Taka ewentualność

W sobotę przedpołudniem byłam na zakupach i jak zwykle zaszłam do piekarni po pieczywo. Zdziwiłam się nieco widząc prawie puste półki. Sprzedawczyni spojrzała na mnie wyraźnie zakłopotana:

– Już prawie nic mi nie zostało, jakby się na wojnę szykowali!
– No tak, jutro niedziela i sklepy zamknięte…
– Kupują po 3 bochenki! Kiedy oni to zjedzą? Do poniedziałku?

Skąd w nas tyle lęku, że nagle stracimy kontrolę, że czegoś nam zabraknie? Tu już nawet nie chodzi o zaufanie Bogu, że On się zatroszczy, ale zwykły zdrowy rozsądek. Przyzwyczailiśmy się do tego, że mamy tyle możliwości na wyciągnięcie ręki i nie ważne, czy naprawdę czegoś potrzebujemy, ale ważne, że mamy „taką ewentualność”. To zresztą nie wynalazek współczesny – może to komuna nas tego nauczyła, że trzeba brać póki jest, bo jutro może nie być? W ten sposób nasze życie wypełnia się mnóstwem niepotrzebnego, a zaczyna brakować przestrzeni na to, co spontanicznie umieścilibyśmy na górze naszej hierarchii wartości.

Coraz bardziej dostrzegam, że w procesie podejmowania różnych, mniejszych i większych, decyzji, kluczową rolę odgrywa to, na ile świadomi jesteśmy naszych realnych pragnień i potrzeb. Jeśli nie zajrzymy w głąb siebie wystarczająco, zawsze będziemy szukać oparcia w gromadzonych rzeczach, wiedzy, kompetencjach… a czasem nawet bochenkach chleba, bo cały czas będziemy mieć w głowie, że jest „taka ewentualność”, że się nam przydadzą.

Zaszufladkowano do kategorii Refleksje z życia | Dodaj komentarz

Such a possibility

While shopping on Saturday morning, as usual I went to the bakery for bread. I was surprised to see almost empty shelves. The saleswoman looked at me clearly embarrassed:

– Almost nothing left, as if they were preparing for war!
– Oh yes, tomorrow is Sunday and shops will be closed… (a new law in Poland)
– They are buying 3 loaves each! When will they eat all that? Till Monday?

Why is there so much fear of losing control, of missing out on something? This is not even about trusting God that He will take care of us, this is about common sense. We have got used to the fact that we have so many possibilities at our fingertips and it doesn’t seem to matter if we really need something, it’s just good to have „such a possibilty”. This is not a modern invention – maybe it was the communist times that taught us that you have to take it while it is, because tomorrow there might be no more? This way, our life is filled with a lot of unnecessary, and we lack space for what we would spontaneously put on top of our hierarchy of values.

I realise more and more that in the process of making different, smaller and larger decisions, the crucial part is being aware of our real desires and needs. If we do not look deep inside ourselves, we will always look for support in gathering things, knowledge, competences… and sometimes even loaves of bread, because we will always think that there is „a possibility” that they might come in handy.

Zaszufladkowano do kategorii Reality full of God | Dodaj komentarz

Franciszku, dzięki!

Dokładnie pamiętam ten dzień – 13 marca, pięć lat temu. Byłam wtedy przejazdem w Warszawie i poszłam na kolację z moim przyjacielem. Już na przystanku autobusowym słyszałam jakieś pogłoski o białym dymie, ale jeszcze nic nie było wiadomo. Dopiero jakiś czas później przyszedł sms – kardynał Bergoglio. Nic nam to nie mówiło, więc kontynuowaliśmy jedzenie. Za chwilę kolejny sms – jezuita! Wtedy spojrzeliśmy na siebie z zaskoczeniem. Oboje z Łukaszem przez lata byliśmy w Duszpasterstwie Akademickim u jezuitów. Mogliśmy się spodziewać, że to nie będzie zwykły papież…

Dziś jestem Franciszkowi wdzięczna za niezliczone momenty, kiedy pokazywał, że człowiek, który ma Boga w sercu staje się po prostu bardziej ludzki (co jednocześnie jest jednym w ważnych wezwań, jakie ostatnio odczytało również moje Zgromadzenie). Dziękuję za pokazywanie światu, że Bóg działa nieustannie i słuchanie Jego głosu nie polega na trzymaniu się regułek, ale na otwarciu na Ducha Świętego (intencja papieska na marzec mówi o potrzebie rozeznawania!). W sposób szczególny chyba jednak pragnę podziękować papieżowi za dokumenty, które pisane są do ludzi a nie teologów, z których wyczytać można prawdziwą troskę o czułość i radość w Kościele, które są tak niesamowicie dzisiaj potrzebne (w szczególności za Amoris Laetitia, o którym pisałam wcześniej).

Franciszku, już tak wiele zrobiłeś, ale Kościół potrzebuje jeszcze więcej. Obyś jeszcze z nami trochę został!

Zaszufladkowano do kategorii Temat miesiąca | Dodaj komentarz

Rzeczywistość pełna Boga #3 – skąd tytuł?

Zaszufladkowano do kategorii Rzeczywistość pełna Boga | Dodaj komentarz

Reality full of God #3 – why this title?

Remember about the subtitles!

Zaszufladkowano do kategorii Refleksje o Bogu | Dodaj komentarz

Niosąca Ducha Świętego

Bardzo niedaleko naszego domu w Poznaniu znajduje się galeria sztuki współczesnej. Taka niewielka, z nazwiskiem jednego artysty. Wielokrotnie przechodziłam obok niej, widząc w oknie wystawione obrazy. Jak na współczesną sztukę przystało, interpretacja kilku kresek na płótnie pewnie może być bardzo różna, ale jedyne co mi przychodziło do głowy, to w większości kobiece akty. Zaokrąglenia figury narzucały się same i choć nie mam pojęcia co obrazy miały przedstawiać, raczej budziły we mnie niesmak niż zachwyt sztuką.

Któregoś razu jednak coś przykuło moją uwagę. Wśród jaskrawo-kolorowych dzieł wypełniających przestrzeń galerii, na drewnianych sztalugach, stała ona. Pneumatofora. Ikona Maryi niosącej Ducha Świętego, dopiero co rozpoczęta, zarysowana jedynie czarną kreską. Co jak co, ale tego się nie spodziewałam. Na pewno nie tam! Szłyśmy wtedy we trójkę w zimowy wieczór i każda z nas patrzyła przez szybę jakby zobaczyła ducha.

Historia toczyła się dalej, bo z każdym tygodniem ikona wypełniała się kolorami. Błękit, czerwień i złoto kontrastowały z plastikowymi kolorami innych obrazów i wnosiły jakąś szczególną atmosferę do pomieszczenia. Nie mam pojęcia jak pneumatofora znalazła się w podejrzanej galerii, ale dla mnie stała się inspiracją przed tym czasem Wielkiego Postu. Jezus po to przyszedł na świat, umarł i zmartwychwstał, aby wszystko wypełnione zostało czystością Ducha Świętego. Nie w tych miejscach gdzie ludzie pobożnie składają ręce do modlitwy i postępują nienagannie, ale właśnie w tych, które wydają się najbardziej odległe od tego co Boże. Jeśli w Wielki Poście mamy się skupić na swoim nawróceniu, czyli zmianie myślenia, czy nie o to właśnie chodzi, by zobaczyć, że Bóg jest Panem wszystkiego? On jest wszędzie tam gdzie widzimy tylko cierpienie, zło i grzech. Jest i razem z nami płacze.

Może potrzeba tak naprawdę tylko jednego? Znaleźć miejsce, w którym najmniej spodziewamy się Boga i dostrzec, że właśnie tam jest Go całe mnóstwo.

Zaszufladkowano do kategorii Refleksje z życia | 2 komentarze

Carrying the Holy Spirit

A gallery of modern art is very close to our home in Poznań. A small one, with the name of only one artist. I passed by many times, seeing pictures in the window. As usual in modern art, the interpretation of a few strokes on canvas can probably be very different, but the only thing that mostly came to my mind were naked women. The rounded figures were very characteristic, and although I have no idea what the images were supposed to represent, they rather made me feel uneasy than delighted by art.

One day, however, something caught my attention. Among the brightly coloured works filling the space of the gallery, on a wooden easel, there she was. Pneumatophora. The icon of Our Lady carrying the Holy Spirit, freshly started, outlined only with a black line. I was definitely not expecting this. Not there! There were three of us that day, walking on a winter evening and each of us looked through the glass like she saw a ghost.

The story continued, because each week the icon was being filled with colours. Blue, red and gold contrasted with the plastic colours of other paintings and brought a special atmosphere into the room. I have no idea how Pneumatophora found herself in this suspicious gallery, but for me it became an inspiration before this time of Lent. Jesus came into the world, died and resurrected, so that everything could be filled with the purity of the Holy Spirit. Not in those places where everyone puts their hands together to prayer and acts impeccably, but precisely in those that seem most distant from holy. If during Lent we are to focus on our conversion, that is changing our thinking, is it not the point to see that God is the Lord of everything? He is in all the places where we see only suffering, evil and sin. He is crying with us there.

Maybe we only need one thing? To find a place where we least expect God and see that there is a whole lot of Him there.

Zaszufladkowano do kategorii God is good | Dodaj komentarz

Lata konsekrowanej duszy

Wróciłam dziś do Poznania po trzech tygodniach tułania się po Polsce na różnych fantastycznych spotkaniach. O nich samych może nieco w najbliższym czasie, ale póki co chciałabym zadbać, by nie umknęły Wam dwie ważne informacje. Pierwsza to taka, że napisałam książkę! A w zasadzie w 1/3 napisałam 🙂 „Ile lat ma Twoja dusza” to zbiór krótkich opowiadań autorstwa mojego, Piotra Kropisza SJ (Piotr Kropisz Blog Multimedialny) i Majki Moller (Chrześcijańska Mama). Każdy z nas ujawnia trochę swojej historii, przemyśleń o życiu, inspirujących spotkań i sytuacji, w których odnaleźliśmy Boga. Wierzę, że będzie to dla Was nie tylko ciekawa lektura, ale też dobra zabawa w poszukiwaniu własnego „duchowego wieku”.

Od 12 lutego w księgarni, a już dziś do zamówienia na stronie WAMu. Fragmenty książki będą się też ukazywać na DEONie, pierwszy artykuł znajduje się tutaj.

Drugie ważne wydarzenie, które mogło Was ominąć w ostatnim czasie to nasz program na żywo na DEONowym Facebooku o temacie: „Wszyscy jesteśmy konsekrowani?”. Mówiliśmy o radach ewangelicznych, stereotypach dotyczących życia zakonnego i wskazówkach dla osób rozeznających powołanie. Próbowaliśmy pokazać czym dla nas jest życie konsekrowane, które wybraliśmy i w którym odnaleźliśmy szczęście. Mamy nadzieję, że było to pomocne 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Rozeznawanie, Sacre Coeur, vlog, Zaproszenie | Dodaj komentarz

Pasja, góry, życie i śmierć

Tekst o Wandzie Rutkiewicz, który ukazał się dziś na DEON.pl, zaczęłam pisać już na początku stycznia, kiedy znowu miałam okazję być w Zakopanem i zachwycić się moimi ukochanymi Tatrami. Nie miałam pojęcia, że kilka tygodni później śmiercią naszego himalaisty będzie żyć cała Polska i świat ludzi gór. Doskonale rozumiem tę pasję i trudno mi sobie wyobrazić, że miałabym nie ruszyć na kolejny szlak już wkrótce. W tej refleksji nieustannie jednak dostrzegam, że jest coś więcej. Doskonale zgrywam się tu z moją współsiostrą, która właśnie taternickie życie porzuciła dla Jezusa i pięknie mówi o tym w książce „Siostra na krawędzi”

Dziś ostatni pełny dzień rekolekcji ignacjańskich w Falenicy, w których mam przyjemność towarzyszyć. To wielka łaska patrzeć jak kolejne osoby w duchowych ćwiczeniach pokonują swoje lęki i słabości, by dać się Bogu porwać na szaloną przygodę życia. On wie dokładnie jakim szlakiem poprowadzić każdego i my możemy tylko wydać okrzyk zachwytu, że pozwolił nam być Jego narzędziem na ten czas. Jestem przekonana, że Jezus oferuje dużo więcej niż zdobywanie kolejnych szczytów, choćby duchowych. On jest tym, który zawsze będzie nieodkryty, nieogarnięty i niepojęty, a jednocześnie najbardziej bliski, cierpliwy i czuły. Przede wszystkim jednak On zawsze daje życie. Bez względu na to w jaki sposób i kiedy zakończy się moja ziemska wędrówka, wiem, że z Nim nawet śmierć będzie pełna życia. Jednego mogę być pewna, przygoda z Jezusem nigdy się nie skończy, będzie trwała wiecznie!

Zaszufladkowano do kategorii Spojrzenie na Boga | Jeden komentarz

Życzliwość zbawieniem dla świata

W ostatnim czasie miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu z moimi Siostrami z Europy w Budapeszcie. Na modlitwie z okazji Światowego Dnia Pokoju, miałyśmy przedstawić graficznie to, co w ostatnim roku wg nas przyczyniło się do budowania pokoju. Ja narysowałam uśmiech, bo jestem przekonana, że to właśnie zwykła ludzka życzliwość pozwala nam codziennie pokonywać trudności, które inaczej stają się nie do zniesienia. Jestem przekonana, że właśnie to w jaki sposób potraktujemy człowieka ma większe znaczenie niż to czy umiemy bezpośrednio odpowiedzieć na jego potrzeby. Ostatecznie to bowiem jest największą potrzebą każdego – by zostać potraktowanym z szacunkiem i godnością.

Kilka dni temu natknęłam się na filmik pokazujący to w jaki sposób traktowanie dzieci w szkole wpływa na ich samopoczucie i rozwój. Mając doświadczenie pracy w gimnazjum, wiem jak wiele kosztuje to, by nie dać się wyprowadzić z równowagi na siódmej godzinie lekcyjnej, kiedy kolejni uczniowie zajmują się tym, czym nie powinni. Jednocześnie mam świadomość tego, że od reakcji nauczyciela zależeć może to z jaką postawą wobec świata wyjdą ci młodzi ludzie i jakie społeczeństwo wszyscy będziemy tworzyć.

Teraz jestem w drodze do Poznania po wizycie w naszym domu w Tarnowie. W przedszkole i szkołę prowadzone przez moje Zgromadzenie zaangażowanych jest tam wiele naszych Sióstr, ale o wiele więcej osób świeckich. Z prawdziwą radością patrzyłam na to z jaką troską i życzliwością wszyscy podchodzą do swoich podopiecznych. To bardzo wyraźnie przekłada się na zadowolenie dzieci i ich rodziców. Z pewnością po skończeniu szkoły nie będzie najważniejsze czy mały Jasio potrafił dobrze rozwiązać równanie i napisać wypracowanie, ale to, że został wysłuchany i zrozumiany.

Czasami mam wrażenie, że tak bardzo pochłania nas profesjonalizm działania i wielkość zadań, jakich się podejmujemy, że tracąc radość i lekkość, nie mamy już sił na najważniejsze – życzliwość, która zmienia świat.

https://www.facebook.com/steve.forsythe.35/videos/1139747856103902/

Zaszufladkowano do kategorii Refleksje z życia, Sacre Coeur | Jeden komentarz