M.J. [’]

Taka śmierć… Czytam dziś od rana komentarze wszędzie. Na każdym teledysku w YouTubie długie listy kondolencji z całego świata. Tłumy pod szpitalem. Wszystkie wiadomości w RSSie o Jacksonie…

Co by o nim nie mówić, to był Wielkim muzykiem, niepowtarzalnym, mistrzowskim, ponadczasowym. Piszą, że skończyła się epoka i trudno się z tym nie zgodzić. W domu mam jeszcze kasety z mojego ulubionego okresu, czyli „Bad”, jak jeszcze był prawie czarny, zanim się zaczął rozpadać…

Zupełnie niespodziewanie tyle sentymentu, tyle wspomnień z dzieciństwa, te białe koszule, kapelusze, bandaż na ręku, charakterystyczne gesty, moonwalkig … tyle pozytywnej energii wokół człowieka o wątpliwej moralności. Teraz pozostanie w naszych sercach jako Król Popu. I dobrze.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Sennie…

Zawsze twierdziłam, że lubię spać… bo lubię 🙂 Okazuje się jednak, że w rzeczywistości jest sto tysięcy innych rzeczy, które lubię bardziej i spanie jakoś regularnie bywa przycinane. Niektórzy uparcie próbują mi wmówić, że to właśnie braki w spraniu doprowadziły do lekkiego wyczerpania mojego organizmu… więc może warto jednak pospać dłużej? Tylko, że…

Dokonując odpowiedniej kalkulacji, zakładając spanie po 6h na dobę, okazuje się, że przespałam już 6,57 lat w swoim życiu – co za nieprawdopodobna strata czasu, nie??

Kiedyś mawiałam, że wyśpimy się po sesji, ale biorąc pod uwagę, że ostatnia sesja już dawno odeszła w zapomnienie, pozostaje mi chyba czekać do śmierci 😉

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Wybory…

Za dwa tygodnie wybory do Parlamentu Europejskiego. Nie to, żebym się jakoś interesowała polityką, nie to żebym specjalnie obeznana była w obecnych wydarzeniach, nie to, że jakoś specjalnie komuś kibicuję… ale wybory są i chwała tym co kiedyś walczyli o to byśmy prawo głosu mieli! I za nic mam formalności, których muszę dopełnić, ponieważ nie będę w dniu głosowania w miejscu zameldowania. Po prostu nie wyobrażam sobie nie pójść na wybory!

Mam nadzieję wielką, że myślicie podobnie i spotkamy się przy urnie! Zapewne każdy przy swojej 😉 Póki co, jeszcze czas, żeby zdecydować na kogo oddać swój cenny głos. Polecam zatem krótki test o politykach albo partyjny.

Więc do dzieła rodacy! Zmieniajmy Polskę, a nawet Europę 🙂 i niech Duch w nas nie gaśnie!

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Majowo

Weekendowo-majowo było bardzo miło 🙂 Bieszczadzka wyprawa zakończona sukcesem (dementuję pogłoski, jakoby miała coś wspólnego z moją późniejszą chorobą!). Spojrzałam na piękny krajobraz z połoniny Caryńskiej, wywiało ze mnie wszystkie zmartwienia na Wetlińskiej, wypiłam obowiązkową herbatkę z miodem w Chatce i winko w Siekierezadzie (które stało się przyczyną wielkiego rozczarowania – okazało się, że moje ukochane Bieszczadzkie Wino produkują w Piotrkowie Trybunalskim!). Był też czas na milczenie i na rozmowy, najeździłam się autkiem za wszystkie czasy i poznałam przesympatyczną rodzinkę bieszczadzkich tubylców 🙂

Tylko pytam ja: Czemu tak krótko???

Teraz niestety czas powrotu do rzeczywistości i obowiązków, ale już nie na długo wcale, bo do miesięcznej Afrykańskiej Wyprawy tylko 83 dni! 🙂
Póki co obowiązki też trochę wstrzymane przez chorowanie, co nie jest takie złe, jak się zapowiadało – udało mi się z tej okazji nadrobić zaległości w galerii, porobić trochę innych rzeczy z długiej listy to-do… poza tym dostałam na pocieszenie pokaźny zbiór nowej muzyczki, wiele życzeń powrotu do zdrowia, modlitwy i zapowiedź odwiedzin w chorobie 🙂 Dziękuję Wam Kochani! Może dzięki temu wszystkiemu przełknę jakoś to, że mnie tyle omija przez te kilka dni…

A teraz czas na kolejny dzień radosnej przygody z Ruby’m 😉 Pozdrawiam Was serdecznie znad pokaźnego tomu biblii programisty 😉

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Alleluja!

Szybko jakoś… 40 dni przeminęło z wiatrem – najpierw arktycznym podmuchem wiecznej zimy, potem wiosennym wiaterkiem budzącym do życia zielone listki i w końcu lekkim powiewem przychodzenia Pana Boga – postnie i świątecznie.

Nawet się nie obejrzałam, a tu już zaraz czas radosnego śpiewania, Kasprzyckiego koncertowania i majowych wypraw Bieszczadzkich 🙂
Tylko praca magisterska się jakoś sama pisać nie chce… ech…

A więc niby wszystko powróciło do dawnego porządku. Czas na chwilę zwalnia na śniadanie wśród zapachu z dzieciństwa – waniliowego serka homogenizowanego – po czym przyspiesza coraz bardziej, by w końcu zwolnić późnym wieczorem na herbatce z przyjaciółmi… a jednak wcale nie jest tak jak dawniej, bo w powietrzu czuć Zmartwychwstanie! Słuchać szum Ducha Bożego unoszącego się nad wodami, widać budzący się do życia świat. A my jesteśmy o krok bliżej pełni prawdy, miłości i pokoju 🙂

Niedawno męcząc się w pracy z ciężkim zadaniem, które ciągnęło się tygodniami, bardzo ucieszyłam się kiedy Szefowa powiedziała, że mogę to na razie zostawić i zająć się weryfikacją dokumentacji (kto by pomyślał, że będę się kiedyś cieszyć z papierkologii!). Pomyślałam sobie wtedy, że to trochę tak jak kiedyś pojmowałam Wielki Post – należy 40 dni porządnie się umartwić, żeby prawdziwie ucieszyć się z Wielkanocy. Trochę tak, jakby Zmartwychwstanie było taką lipą, że aż tyle czasu musimy głodować, by zaczęło nam smakować. Trochę tak, jakby radość z życia wiecznego mogła nam umknąć, jakbyśmy nie postawili jej w opozycji do smutku, bólu i cierpienia…
A przecież to wszystko nie tak!
To modlitwa jest kluczem, a nie powstrzymanie się od zjedzenia kilku cukierków. To nie liczba postanowień (ani nawet nie procent ich realizacji), będzie miała znaczenie, ale to jak bardzo otworzymy się na łaskę. Małe postne poświęcenia mają tylko powiększać na tę okoliczność nasze serca… ale jeśli nie powiększają, to może na próżno te wszystkie wyrzeczenia… może naprawdę trzeba tak niewiele albo tylko jednego?…

Bez względu jednak na przeżyty Post, dzisiejsza radość jest dla wszystkich, więc Czytelniku drogi, w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, wstań, weź swoje łoże problemów, smutków, żali i idź do pracy, szkoły, codziennych spraw i tańcz – na rogach ulic i dachach miast – bo nasz Pan Zmartwychwstał! :)))

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Z rozpędu

Weszliśmy w Wielki Post… a właściwie wskoczyliśmy z wielkim impetem, przynajmniej jeśli o mnie chodzi. Czas ostatkowy minął na śmiganiu po białym puchu (a było go zupełnie niewyobrażalnie dużo!) oraz nieustannym dwutygodniowym imprezowaniu, gdy dzień zaczynał się o 6.00 a kończył o 3.00 dnia następnego.

W środę powinnam się była zatrzymać w woni kadzidła i palonych gałęzi, pochylić głowę posypaną popiołem… ale do tego jeszcze daleko. Dopiero nacisnęłam hamulec, a droga hamowania wydaje się być oblodzona po horyzont… Jak się zatrzymać, kiedy tyle do zrobienia, tyle ludzi do spotkania, tyle spraw do omówienia, tyle wszystkiego, co nazywamy życiem…?

Przecież wiem dobrze, że tyle w nas życia, ile w nas Chrystusa, a nie tyle, ile wybiegamy sobie sami… ale i tak ciężko się zatrzymać, bo hamulce na lodzie słabo działają…

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Milka. Powiedz NIE!

Milka ogłosiła sympatyczny konkurs na plakat.

Jeszcze dziś rano na tej stronie można było na pierwszym miejscu, z 4600 punktami, znaleźć plakat o treści mniej więcej takiej:
„Bo jak śmierć potężna jest miłość” PnP (8,6)
Kocham Cię. Ja też. I ja.
Ojciec, Syn i Duch Święty.

Inicjatywa wydawała mi się godna poparcia – i jak się okazało nie tylko mi, bo w ciągu nocy, kiedy zagłosowałam, to samo zrobiło ponad tysiąc innych osób. Plakat uplasował się na pierwszym miejscu, zostawiając daleko w tyle konkurentów… po czym zniknął…

W pewnym momencie wszystkie linki przestały działać, nie było śladu w rankingu, jakby plakatu nigdy nie było. Jak się później okazało, został usunięty przez organizatorów za obrazę uczuć religijnych(!) i łamanie regulaminu(!). Ciekawe, że wieszanie roznegliżowanych panienek i reklam pełnych przemocy nie robi już na nikim wrażenia, a plakat odnoszący się do miłości Boga zostaje ocenzurowany. Poczułam się przez moment conajmniej jak w głębokim komunizmie…

Ludzie! Dokąd ten świat zmierza??

Osobiście wzywam Was do bojkotu fioletowych słodyczy. Może komuś to da do myślenia?

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Zaproszenie

Mała kartka, mniejsza od A5, z kawałkiem plastikowej folii w środku… wywróciła wszystko do góry nogami. Po raz kolejny bez żadnej zapowiedzi. Na zewnątrz nic się nie zmieniło – dalej rodziła się wiosna w strużce kropiącego deszczu, ludzie wracali z pracy, spiesząc się, by odpocząć po ciężkim dniu, nikt nawet nie zauważył, że na 30 sek. świat się zatrzymał i zaczął toczyć innym torem.

Bóg spoglądał z góry i mówił ciepłym głosem: Wszystko zgodnie z planem. „Nie bój się. Wierz tylko!”

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Letniość

Nie lubię letniości.Kiedyś było inaczej… kiedy się w coś angażowałam to robiłam to całym sercem albo nie robiłam tego wcale, byłam gorąco za lub zagorzale przeciw, kochałam to co robiłam albo nienawidziłam tego, szłam w lewo albo w prawo, podejmując dobre lub złe decyzje…

Nie mogę dziś powiedzieć, że nienawidzę swojej pracy, bo przecież mi płacą. Nie mogę powiedzieć, że ją kocham, bo przecież nie robię tego co chciałabym robić. Często moje wybory są częściowe, a zaangażowanie dzielę na tysiąc różnych rzeczy, którymi próbuję się zajmować. Wychodzę wcześniej z jednego spotkania, by spóźnić się na kolejne. Zapominam o ważnych rzeczach w natłoku spraw…

Życie stało się kompromisem, który zabija pasję. Wszystko stało się szarością zamiast być binarne. Przestało się liczyć „jak”, bo przecież dobrze, że „w ogóle”.

„Obyś był zimny albo gorący”… ciarki mnie przechodzą…

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

6 minut…

…to dokładnie tyle ile zajmuje zrobienie kanapki w opiekaczu, to zaledwie chwila czytania dobrej książki i cała wieczność stania w kolejce na poczcie…

A Ty co byś zrobił, drogi czytelniku, jakby Ci zostało dokładnie 6 minut życia? Nie 2 dni, kiedy odpowiedź zazwyczaj brzmi „skoczyłbym ze spadochronem”, ani nie 2 tygodnie, kiedy najpopularniejsze są podróże dookoła świata, ale 6 minut… Wydaje mi się, że wiem co byś zrobił. Widzę to oczyma mojej wyobraźni: wyjmujesz swoją komórkę, myśląc przez chwilę nad tym, że nie zdążysz już kupić nowej i naciskasz jeden z klawiszy szybkiego wybierania. Patrząc na zegarek odliczasz sekundy i serce Ci walić w rytm telefonicznego sygnału. „Nie odbiera! Akurat teraz!”. Drżącymi rękami zaczynasz pisać smsa… „Pamiętasz jak kiedyś…”, szybkim ruchem kasujesz wpisany tekst. Zaczynasz od nowa: „Kocham Cię, nigdy o tym nie zapomnij.”. Wysyłasz wiadomość i z ulgą odkładasz telefon…

Możesz to, czytelniku, zrobić, mając więcej niż 6 minut życia, ale tego raczej nie zrobisz… bo nie zrobiłeś tego oglądając reklamę Plusa, nie zrobiłeś, czytając ks. Twardowskiego… bo zostało Ci więcej sześcio-minutowych kawałków życia, żeby wszystko jeszcze zrobić. Pewnie masz rację. Uważaj tylko żeby nie przegapić tego ostatniego.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz