Piękno różnorodności

El_Greco_-_Saints_Peter_and_Paul_-_WGA10583Dziś miałam okazję być w Muzeum Żydów Polskich. Sama wystawa jest imponująca i można by tam spędzić wiele godzin, ale jeden szczegół zwrócił moją szczególną uwagę. Nasz kraj był niegdyś niesamowicie zróżnicowany kulturowo. Polacy stanowili tylko 2/3 zamieszkującej nasze tereny ludności i potrafiliśmy znakomicie dogadywać się ze wszystkimi. W XV w. zdecydowano jednak, żeby nakazać żydom opuszczenie niektórych większych miast i przeniesienie się gdzieś indziej (np. z Krakowa do Kazimierza, który był wtedy osobnym miastem). Powód był bardzo zaskakujący. Okazało się, że żydowscy piekarze, którzy zamiast w niedzielę, świętowali w sobotę, byli zbyt dużą konkurencją dla chrześcijan, bo w niedzielę i poniedziałek rano można było u nich dostać świeże bułeczki! Podziały zaczęły się wtedy, kiedy ktoś poczuł się zagrożony, kiedy ktoś bardziej dbał o swój własny interes niż o dobro wszystkich. A przecież mogliśmy się wszyscy dogadać i mieć świeże bułeczki przez cały tydzień, zamieniając różnorodność w wielki dar! Cóż za szkoda…

Dziś święto Piotra i Pawła. Obaj są wielkimi Apostołami, choć byli od siebie bardzo różni. Jeden prosty rybak, drugi wykształcony faryzeusz. Podobno nie bardzo się lubili, bo mieli zupełnie inne pomysły na głoszenie Ewangelii. Kościół zrobił im mały dowcip łącząc ich święto w jednym dniu. Myślę, że pierwszą lekcją z tego jest dla nas to, że ta różnorodność daje życie i poszerza horyzonty. To w jaki sposób widzę świat nie jest jedynym właściwym sposobem i dopóki nie zaakceptuję tego „innego”, nigdy się nawet o tym nie dowiem, pozostanę zamknięty w moim małym światku. Pewnie bardzo zdziwimy się w Niebie, widząc jak niesamowicie różnych Pan Bóg nas stworzył.

Niedługo rozpoczynamy naszą Kapitułę – spotka się ponad setka Sióstr z całego świata. Każda przyjedzie ze swojej kultury, ze swoimi poglądami, wyobrażeniami, różnymi odpowiedziami na te same pytania. Spotkają się i będą rozmawiać o przyszłości całego Zgromadzenia, nie tylko tej części, którą znają dobrze. Będą musiały wiele razy schować „swoje” do kieszeni dla dobra całości. O tyle będzie to łatwe, że łączy nas wszystkie wspólna duchowość, wiara i wartości. Ale to nie znaczy, że z każdym innym człowiekiem na ziemi nie mogę znaleźć porozumienia, bo na całkiem najniższym poziomie naszego istnienia, bez względu na wszystko jesteśmy przecież dziećmi Bożymi. Jest tylko jedno pytanie. Czy ja naprawdę chcę dobra każdego, czy może chodzi mi wyłącznie o mój własny interes?

O s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *