Z rozpędu

Weszliśmy w Wielki Post… a właściwie wskoczyliśmy z wielkim impetem, przynajmniej jeśli o mnie chodzi. Czas ostatkowy minął na śmiganiu po białym puchu (a było go zupełnie niewyobrażalnie dużo!) oraz nieustannym dwutygodniowym imprezowaniu, gdy dzień zaczynał się o 6.00 a kończył o 3.00 dnia następnego.

W środę powinnam się była zatrzymać w woni kadzidła i palonych gałęzi, pochylić głowę posypaną popiołem… ale do tego jeszcze daleko. Dopiero nacisnęłam hamulec, a droga hamowania wydaje się być oblodzona po horyzont… Jak się zatrzymać, kiedy tyle do zrobienia, tyle ludzi do spotkania, tyle spraw do omówienia, tyle wszystkiego, co nazywamy życiem…?

Przecież wiem dobrze, że tyle w nas życia, ile w nas Chrystusa, a nie tyle, ile wybiegamy sobie sami… ale i tak ciężko się zatrzymać, bo hamulce na lodzie słabo działają…

O Ewa Bartosiewicz

Informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *