Piłka, wakacje i Boża interwencja

635944530327253636Dziś cała Polska żyje zwycięstwem w historycznym meczu piłki nożnej, więc wszystko inne przy tym blednie. W kato-świecie tym bardziej królować będzie Kuba Błaszczykowski, który otwarcie przyznaje się do swojej wiary i po bramce symbolicznie wskazuje na Niebo, które ewidentnie mu sprzyja. Z chęcią więc pokazujemy go za wzór: „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie” 😉 a ja z chęcią powiedziałabym moim uczniom: „Chcesz być jak Błaszczykowski? Lepiej zacznij codziennie chodzić na Eucharystię!”. Wiemy jednak, że to bardziej starotestamentalna wizja świata, że Bóg z nami, kiedy wygrywamy wojny. Dla nas, żyjących Ewangelią, to przełożenie nie jest takie proste, bo przecież krzyż stał się zwycięstwem. To oczywiste, że swoją grę Kuba nie zawdzięcza wyłącznie modlitwie i wzywaniu Boga, ale przede wszystkim bardzo ciężkiej pracy. Za ten wysiłek możemy mu być wdzięczni.

Ja też przez ostatnie kilka miesięcy przygotowywałam się do mojej wakacyjnej misji. Zaraz po zakończeniu szkoły ruszyłam w drogę do nowej rzeczywistości, a jak wiadomo, wszystkie drogi prowadzą do Rzymu 😉 7 lipca rozpoczynamy naszą Kapitułę Generalną właśnie pod Rzymem i tam będę miała zaszczyt towarzyszyć tym, które zostały wybrane z całego Zgromadzenia, by decydować o najważniejszych kwestiach i wybrać nową Matkę Generalną. A towarzyszyć będę oczywiście z moim aparatem i dbać o to, by świat mógł na bieżąco śledzić wszystkie najważniejsze wydarzenia (wkrótce na pewno więcej o szczegółach). Oczywiście Boża pomoc będzie przy tym potrzebna i również Was proszę o modlitwę w mojej intencji, ale niezbędne też będą moje umiejętności, które udało mi się rozwinąć przez ostatnie lata.

Jak popatrzymy na tych, którzy odnoszą w życiu sukcesy, to większość z nich wcale nie będzie odwoływała się do Boga i nie będzie Jemu przypisywała nadzwyczajnej interwencji. Sztuką jednak, jak mi się wydaje, jest uznanie, że nasze talenty, umiejętności i siły do ich rozwijania też pochodzą od Niego, bo „cóż masz, czego byś nie otrzymał?” (1 Kor 4,7)

Zaszufladkowano do kategorii Refleksje z życia | 2 komentarze

Football, holidays and God’s intervention

635944530327253636Today all of Poland is celebrating a victory in the historic football match with Switzerland in the euro cup. The catholic world will show even more of Kuba Błaszczykowski, who openly admits his faith and after a goal symbolically points to the Heavens, which clearly favor him. We happily display him as an example and it is also tempting for me say to my students: „You want to be like Błaszczykowski? You better start attending daily Eucharist.” But we know that that’s more of an Old Testament vision of the world, that God is with us when we win the wars. For us, living the Gospel, this ratio is not so simple, because the cross became a victory. It’s obvious that Kuba does not owe his good playing only to prayer and calling God, but above all he owes it to very hard work. We can be grateful for his effort.

I, too, over the past few months, have been getting ready for my holiday mission. Right after school I set off on the road to my new reality. On July 7 we start our General Chapter, just outside Rome, and there I will have the honor of accompanying those, who were selected from the entire Society to decide on the most important issues and choose a new Mother General. And I will accompany them of course with my camera, making sure that the world can keep track of all the important events (more details coming soon). Of course, God’s help will be needed, so your prayers will be appreciated, but I will also need my skills, which I have developed in the recent years.

As we look at those who are successful in life, most of them do not appeal directly to God and will not attribute the success to His extraordinary intervention. The trick, however, it seems to me, is to recognize that our talents, skills and strength for their development also come from Him, because „what do you possess that you have not received?” (1 Cor 4,7)

Zaszufladkowano do kategorii God is good | Dodaj komentarz

Ślubuję Bogu Wszechmogącemu

sluby-062„W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego
i na większą chwałę Serca Jezusa,
w obecności Maryi, Matki Kościoła
i was wszystkich tu zebranych,
których biorę na świadków
ja, Ewa Bartosiewicz, pragnąc jeszcze ściślej naśladować
Jezusa Chrystusa,
ślubuję Bogu Wszechmogącemu
posłuszeństwo, ubóstwo i czystość
w Zgromadzeniu Najświętszego Serca Jezusa.
Włączam się w Jego posłannictwo
ukazywania Miłości Chrystusa
przez posługę wychowania, zwłaszcza młodzieży,
według naszych Konstytucji.
Zawierzając wierności Boga i miłości moich sióstr
składam te śluby na sześć lat.”

Dokładnie rok temu wypowiedziałam te słowa, zawierzając wierności Boga i miłości moich sióstr. Muszę przyznać, że przez ten rok nieustannie się w tej wierności i miłości utwierdzałam. Pod wieloma względami to był niełatwy rok, bo pośród mnóstwa radości, pokoju i sukcesów, był też pełen zmęczenia, stresu i porażek. Nie zamieniłabym jednak tego roku na żaden inny, bo nigdy wcześniej nie byłam tak pewna, że to moje miejsce i że tu i teraz realizuje się najlepszy plan Boga. Wcale nie oznacza to, że czułam się bardziej kochana przez Boga, że trwałam w nieustannej euforii pocieszenia. Wynika to tylko i wyłącznie z tego, że „wiem, komu uwierzyłam, i pewna jestem, że On mocen jest ustrzec mój depozyt aż do owego dnia” (por. 2 Tm 1,12).

Wczoraj mój przyjaciel powiedział piękne kazanie o tym, że trzeba za Jezusem iść na 100%. Jestem przekonana, że śluby zakonne nie są do tego ani wystarczające ani koniecznie (każdy powinien realizować to wezwanie w ramach swojego powołania). To jednak mój mały krok w kierunku tego, by On stał się dla mnie wszystkim, a jestem głęboko przekonana, że tylko to może dać szczęście na ziemi, bo tak właśnie wyglądać będzie pełnia szczęścia w Niebie.

Pozostaje mi tylko powiedzieć: dziękuję Ci, Jezu, za każdy dzień i nie mogę się doczekać kolejnych! 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Refleksje z życia | 3 komentarze

I promise to Almighty God

sluby-062„In the name of the Father and of the Son
and of the Holy Spirit
and to the greater glory of the Heart of Jesus,
in the presence of Mary, Mother of the Church,
and of all of you who are here witnesses,
I, Ewa Bartosiewicz, wishing to follow Jesus Christ more closely,
promise to Almighty God
obedience, poverty and chastity
in the Society of the Sacred Heart of Jesus;
I commit myself to its mission
of manifesting the love of Christ
through the service of education, especially of youth,
according to our Constitutions.
Trusting in the fidelity of God
and in the love of my sisters,
I make these vows for six years”

Exactly one year ago, I said these words, trusting in the fidelity of God and in the love my sisters. I must admit that during this year I was continuously confirmed in this fidelity and love. In many ways, this was not an easy year for me, because in the midst of a lot of joy, peace and success, it was also full of fatigue, stress and failures. However, I would not want to change anything, because I’ve never been so sure that this is my place, and that here and now the best plan of God is happening. It does not mean that I felt more loved by God, that I have been in constant euphoria of consolation. This is due only to the fact that „I know Him in whom I have believed and am confident that He is able to guard what has been entrusted to me until that day.” (see. 2 Tim 1:12).

Yesterday, my friend said a beautiful homily about the need to follow Jesus in 100%. I am convinced that religious vows are neither sufficient nor necessary to do this (everyone should fulfill this call as part of their own vocation). But this is my small step towards Him becoming everything to me, and I’m deeply convinced that only this can give happiness on earth, because that’s how perfect happiness in Heaven will look like.

I can only say: thank you, Jesus, for every day and I can’t wait for the next ones! 🙂

Zaszufladkowano do kategorii God is good | Dodaj komentarz