Zmiana czasu…

A więc czas cudów został oficjalnie zakończony – A.D. 14.07 (swoją drogą data dziwnie znajoma…) – choć niektórzy twierdzą, że powróci on niebawem ze zdwojoną siłą 😉

Póki co nadszedł czas przyjmowania tego co jest i zaufania, że Bóg nawet największe zło potrafi przemieniać w dobro i nie ma dla Niego rzeczy niemożliwych. Nadszedł czas dostrzeżenia tych maleńkich cudów, których wcześniej nie udało się zauważyć i czas cieszenia się każdą radością.

Jeszcze niedawno pisałam rozważania na temat czwartkowej Ewangelii. Nawet nie przypuszczałam, że niebawem znajdę się wśród tych do których Jezus mówi: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Ale wszak mówił Ignacy: „Będący w okresie pocieszenia niech myśli o tym, jak się zachowa w strapieniu, które potem przyjdzie, i niech już teraz nabiera nowych sił na tę przyszłą porę” (ĆD 323). Czas więc przyjąć każdą chwilę trudności z nadzieją, że ” jarzmo jest słodkie, a brzemię lekkie” jeśli powierzy się wszystko Jezusowi.

 

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Coś się kończy… coś się zaczyna

Jakby nie patrzeć – czas cudów trwa! Ostatnio w kółko słucham pewnej miłej płytki, pewnego umuzykalnionego Pallotyna i tam takie oto słowa, że aż chce się powiedzieć AMEN!

Nie brak mi niczego, wszystko darmo mam
Taka tej miłości siła!
To co było złego, wziął na Siebie sam
Obietnica się spełniła

A nawet jak czegoś brakuje, to są ludzie, którzy pomagają spełniać marzenia 🙂 Dziękuję!

Ostatnio wszędzie tyle życzliwości. W piątek wybrałam się do pracy w pośpiechu w samej bluzce, a tu deszcze i zimno. Koleżanka wychodząc zajrzała do mojego pokoju: „weź ode mnie sweterek i parasolkę – ja mam kurtkę, jakoś dojdę do metra”… i jak tu nie kochać ludzi? 🙂 Nawet pani Wiesia miła i uprzejma…

Nadszedł czas mojej małej apokalipsy. Pakowanie, porządkowanie, wyrzucanie, odkładanie. Oddawanie, pożyczanie, sprzedawanie. Nieustające spotkania, pożegnania, podsumowania… oraz świętowanie! – oficjalnie ogłaszam, że można się do mnie zwracać per pani magister inżynier, z naciskiem na inżynier 😉  (współczuję Kenijczykom, którzy połamią sobie języki ;))

Coś się kończy… coś się zaczyna – jak pisał Sapkowski. O tym co się zaczyna, kilka słów w zakładce Afryka

Wzruszyłam się bardzo karteczką z napisem „bardzo tęsknimy. wracaj szybko”… postaram się 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Czas cudów

Mieliście kiedyś taki czas, że cokolwiek by się nie działo, to jakoś w ostatniej chwili wszystko kończyło się pomyślnie? Ja rozumiem, że jak się powierzy swoje życie realizacji Bożego planu, to wszystko się układa ku dobremu, ale żeby aż tak? Żeby tyle łaski? Żeby tyle cudów? Już wiele razy stwierdzałam, że na tym świecie sprawiedliwości nie ma i z każdym dniem coraz bardziej się w tym utwierdzam – mi w udziale przypadło zdecydowanie za dużo szczęścia!

Tak więc po przepięknych rekolekcjach przyszedł czas na skończenie tego, co wydawało się nieskończalne, a już za chwilę piękne wakacje i spełnienie afrykańskich marzeń. Czy można od życia chcieć więcej? A jednak św. Ignacy mówił, że owszem. Nawet nie można, ale trzeba nam ciągle chcieć więcej i bardziej i głębiej i nigdy nie ustawać w poszukiwaniu tego co lepsze, wierniejsze, piękniejsze, bardziej Boże.

