Flexibility training

narrowdoorToday someone asks Jesus if only a few will be saved. His answer may seem strange, because He says, that we should strive to enter through the narrow door. As if He wanted to tell us: „Do not worry about the numbers, I have a place for everyone – not everyone, however, will be able to pass”. What should we do to make it? One thing of which we need to think is being too fat to pass with all our material, spiritual and intellectual possessions. The second thing we need is flexibility. Children are naturally flexible, so they run through the gate without a problem, but we have to take up regular training to keep fit. Just as Olympic athletes have to practice for years, deny themselves, take care of their diet and spend many hours in training, also in spiritual life we cannot do without all this.

The flexibility we want to achieve is perfect love. Jesus says that the Kingdom is not a place for evildoers, that is, those who can not love everyone. It is not enough that we love the ones close to us, or worse, only ourselves. If we want to be flexible, we have to love everyone, even our enemies. This of course is not easy, it requires training, and the training course is best, when we learn from the Master, our God, who is Love Himself. That is why time for prayer is so important. It is not about spending hours on saying some known words, so God can count them, but about the spiritual training which needs to bear spiritual fruits in the form of greater love.

This morning I heard a song at the Eucharist, which says: „we will spend time on Adoration, wasting time in the eyes of the world.” This loss of time brings profit which is invisible, but essential, because all earthly things will pass, and the fruits of our spiritual training will last forever. We should also train with other people, especially in this year of mercy. It will be most fruitful to exercise with those, with whom we have a hard relationship, because they will give us the biggest challenges. We should also support each other in training and look for new forms of exercise to develop in different ways. After all, this is what community if for – to run with us in the peloton.

May our daily spiritual practice bring us flexibility. Then, not only will we run happily through the narrow door, but also help those who will have trouble with it.

Zaszufladkowano do kategorii Refleksje o Bogu | Dodaj komentarz

Coś się kończy…

proces_u-8Zamykam właśnie kolejny rozdział mojego zaangażowania wakacyjnego na Kapitule. Wczoraj Joy, nasza Siostra z Filipin, z którą pracowałam przez ostatnie prawie dwa miesiące, wyruszyła już do Azji, a ja przeszłam w kilkudniowy tryb wakacyjny 😉 Wiele mam szczęścia, że mogłam uczestniczyć w takim niesamowitym wydarzeniu, które do tej pory było jakąś magiczną częścią historii naszego Zgromadzenia. Teraz na moich oczach dzieje się historia i zaprasza do nowych wyzwań. Jest w tym coś naprawdę ekscytującego! Bóg jest dobry 🙂

Dla tych, którzy nie zdążyli obejrzeć pojawiających się gdzieniegdzie filmików z Kapituły wrzucam specjalną listę z linkami. Miłego oglądania!

Przyjazdy do Nemi
Konferencja otwierająca Kapitułę
Eucharystia na otwarcie Kapituły
Prezentacja kontynentów: Afryka, Azja, Europa, Ameryki
Wywiady (angielski, hiszpański, francuski)
Wybór Matki Generalnej
Audiencja u papieża
Wycieczki w czasie dni wolnych
Konferencja zamykająca Kapitułę
Podziękowania dla pomagających za kulisami

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

Endings…

proces_u-8I am now closing another chapter of my holiday mission at the Chapter. Yesterday, Joy, our Sister from the Philippines, with whom I have been working for the past almost 2 months, has gone home and I am also moving to holiday mode for a few days 😉 I am very lucky, that I could participate it this wonderful event, which use to be a magic meeting, that I could read about in the history of the Society. Now I can see history happening before my own eyes welcoming me to take up new challenges. There is something really exciting about that! God is good 🙂

For those who have missed on any videos, I prepared a nice list of links. Have a nice watch!

Arrivals at Nemi
Opening conference
Opening Eucharist
Presentations of the regions: Africa, ASIANZ, Europe, Filipine Duchesne
Interviews (English, Spanish, French)
Election of Mother General
Audience with Pope Francis
Outings
Closing Conference
Thank you for the staff

Zaszufladkowano do kategorii Refleksje o Bogu | Dodaj komentarz

Być kobietami ognia

1570_1Po pięciu tygodniach pracy na Kapitule Generalnej, powróciłam na polską ziemię. Może to nie przypadek, że właśnie dziś skończyłam pracę nad konferencją zamykającą Kapitułę s. Barbary, naszej nowej generalnej, bo pojawia się w niej motyw ognia, który gra główną rolę też w dzisiejszej Ewangelii. „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, by on już zapłonął” (Łk 12,49) – takie słowa wypowiada do nas Jezus i mogą one zabrzmieć nawet złowrogo. Ogień to wielka siła, która może spalić, ale może też oczyścić i wprawić w ruch, dać ciepło i życie.

Cieszę się, że jeszcze przez tydzień mogę być w Markach, bo jeszcze niedawno był tu mój dom i działy się ważne dla mnie rzeczy podczas nowicjatu. Cieszę się też, że dziś po raz kolejny mogłam usłyszeć słowa ks. Marcina, które znowu pozwoliły mi dostrzec więcej. Jestem głęboko przekonana, że jako chrześcijanie jesteśmy powołani do szczęścia. Jezus pragnie dla nas radości i miłości, a nie ofiary i poświęcenia. Pierwsze pytanie jakie powinniśmy sobie zadać, to „czy ja jestem szczęśliwy i radosny?”. Drugi krok jest jednak bardziej subtelny, bo prowadzi do pytania: „czy nie jest mi za wygodnie?”. Papież mówił o tym by zamienić kanapę na parę butów, ale chodzi o coś jeszcze więcej. Dzisiejsza Ewangelia mówi o rozłamie miedzy ludźmi i wcale nie o to chodzi, że mamy się kłócić z innymi, ale o to, że mamy być takimi świadkami, którzy pozwolą sobie na bycie nielubianym, może nawet odrzuconym, którzy będą mieli w sercu ogień i nie będą go chować przed światem. Ten rozłam musi dokonać się w naszym sercu, by było ono otwarte podobnie jak Serce Jezusa. Powoli zaczynam rozumieć dlaczego to była jedna z ulubionych Ewangelii Magdaleny Zofii.

Słowa z zamykającej konferencji, które pozostały w moim sercu mówią właśnie o ogniu. O tym, że mamy „nie bać się ognia, być strażnikami płomienia i zaryzykować możliwość poparzenia się od czasu do czasu”. Mamy być „kobietami ognia i siewcami nowego życia”. Nasze życie nie ma być bezpieczne i wygodne, ale ma być pełnym pasji głoszeniem prawdy o Miłości Boga i Dobrej Nowiny o zbawieniu.

Zaszufladkowano do kategorii Refleksje z życia, Sacre Coeur | Dodaj komentarz

Women of fire

1570_1After five weeks of work at the General Chapter, I returned to Poland. Perhaps it is not a coincidence that I have just finished working on the closing conference of Barbara, our new Superior General, because there is talk about fire there, which plays a major role also in today’s Gospel. „I have come to set the earth on fire, and how I wish it were already blazing!” (Luke 12,49) – these words Jesus speaks to us, and they may even sound frightening. Fire is a great force – it can burn, but it can also cleanse and put into motion, give warmth and life.

I am glad that for a week now I can be in Marki, because just recently this was my house and important things happened here during my novitiate. I am also glad that today once again I could hear the words of Fr. Martin, which once again allowed me to see more. I am deeply convinced that as Christians we are called to be happy. Jesus wants joy and love for us and not sacrifice. The first question we should ask ourselves is, „Am I happy and joyful?”. The second step, however, is more subtle, because it leads to the question: „Am I not too comfortable?”. The Pope spoke of swapping our couch for a pair of shoes, but there’s more to it than that. Today’s Gospel speaks of division between people and it doesn’t mean we should argue with others, but that we have to be such witnesses, who allow ourselves to be unpopular, perhaps even rejected, who will have fire in our hearts and  will not hide it from the world. This division must take place in our own heart, so it will be open as the Heart of Jesus. Slowly I begin to understand why this was one of the favorite Gospels of Madeleine Sophie.

Words from the closing conference, which remained in my heart were the ones talking about fire. That we should „not be afraid of the fire, to be tenders of the flame, to risk the possibility of being burned from time to time”. We have to be „women of fire and sowers of a new life”. Our life should not be safe and comfortable, but a passionate proclamation of the truth about God’s Love and the Good News of salvation.

Zaszufladkowano do kategorii God is good | Dodaj komentarz

Po wodzie

Jesus-Walking-On-WaterW niedzielę wieczorem kiedy czytałam Ewangelię na kolejny dzień, coś mnie zastanowiło. Była śmierć Jana Chrzciciela, teraz rozmnożenie chleba, czyli we wtorek… Jezus chodzi po wodzie! I owszem. Właśnie dziś, kiedy za chwilę wszyscy bez prawa głosu, zgromadzimy się w kaplicy niedaleko sali obrad w oczekiwaniu na wybór naszej głównej przełożonej, Jezus będzie beztrosko kroczył po jeziorze w stronę swoich uczniów. To jednak jeszcze nic. Przecież On jest Bogiem, Jego Ojciec stworzył świat, przekraczanie praw natury to dla niego pikuś. Dużo bardziej interesujące jest to, co czyni Piotr. Bo Piotr to zwykły śmiertelnik, rybak o niewyparzonym języku, raz zbyt ambitny, innym razem po prostu tchórzliwy. I taki Piotr jak patrzy na Jezusa, to zupełnie jak On umie chodzić po wodzie! Dopóki patrzy na Jezusa…

To lekcja dla nas niesamowita! Myślę, że to wyjście z łódki wcale nie było łatwe. Podobnie jak wejście Zacheusza na drzewo, o którym na Mszy posłania na ŚDM mówił papież Franciszek, musiał sobie zadawać mnóstwo pytań: A co jeśli mi nie wyjdzie? Może nie powinienem wychodzić przed szereg? A jeśli będą się ze mnie śmiali? Miał tysiąc powodów żeby zostać w łodzi i siedzieć cicho, a jednak wyszedł i postawił stopy na wodzie, by dokonać niemożliwego. Przestał na chwilę myśleć o sobie, spojrzał na Jezusa i pomyślał „Też tak chcę!”.

Nie mamy pojęcia jaki świat czeka nas jutro, nie wiemy do jakich nadzwyczajnych rzeczy będziemy wzywani. Jeśli tylko jednak zamiast skupiać się na swoich lękach i obawach, spojrzymy na Jezusa i powiemy „Też tak chcę!”, to nic nam nie przeszkodzi w realizacji misji. Obyśmy tylko potrafili w ten sposób naśladować Jezusa, który uzdrawia, ubogim głosi dobrą nowinę, podnosi z ziemi grzesznika i w końcu oddaje życie z miłości. By tego wszystkiego dokonywać na pewno musimy wstać z wygodnego fotela, wsiąść do łodzi i wypłynąć na głębię, ale coraz częściej mi się wydaje, że czasem musimy też iść po wodzie.

Zaszufladkowano do kategorii Refleksje z życia | Dodaj komentarz

On water

Jesus-Walking-On-WaterSunday evening, when I was reading the Gospel for the next day, something struck me. We had the death of John the Baptist, now feeding of the five thousand, which means that on Tuesday… Jesus walks on the water! And yes. Today, when in a moment, all of us without voting rights will gather in the chapel near the chapter room waiting for the new elected Superior General, Jesus will happily walk on water toward his disciples. But that’s nothing. After all, He is God, His Father created the world, breaking the laws of nature is a piece of cake for Him. Much more interesting is what Peter does. Because Peter is an ordinary fisherman, sometimes too ambitious, sometimes simply cowardly. And such a Peter looks at Jesus and can, just like Him, walk on water. Until he is looking at Jesus…

It is an incredible lesson for us! I think coming out of the boat was not easy. Just like Zacchaeus, who was mentioned at the final Mass of WYD in Pope Francis’s homily, he had to ask a lot of questions: What if I fail? Maybe I shouldn’t be jumping the gun? And what if they laugh at me? He had a thousand reasons to stay in the boat and be quiet, but he came out and put his feet on the water to make the impossible a reality. For a moment he stopped thinking about himself, looked at Jesus and thought, „I want like that!”.

We have no idea what awaits us tomorrow, we do not know what extraordinary things we will be called to. If, however, instead of focusing only on our fears and concerns, we look at Jesus and say, „I want like that!„, nothing will stop us from fulfilling our mission. May we want to be like Jesus who heals, preaches the good news to the poor, picks up the sinner, and finally gives His life in love. To do all this we definitely need to get up from our comfortable sofas, take our boat and put out into deep water, but more and more often it seems to me that sometimes we have to also walk on the water.

Zaszufladkowano do kategorii God is good | Dodaj komentarz

Duch rozeznawania

3107-loyola_1Gdyby nie niedziela, dziś wspominalibyśmy w Kościele św. Ignacego Loyolę. To święty, który zdecydowanie wywrócił mój świat do góry nogami, za jego bowiem przyczyną poznałam prawdę, że Bóg może mówić do każdego z nas. Zanim to odkryłam, moja wiara wyglądała jak pogańskie składanie ofiar, żeby bogowie byli mi przychylni. Wydawało mi się, że muszę przestrzegać przykazań i wykonywać różne religijne rytuały, bo Bóg ma przecież władzę, żeby coś w moim życiu popsuć, jeśli się zezłości. Żeby wyjść z tej pułapki myślenia, musiałam odkryć Boga, który mówi do mnie osobiście, który ma jakąś dobrą nowinę właśnie dla mnie i który pragnie mojego dobra.

Święty Ignacy urzekł mnie swoimi Ćwiczeniami Duchowymi, w których po żołniersku opisał w jaki sposób możemy usłyszeć głos Boga, który nieustannie mówi do nas każdego dnia przez Pismo Święte, przez ludzi, wydarzenia i znaki. Tylko skąd możemy być pewni, że wśród miliona głosów jakie biegają po naszej głowie, ten akurat należy od Boga? Skąd wiemy, że właściwie odczytujemy Słowo i znaki? Tu właśnie zaczyna się proces rozeznawania. Jest to wielki dar, który wydaje mi się, że chce Kościołowi przypomnieć papież Franciszek, a bardzo często interpretowany on jest jako „rozmywanie doktryny”. Chodzi o to, by używać rozumu i serca, które są zdolne usłyszeć i rozpoznać głos Boga, jeśli tylko będziemy chcieli. Dla wielu, podobnie jak kiedyś dla mnie, może to być rewolucja, bo to znaczy, że nie tylko papież czy biskupi mają odpowiednie poznanie co do tego, gdzie ma zmierzać Kościół, ale przez owieczki też mówi Bóg. Dlatego Franciszek zaleca słuchania ich głosu i czasem nawet podążania za nimi. W historii zbawienia było kilka etapów, w których Bóg się porozumiewał ze swoim ludem. Najpierw w Starym Testamencie przez proroków, potem w Nowym Testamencie przez swojego Syna, a dziś mówi do nas równie mocnym głosem przez Ducha Świętego, który działa w każdym ochrzczonym.

Rozeznawanie jest też czymś, co zachwyca mnie w moim Zgromadzeniu. U nas nie ma przełożonej, namaszczonej przez Boga, która ma zawsze rację. Słucha się najmniejszych głosów ze świadomością, że to właśnie przez tych najmniejszych często Bóg przemawia. Wczoraj na Kapitule rozpoczął się bardzo szczegółowy proces rozeznawania tego kto będzie naszą Matką Generalną na kolejne lata. Tu nie chodzi tylko o to, by wybrać kogoś kto będzie dobrze rządził, ale żeby usłyszeć głos Boga, który nam podpowiada kto byłby najlepszy.

Trzeba jednak mieć świadomość, że rozeznawanie nieuchronnie wiąże się z odpowiedzialnością za to co usłyszymy. Jeśli Bóg coś nam powierza, to nie po to byśmy schowali to pod korcem, ale po to by głosić na dachach i wprowadzać w życie. Często jednak wolimy zamknąć się w ciasnych i bezpiecznych ramach prawa i tego co narzucą nam inni, bo Duch może (i będzie) zapraszać nas do nieustannego przekraczania siebie i do podejmowania coraz to bardziej szalonych wyzwań.

Dla tych, którzy chcieliby wiedzieć więcej o tym jak rozeznawać, polecam Rekolekcje Ignacjańskie.

Zaszufladkowano do kategorii Sacre Coeur, Spojrzenie na Boga | Dodaj komentarz

The spirit of discernment

3107-loyola_1If it was not Sunday, today the Church would be celebrating the feast of St. Ignatius Loyola. He is the saint, who definitely turned my world upside down, because thanks to him, I learned the truth that God can speak to each of us. Before I discovered this, my faith looked like a pagan ritual of offering sacrifice to gods, so that they would be favorable to me. I thought that I have to follow the commandments and perform various religious rituals, because God has the power to ruin something in my life if He got angry. To get out of this trap in my mind, I had to discover the God who speaks to me personally, who has some good news especially for me and who always wants good.

Ignatius captivated me with his Spiritual Exercises, where in short words he describes how we can hear the voice of God who speaks to us every day through the Bible, people, events and signs. But how can we be sure that among the million thoughts that run through our mind, this one is from God? How do we know that we correctly interpret the Word and signs? Here is where the process of discernment begins. It is a great gift, that, as it seems to me, Pope Francis wants to remind us of, but is so often seen as „blurring of the doctrine.” It’s all about using your mind and heart to hear and recognize the voice of God – we can do it, if we want to. For many, just as it was for me, this could be a revolution, because it means that not only the pope or the bishops have adequate knowledge as to where the Church should head, but God also speaks through the sheep. Therefore Francis recommends to listen to their voice and sometimes even follow them. In the history of salvation, there were several stages in which God communicated with His people. First, in the Old Testament through the Prophets, then in the New Testament through His Son, and today He speaks to us with a voice equally strong through the Holy Spirit, who lives in every baptized person.

Discernment is also something that impresses me in my Society. We do not have superiors, anointed by God, who are always right. We keep listening to the smallest voices, knowing that it is through these little ones, that God often speaks. Yesterday the Chapter started a very detailed process of discernment on who will be our Mother General for the coming years. It’s not just about choosing someone who will be a good superior, but about hearing the voice of God, who is telling  us who would be the best one.

We should, however, be aware that discernment inevitably involves taking responsibility for what we hear. If God entrusts something to us, it is not for us to hide, but to proclaim from the rooftops and implement in our lives. Unfortunately, often we prefer to close ourselves in tight and secure places within the law and listen only to what others say, because the Spirit can (and will) invite us to constantly forget about yourself and to accept new crazy challenges.

If you want to learn more about discernment, look up „Ignatian retreat„.

Zaszufladkowano do kategorii God is good | Dodaj komentarz

Mój papież

Franciscus_in_2015Moje myśli biegną dziś w stronę papieża Franciszka. Może dlatego, że wczoraj dostałyśmy od niego miłą niespodziankę. Napisał do nas: Drogie Siostry, towarzyszę Wam na tej Kapitule Generalnej. Niech Bóg da Wam odwagę i cierpliwość aby „otwierać się na pełnię życia”. I proszę, módlcie się za mnie. Z czułością, Franciszek. Trudno nie być wzruszonym po takich słowach! Poza tym myślę o nim oczywiście dlatego, że za chwilę jedzie do Polski i trochę mi żal, że akurat wtedy mnie tam nie będzie.

Pamiętam dokładnie gdzie byłam w marcu 2013 roku, kiedy ogłoszono go papieżem. Pierwsze wieści były zastanawiające: Jezuita papieżem? Przyjął imię Franciszek? To już zapowiadało jakiś raban 😉

Kilka miesięcy temu zostałam poproszona o napisanie moich oczekiwań wobec obecnego papieża i oto co wtedy napisałam:

Kiedy usłyszałam pytanie o moje oczekiwania wobec papieża Franciszka, wydało mi się to trudne. Kiedy jednak zagłębiłam się w temat okazało się arcytrudne! Postanowiłam podejść do tematu od nieco innej strony i najpierw wyobrazić sobie jakby wyglądał mój wymarzony Kościół. Potem spróbowałam znaleźć te miejsca, gdzie papież mógłby mieć swój udział. Zarysował mi się taki obraz: Marzy mi się pasterz, który mówiłby głosem swoich owiec, a nie bełkotem filozoficzno-teologicznym; który nazywałby po imieniu błędy ludzi Kościoła i dążył do ich oczyszczania a nie zamiatania pod dywan (szczególnie wobec wielkich grzechów jakimi są pedofilia, chciwość i pycha); który byłby otwarty na dialog z innymi kulturami i religiami; który wychodziłby z Dobrą Nowiną do ludzi na wszystkich marginesach społeczeństwa; który nikogo by nie potępiał i głosił miłość Boga, który jest miłosierny; który ponad moralne prawa stawiałby dramat konkretnego człowieka; który byłby obecny pośród ludzi, a nie patrzył na nich z góry; a nade wszystko pasterz, który słuchałby Ducha Świętego w każdym czasie i nie bał się radykalnych zmian pod wpływem tego głosu.

Jak łatwo zauważyć, papież Franciszkiem spełnia moje marzenia z nawiązką. Myślę, że właśnie dlatego, że jest człowiekiem zanurzonym w Duchu Świętym, który pozwala się prowadzić i za nic ma ludzkie układy i konwenanse. Trudno wobec takiego człowieka mieć jakieś oczekiwania, prócz takiego, by robił to nadal. Jedyne co jednak pozostaje moim niezrealizowanym marzeniem to pójście za Franciszkiem całego Kościoła – od kardynałów i biskupów po najmniejszego parafianina. W tym względzie czuję, że przed nami długa droga.

Ostatnio mam trochę mniej pracy niż się zapowiadało, więc też więcej czasu, żeby poczytać różne rzeczy w internecie. Muszę przyznać, że jestem zdziwiona ilością negatywnych komentarzy dotyczących Franciszka. Jak czytam Ewangelię, to nie potrafię sobie wyobrazić osoby, która bardziej naśladuje Jezusa – zawsze staje po stronie ubogich i grzeszników, upomina tych, którzy z prawa zrobili sobie bożka, przychodzi z miłosierdziem do każdego bez wyjątku. Są jednak ludzie, i jest ich całe mnóstwo, którzy odczytują Ewangelię i działania Franciszka zupełnie odwrotnie. I daleka jestem od prostego stwierdzenia, że ja mam rację, a oni się mylą, bo to jest wszystko jakaś niezbadana tajemnica. Bóg w sercach ludzi działa na różne sposoby i przez to też cały czas mi przypomina, że sprawy nie są oczywiste, że „Jego drogi nie są moimi drogami” (por. Iz 55,8).

Obyśmy tylko wszyscy szukali prawdziwego dobra, a nie chcieli własnego interesu, jak apostołowie z dzisiejszej Ewangelii. Wiemy jednak, że nawet z takimi Bóg sobie poradzi.

Zaszufladkowano do kategorii Refleksje z życia | 4 komentarze