Czekanie

Wyobraźcie sobie, że umówiliście się na spotkanie. Z dziewczyną, z chłopakiem, z przyjacielem, ze swoją ulubioną paczką znajomych… Pomyślcie o tym jak zabieracie się za przygotowania do tego spotkania. Nie wiem, jak Wy, ale we mnie wtedy dzieje się jakaś dziwna przemiana. Nagle zakupy, których normalnie nie znoszę, stają się przyjemnością. Nagle sprzątanie, które od dawna zostało odłożone na później, jest wielką radością. Nagle chce mi się gotować, mimo, że nie umiem tego robić i nie przychodzi mi to łatwo. Nagle nie szkoda mi czasu i pieniędzy, żeby wszystko było idealnie przygotowane. Nagle okazuje się, że to oczekiwanie nie jest męką i bolesną tęsknotą, ale lekkim trwaniem w czasie przygotowania.

Dziś kolejna niedziela Adwentu – czasu radosnego oczekiwania. I chyba nie o czekanie na ten moment podzielenia opłatkiem i otwierania prezentów chodzi. I nawet nie o magię wpatrywania się w żłóbek na Pasterce. I nawet nie o chwalenie Pana w radosnym kolędowaniu. Chodzi o to, żebyśmy przypomnieli sobie, że nasze całe życie jest czekaniem. Czekaniem na spotkanie z Tym, który kocha nas bardziej niż potrafimy sobie wyobrazić. I to nie spotkanie jakiekolwiek, ale takie, które będzie trwało całą wieczność! Jak więc to się dzieje, że każda chwila naszego życia nie zawsze jest radością? Czemu zapominamy, że każdy najtrudniejszy obowiązek może być przyjemnością, jeśli robimy to dla kogoś, kogo kochamy? Może dziś warto sobie przypomnieć. A może warto zobaczyć czy to co robimy rzeczywiście zbliża nas do Celu?

Dobrego Adwentu!

Niech Bóg prowadzi i niech rozświetla każdą ciemność w tym czasie 🙂

O Ewa Bartosiewicz

Informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *