Rok zaczął się dziwnie. Najpierw zostawiłam wszystkie swoje klucze z pendrivem w Skomielnej, potem wysiadł mi akumulator w samochodzie, a na koniec rozwaliłam sobie zasilacz od laptopa – czekam z niecierpliwością aż wybuchnie mi bateria w telefonie… Nawet moja świeczka paliła się wczoraj jakoś niespokojnie, tworząc w moim pokoju klimat iście dyskotekowy. W końcu musiałam ją zgasić, bo zaczęłam w myślach nucić melodie współczesnej muzyki tanecznej i bałam się, że przywalę głową w ścianę…
Zastanawiam się czy przypadkiem ktoś nie ma mi czegoś do powiedzenia w splocie tych dziwnych przypadków – a jak wiadomo przypadki nie istnieją… Co ciekawe, ani na chwilę nie straciłam perspektywy, że Bóg jest Dobry, a życie jest naprawdę piękne. Przeczytałam dziś coś na FB i chyba już wiem dlaczego:
Love makes you realize how wonderful the world is,
but it’s a friend who makes u realize
how wonderful you are to the world.
Jak mam wokół siebie takich cudownych przyjaciół i tyle miłości, to nie mogę na nic narzekać, bo dobro zaskakuje mnie na każdym kroku, choćbym się go zupełnie nie spodziewała. Jedyne więc o co mogę się martwić, to wszystkie cudowne wydarzenia z roku poprzedniego, bo myślę, że szybko o nich zapomnę w perspektywie wspaniałości, jakie Pan Bóg przygotował dla mnie na ten rok 😉
Niech i Wam Bóg błogosławi – nie tylko do kolejnego grudnia!