Po wczorajszym zakończeniu roku akademickiego w DĘBie trudno powiedzieć coś innego jak: dziękuję Wam wszystkim! Dziękuję za wspaniały rok prowadzenia do Boga i odkrywania piękna tego świata. Za każdy uśmiech, za każde dobre słowo, za każdą pomocną dłoń, za każdą poleconą piosenkę, za każdą pożyczoną książkę i za to, że po prostu jesteście i można na Was liczyć! Będzie mi Was brakowało 🙂 Ale o pożegnaniach to będzie niebawem 😉

A kto wiele dostaje od tego wiele się wymaga! Oby więc każda chwila była Ad Majorem Dei Gloriam!

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Alleluja!

Jakoś w tym roku wszystko z opóźnieniem… i święta w maju i koniec zimy… życzenia wiecznie spóźnione, sprawy niezałatwione, telefony czekają na wykonanie…

Tak więc i wpis na blogu nieco spóźniony.

Ale spieszę Wam donieść, że Jezus zmartwychwstał! I to właśnie sprawie, że nic już nie jest takie samo i wszystko nabiera sensu, kiedy patrzymy przez bramę życia.

I cóż więcej tu pisać oprócz tego, że jest tylko jedno „ale” – Alleluja!! 🙂 🙂

Chwalcie dziś z nimi Pana na koncercie! Będzie moc! 🙂

[youtube=https://www.youtube.com/watch?v=KlRnbW8Kiac]

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Sens cierpienia

Dziś mój dzień naznaczony cierpieniem. Takim małym, malutkim, przez małe c. Może nawet zbyt małym, by nazywać to cierpieniem – w końcu to tylko ból brzucha. A jednak musiałam wyjść wcześniej z pracy… a jednak nie byłam w stanie nic zrobić i zaległam w łóżku na kilka godzin, nie mogąc nawet zasnąć… a jednak na swój malutki sposób cierpiałam…

Po jakimś czasie, przypomniałam sobie o tym, że cierpienie można za kogoś ofiarować. Pomyślałam o mamie mojej przyjaciółki, u której niedawno wykryto złośliwego raka. Powiedziałam Panu Bogu, że skoro już musi mnie boleć, to niech On przemienia to wszystko w łaskę. I wiecie co?… Nie, nie przestało mnie boleć. Wręcz przeciwnie. Ale im bardziej bolało, tym gorliwiej się tym modliłam. Nie było mi lepiej tak po ludzku, ale gdzieś w głębi duszy było zupełnie inaczej. Nagle cierpienie zaczęło mieć sens. Jak mówił Szymuś, wszyscy jesteśmy maszynkami do przerabiania zła w dobro i cierpienia w łaskę.

W czwartek nasze postakademickie rozważania na temat cierpienia. Pomyślałam sobie, że warto…

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Dwa światy

Przyleciałam zgodnie z planem po kilkudniowej wizycie w Dublinie i Londynie. Z Łodzi dojechałam prywatną taksówką do kawalerki w pobliżu centrum Warszawy. Cały miesiąc w rozjazdach. Dopiero co przecież wróciłam z nart na Słowacji. Prędko podłączyłam laptopa, żeby zgrać zdjęcia z lustrzanki i nadrobić maile po kilkudniowej nieobecności. Cukier podrożał do 5 zł. Nie dotknęło mnie to – i tak słodzę brązowym, który kosztuje 15. Następnego dnia rano, chowając do kieszeni najnowszy model telefonu HTC, wsiadłam do ciepłego samochodu i pojechałam z przyjacielem na obiad. Wychodząc z restauracji popatrzyłam w niebo…

– Już chciałabym być w Afryce. tam gdzie jest prawdziwy świat… gdzie ludzie żyją dniem dzisiejszym, nie liczą zer na koncie…

– Myślisz, że tamten jest bardziej prawdziwy od naszego?

Myślę…

Jadąc do pracy, odczytuję z czytnika do ebooków słowa Kapuścińskiego: „W osadzie pozostał posterunek fedainów i trochę starych Arabów. Ludność została ewakuowana bo może być nowy atak. Znowu ewakuowana, znowu w drogę, nie wiadomo dokąd. Każdy w pośpiechu wziął, co było pod ręką – to garnek, to koc, a resztę zostawił. Ta reszta – jakaż jest marna! Ta reszta to jest nic. Trochę zmarniałych rupieci, stara szafka, połatane buty, szmaciana lalka z jedną nogą…” („Chrystus z karabinem na ramieniu”)

I znowu myślę…

Jutro z okazji środy popielcowej nie zjem obiadu. Taka awangarda w moim europejskim świecie… Zabierzcie mnie stąd, bo niedługo zwariuję…

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Mimo wszystko

Dziś wyjątkowo na Eucharystię zawitałam do Kapucynów. Usłyszałam cytat z Matki Teresy i aż dziwne, że wcześniej go nie znałam! Jest naprawdę przepiękny, więc dzielę się nim z Wami pospiesznie w ten przepiękny słoneczny dzień z okazji św Agaty (niby wczoraj, ale świętować trzeba cały weekend. wtajemniczeni wiedzą, że to ważne święto ;))

Ludzie są nierozsądni, nielogiczni i egocentryczni.
KOCHAJ ICH MIMO WSZYSTKO

Jeżeli czynisz dobro, ludzie powiedzą, że jesteś samolubny.
CZYŃ DOBRO MIMO WSZYSTKO

Jeśli masz sukcesy, nabędziesz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów.
ODNOŚ SUKCESY MIMO WSZYSTKO

Co dobrego zrobisz dzisiaj, jutro pójdzie w niepamięć.
BĄDŹ DOBRY MIMO WSZYSTKO

Uczciwość i szczerość narażą cię na cierpienie.
BĄDŹ UCZCIWY I SZCZERY MIMO WSZYSTKO

To, co budowałeś przez lata, może zostać zburzone w jedną noc.
BUDUJ MIMO WSZYSTKO

Ludzie pragną twojej pomocy, ale mogą cię zaatakować, gdy im pomożesz.
POMAGAJ LUDZIOM MIMO WSZYSTKO

Dawaj światu to, co masz najlepszego, spodziewając się w zamian ciosów.
DAWAJ ŚWIATU WSZYSTKO, CO MASZ NAJLEPSZEGO, MIMO WSZYSTKO

 

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Wojna i pokój

Staram się tu nie pisać o polityce, bo to nie jest najważniejsze, ale dziś siłą rzeczy trochę politycznie będzie. Nie będzie też wprost o tym że Bóg jest dobry, choć pośrednio pewnie też, bo będzie o pasji, o człowieku, o życiu i o śmierci…

W sobotę w Afganistanie zginął Marcin. Odłamki wybuchu przeleciały z hukiem, prawie trafiając mnie w serce. Nie znałam go, a jednak czuję, że był mi bliski. Wbrew wielu komentarzom na różnych forach, nie pojechał tam zakuty w łańcuchy jako niewinna ofiara elit rządzących. Pojechał tam, bo to było jego pasją. Był żołnierzem. Pewnie kochał tam być – na polu walki, gdzie dzieje się akcja, gdzie adrenalina krąży w żyłach. Choć z jednej strony obce mi zabijanie, z drugiej strony go rozumiem. Bo paradoksalnie życie jest zbyt cenne by umierać pijąc 13982 kawę, oglądając wiadomości w wygodnym fotelu i ciepłych kapciach.

Zginął w bezsensownej wojnie. Wojnie, którą wywołała czyjaś chciwość. Nie walczył o wolność – ani swoją ani swoich dzieci. W pokorze realizował plan swoich dowódców i tak właśnie chcę go pamiętać. Choć go nie znałam. Choć to dzieje się daleko. Choć w Moskwie wczoraj zginęło więcej. To była ważna śmierć… Niech spoczywa w pokoju wiecznym. Amen.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Noworocznie

Rok zaczął się dziwnie. Najpierw zostawiłam wszystkie swoje klucze z pendrivem w Skomielnej, potem wysiadł mi akumulator w samochodzie, a na koniec rozwaliłam sobie zasilacz od laptopa – czekam z niecierpliwością aż wybuchnie mi bateria w telefonie… Nawet moja świeczka paliła się wczoraj jakoś niespokojnie, tworząc w moim pokoju klimat iście dyskotekowy. W końcu musiałam ją zgasić, bo zaczęłam w myślach nucić melodie współczesnej muzyki tanecznej i bałam się, że przywalę głową w ścianę…

Zastanawiam się czy przypadkiem ktoś nie ma mi czegoś do powiedzenia w splocie tych dziwnych przypadków – a jak wiadomo przypadki nie istnieją…  Co ciekawe, ani na chwilę nie straciłam perspektywy, że Bóg jest Dobry, a życie jest naprawdę piękne. Przeczytałam dziś coś na FB i chyba już wiem dlaczego:

Love makes you realize how wonderful the world is,
but it’s a friend who makes u realize
how wonderful you are to the world.

Jak mam wokół siebie takich cudownych przyjaciół i tyle miłości, to nie mogę na nic narzekać, bo dobro zaskakuje mnie na każdym kroku, choćbym się go zupełnie nie spodziewała. Jedyne więc o co mogę się martwić, to wszystkie cudowne wydarzenia z roku poprzedniego, bo myślę, że szybko o nich zapomnę w perspektywie wspaniałości, jakie Pan Bóg przygotował dla mnie na ten rok 😉

Niech i Wam Bóg błogosławi – nie tylko do kolejnego grudnia!

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Czekanie

Wyobraźcie sobie, że umówiliście się na spotkanie. Z dziewczyną, z chłopakiem, z przyjacielem, ze swoją ulubioną paczką znajomych… Pomyślcie o tym jak zabieracie się za przygotowania do tego spotkania. Nie wiem, jak Wy, ale we mnie wtedy dzieje się jakaś dziwna przemiana. Nagle zakupy, których normalnie nie znoszę, stają się przyjemnością. Nagle sprzątanie, które od dawna zostało odłożone na później, jest wielką radością. Nagle chce mi się gotować, mimo, że nie umiem tego robić i nie przychodzi mi to łatwo. Nagle nie szkoda mi czasu i pieniędzy, żeby wszystko było idealnie przygotowane. Nagle okazuje się, że to oczekiwanie nie jest męką i bolesną tęsknotą, ale lekkim trwaniem w czasie przygotowania.

Dziś kolejna niedziela Adwentu – czasu radosnego oczekiwania. I chyba nie o czekanie na ten moment podzielenia opłatkiem i otwierania prezentów chodzi. I nawet nie o magię wpatrywania się w żłóbek na Pasterce. I nawet nie o chwalenie Pana w radosnym kolędowaniu. Chodzi o to, żebyśmy przypomnieli sobie, że nasze całe życie jest czekaniem. Czekaniem na spotkanie z Tym, który kocha nas bardziej niż potrafimy sobie wyobrazić. I to nie spotkanie jakiekolwiek, ale takie, które będzie trwało całą wieczność! Jak więc to się dzieje, że każda chwila naszego życia nie zawsze jest radością? Czemu zapominamy, że każdy najtrudniejszy obowiązek może być przyjemnością, jeśli robimy to dla kogoś, kogo kochamy? Może dziś warto sobie przypomnieć. A może warto zobaczyć czy to co robimy rzeczywiście zbliża nas do Celu?

Dobrego Adwentu!

Niech Bóg prowadzi i niech rozświetla każdą ciemność w tym czasie 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz