Po cóż takie marnotrawstwo?…

Martha1Znalazłam wczoraj przypadkiem w modlitewniku st. Martin. Z racji dzisiejszej Ewangelii, nie mogłam się nie podzielić…

Po cóż takie marnotrawstwo drogich olejków
jakie widzę wylane na stopy Jezusa
kiedy tych pieniędzy mogliśmy użyć
by wybawić biednych z ich nędzy

Po cóż takie marnotrawstwo uprzejmości
jaką widzę w naszych wolontariuszach
którzy odwiedzają słabych w ich społecznościach
umywając im stopy wodą służby

Po cóż takie marnotrawstwo potencjału
jaki widzę w członkach naszych grup
którzy poświęcają swój czas
dla dobra społeczeństwa

Po cóż takie marnotrawstwo inteligencji
jaką widzę w różnych ludziach
którzy przemieniają swoje genialne kariery
w służbę ubogim

Po cóż takie marnotrawstwo miłości
jaką widzę w wielu hojnych rodzinach
które zapraszają dzieci z ulicy do swoich domów
i traktują je jak swoje własne

Po cóż takie  milczenia
jakie widzę w rozmodlonym życiu ludzi
którzy spędzają czas w obecności Boga
stając się łagodnym znakiem Jego miłości

Po cóż takie marnotrawstwo Boga
którego widzę na krzyżu Jezusa
poświęcającego swoje własne życie
by zapewnić mnie o swojej miłości

tłumaczenie modlitwy „Why this waste”

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Rekolekcje, decoupage i cisza, czyli Warszawa tydzień II

amloKolejny warszawski tydzień minął mi na zmaganiach rekolekcyjnych w dwóch szkołach. Okazało się, że to rekolekcje bardzo różne w tych różnych szkołach, więc wróciłam do siebie z bogatymi doświadczeniami.

Początek tygodnia to wspólne dzieło moje, s. Renaty i o. Piotra. Ja osobiści przygotowywałam się do niego bardzo długo. Kilka razy zmieniałam koncepcje i pytałam Pana Boga o to co miałabym tym młodym ludziom powiedzieć, co zainspirowałoby ich do tego, by żyć pełnią życia i z pasją. Kiedy jednak przed nimi stanęłam, to miałam wrażenie, że oni nie są zainteresowani. Gimnazjaliści mieli swoje sprawy, które koniecznie trzeba było przedyskutować, więc nie udało mi się przebyć przez mur szumu niezamykających się paszczy. Licealiści natomiast zdawali się być w jakimś równoległym świecie, niechętnie wracający czasami myślami do sali szkolnej, w której się znajdowaliśmy. Kiedy jednak schodziliśmy się do Kaplicy, to czuć było, że Duch Boży unosi się w powietrzu i to wszystko co robimy ma jednak sens. Pozostaje mieć nadzieję, że słowa, które padły, zakiełkowały gdzieś głęboko w ich sercach i choć my nie zobaczymy ich owoców, to będą one stukrotne!

szkola_radosci-75Kolejnym doświadczeniem były rekolekcje u Żmichowskiej, gdzie prowadziłam dwa warsztaty. Na jednym opowiadałam o Afryce i byłam zaskoczona głębią pytań i zainteresowaniem uczniów. To było niesamowite doświadczenie spotkania z młodzieżą, która naprawdę chce czegoś więcej w życiu i szuka odpowiedzi na trudne pytania! Drugi warsztat poprowadziłam jako początkujący specjalista od decoupage’u. Rewelacyjnie wypadły pudełeczka i drewniane jajeczka ozdobione serwetkami. Podczas, gdy uczniowie pracowali, ja mogłam się wyżyć z aparatem 😉

szkola_radosci-21Ostatni dzień rekolekcji zaczynał się Mszą św, po której nastąpiła „muzyczna ulica” – przemarsz z bębenkami i innymi instrumentami od Zbawiciela do szkoły przy pl. Unii Lubelskiej, kończył się natomiast nowością tegorocznej edycji rekolekcji – występami nauczycieli. Wyobrażam sobie, że musiało to być dla uczniów niezapomniane przeżycie, zobaczyć swoich profesorów recytujących „strasną zabę” czy grających czerwonego kapturka. Ja byłam zachwycona! 🙂

A na koniec będzie znowu kilka słów o papieżu, bo to papież, z którym wiążę duże nadzieje. O nadziei zresztą pięknie mówił w swoim pierwszym kazaniu. Mówił też o wrażliwości i o opiece. Wyłonił się z tego bardzo bliski mi obraz czułego dbania o dary, jakimi Bóg nas obdarzył i dzielenie się nimi z tymi, którzy dostali mniej. Przede wszystkim mówił językiem, który mogę zrozumieć, co daje nadzieję, że będzie to pontyfikat dla ludzi prostych, jak ja 😉 Wyjątkowo przypadł mi do gustu komentarz o. Adam Szustaka OP o tym, że to będzie papież, który pozbiera po świecie wszystkie dziesięciogroszówki.

Poza tym, jak mówił rekolekcjonista u Żmichowskiej (cytując zakonnika, którego nazwiska nie zapamiętałam), nasz nowy papież prócz hiszpańskiego, włoskiego, niemieckiego, francuskiego i angielskiego, zna też dobrze język ojczysty Boga, którym jest milczenie. To bardzo bliski mi język – coraz mocniej odkrywam jak ogromne cuda potrafi w życiu człowieka uczynić cisza. Nie tylko ta kilkudniowa, jaką dają rekolekcje ignacjańskie, ale także ta choćby na chwilę wyrwana ze zgiełku codzienności i podarowana Bogu, który przemienia ją w zbawczą siłę.

A dziś w Niedzielę Palmową padły słowa również po polsku… a moje myśli wędrowały do wspomnienia sprzed roku, kiedy spędzałam ten czas wśród Polaków w Nairobi na polskiej Mszy… jak dziwnie się te nasze drogi układają…

Błogosławionego Wielkiego Tygodnia!

Zaszufladkowano do kategorii Sacre Coeur | Dodaj komentarz

Franciszek, staż i trzydzieste urodziny, czyli Warszawa tydzień I

skupienie-3Ostatnie dwa tygodnie były pełne wrażeń i przeżyć. Zacznę więc od początku, czyli świętowania moich urodzin. Pan Bóg podarował mi z tej okazji kilka dni przepięknej wiosny i jeszcze wiele innych prezentów 🙂 Tort co prawda zrobiłam sobie sama, ale został zjedzony ze smakiem, co dla początkującego kucharza zawsze jest największą radością 😉 Przyznam, że w te urodziny naprawdę mam za co dziękować! Dawno nie dostałam tak wielu łask w tak krótkim czasie 🙂

staz-1Zaraz po świętowaniu, wyruszyłam do Warszawy. Pierwszy tydzień spędziłam na stażu w naszym domu na Grabowie. Był to bardzo dobry czas, kiedy miałam okazję poznać moje starsze Siostry, które znałam do tej pory tylko z opowieści. Z ogromną radością patrzyłam na nie, myśląc sobie, że właśnie tak pięknie mogłabym się zestarzeć 🙂  (pozdrawiam kochane Siostry bardzo serdecznie, bo wiem, że czytają ;))   W ramach stażu trochę pomagałam na furcie, a trochę miałam okazję przydać się przy pracach w bibliotece, zakrystii czy archiwum. Z tej okazji s. Gienia pożyczyła mi elegancki fartuszek 😉

Wraz z Siostrami modliłyśmy się gorliwie o dobry wybór papieża, odmawiając jedną z naszych pięknych modlitw zgromadzeniowych, którą chcę się z Wami podzielić:

Przez przyczynę św. Magdaleny Zofii, Jezu, Sercu Twemu polecamy tę intencję. Spojrzyj, a potem uczyń co Ci Serce Twoje wskaże,
dozwól działać Twemu Sercu.
O Jezu, liczymy na Ciebie, ufamy Ci,
powierzamy Ci się zupełnie,
jesteśmy pewne Ciebie.

Teraz mamy co świętować, bo papież Franciszek nie dość, że przyjechał z poza Europy, co było dla mnie osobiście ważne, to w dodatku jest jezuitą, a to wielki skarb dla naszego Zgromadzenia, które od samych początków z duchowością św. Ignacego było bardzo ściśle związane. Czytam właśnie książkę poświęconą rozwojowi Sacre Coeur na ziemiach polskich, gdzie autorka cytuje artykuł w gazecie, będący komentarzem do dekretu z 1873 roku, którym zamykano nasz dom na terenie Wielkiego Księstwa Poznańskiego:

„Zakonnice Sacre Coeur są jezuitkami i wcale nie dają się wyprzedzać jezuitom w osiąganiu celów, jakie ma ten zakon, są tak samo niebezpieczne z powodu przekreślania wszelkich uczuć w stosunku do rodziny i ojczyzny oraz ubóstwiania papieża i Francji”

Najbardziej jednak Franciszek podbił moje serce (i serca wielu na świecie) swoją miłością do ubogich. Jak echo słyszę słowa o. Gabriela z Nyahururu, który zawsze powtarzał: „przyjmijcie do swojego życia ubogich, a będziecie szczęśliwi”

Ja już z powrotem w Pobiedziskach po intensywnym czasie rekolekcji szkolnych w kolejnym tygodniu, o których więcej napiszę niebawem. W podróży powrotnej towarzyszył mi mój rowerek, więc już wiosna nie ma innej możliwości tylko przybywać prędko!

Zaszufladkowano do kategorii Sacre Coeur | 2 komentarze

Biały dym na Czarnym Lądzie

uhuru Donoszę Wam o ogłoszonych przed chwilą wynikach wyborów kenijskich. Liczby oddanych głosów spływały sukcesywnie od wtorku i dziś zostały nareszcie oficjalnie ogłoszone. Wygranym został Uhuru Kenyatta – syn pierwszego prezydenta Kenii po odzyskaniu niepodległości. Jeśli śledziliście uważnie moje wpisy sprzed ok. roku, to przypomnicie sobie tego pana jako jednego z czwórki oskarżonych przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze za zbrodnie przeciwko ludzkości, a konkretnie za zbrodnie dokonane przy poprzednich wyborach…

To nie jest ciekawa sytuacja polityczna, bo może się okazać, że Kenia będzie miała prezydenta za kratkami. Tak naprawdę nikt nie wie czego się spodziewać, bo jednocześnie prezydentowi przysługuje pewien immunitet.

Raila-Amolo-Odinga-KenyaWielkim przegranym okazał się (znowu! bo 5 lat temu to też on nie został wybrany) Raila Odinga. Poprzednio po wielu tygodniach horroru została zawiązana koalicja, gdzie Odinga został premierem. Tym razem takiej opcji już nie ma, bo nie przewiduje jej nowa konstytucja. Nie wiemy więc jak zareagują zwolennicy byłego premiera, których jest dokładnie połowa kraju – zwycięzca ledwo przekroczył wymagane 50% Odinga już zapowiedział wystąpienie do sądu przeciwko ogłoszonemu zwycięstwu przeciwnika.

Tak więc dalej proszę Was o modlitwę, by pokój pozostał na kenijskiej ziemi po dzisiejszym ogłoszeniu. Wiele się o nim mówi i każdy z kandydatów podkreślał na każdym kroku, że najważniejsze jest pokojowe przeprowadzenie zmiany władzy. Oby wszyscy okazali się honorowi i słowni!

A żeby jeszcze było śmieszniej, imię nowe prezydenta – uhuru – oznacza w języku swahili „wolność” i tego życzę Kenijczykom na najbliższe 5 lat!

p.s. czekających na najnowsze wieści klasztorne, zapewniam, że niedługo się pojawią 😉

Zaszufladkowano do kategorii Afryka | Dodaj komentarz

Polska dla Kenii 2013

kenya-flagPoniedziałek będzie dniem niesamowicie ważnym. I wcale nie mówię tu o moim 30tych urodzinach. 4 marca w Kenii odbędą się wybory. Będą to wybory jednocześnie do wszystkich wyższych urzędów państwowych. Wybierany będzie prezydent, parlamentarzyści i przedstawiciele władz samorządowych. Data tego wydarzenia była przedmiotem niesamowitych debat kiedy jeszcze byłam w Kenii – na początku 2012 roku. Pierwotnie miały się one bowiem odbyć już w sierpniu zeszłego roku, jak nakazuje świeżo uchwalona w 2010 konstytucja. Data została jednak przeniesiona na grudzień, a potem na marzec. Trudno się jednak dziwić, że obecni rządzący chcieli sobie jeszcze trochę porządzić, wykorzystując okres przejściowy wejścia w życie konstytucji…

Stan polityki kenijskiej nie jest najlepszy. Kandydaci obiecują cuda na kiju i rozdają na wiecach pieniądze. Nie wiem czy jest ktokolwiek komu naprawdę zależy na dobru państwa… nie to jednak jest najważniejsze w poniedziałkowym dniu. Chodzi tu bowiem o coś znacznie ważniejszego niż to kto zostanie prezydentem. Chodzi o to kto nim nie zostanie i co ze swoją porażką zrobi. W 2007 po ówczesnych wyborach doszło do starć na tle polityczno-plemiennym, doprowadzając do śmierci ponad 1000 osób, a na zawsze przesiedlając ponad 200 000. Mam ogromną nadzieję, że Kenijczycy odrobili pracę domową i zorientowali się, że zabijanie się nie jest lekarstwem na nic. Zainteresowanych obecną sytuacją polityczną zapraszam do artykułu ze stycznie w The Guardian

Potrzebna jest więc modlitwa i to dużo modlitwy. Mam więc do Was ogromną prośbę – połączcie się przez ten weekend ze mną w westchnieniu do Pana Boga o pokój na ziemi, gdzie zostawiłam kawałek swojego serca. Będzie to dla mnie najwspanialszym prezentem urodzinowym! Proszę, podzielcie się tą wiadomością, by mogła dotrzeć jak najdalej.

Dla tych, którzy chcieliby podejść do mojej prośby ambitnie, proponuję, by w intencji Kenii zmówili modlitwę Ojcze Nasz… w swahili 🙂 Swahili to bardzo ważny język dla Kenijczyków. Jest tym, który łączy ze sobą rozrzucone po całym kraju 42 plemiona, a jednocześnie nie jest językiem narzuconym przez kolonializm. Poniżej tekst, który z łatwością przeczytacie, znając zasady czytania z j. angielskiego („w” czytamy jak „ł”, „j” jak „dż”, „y” jak „j”, a „sh” jak „sz”) . Powodzenia!

Baba Yetu uliye mbinguni,
Jina lako litukuzwe;Ufalme wako ufike,
Utakalo lifanyike
Duniani kama mbinguni.
Utupe leo mkate wetu wa kila siku,
Utusamehe makosa yetu,
Kama nasi tunavyowasamehe waliotukosea.
Usitutie katika kishawishi,
Lakini utuopoe maovuni.
Amina.

Chciałabym też podzielić się z Wami piękną pieśnią, która towarzyszyła Kenijczykom w próbie budowania pokoju po ostatnich wyborach. Niech zabrzmi dziś i w polskich domach! Słowa przetłumaczone znajdziecie poniżej.

[youtube:https://www.youtube.com/watch?v=ALA0zmfNM18]

1. Jedność jest naszą chlubą, braterstwo naszą siłą,
Nienawiści i walk plemiennych nie chcemy zupełnie,
Musimy się zjednoczyć, by budować nasz kraj,
Niech nie będzie nikogo kto nas rozdzieli

Ref. Żyję, żywię nadzieję, ofiarowuję się na zawsze dla Kenii,
Z pewnością flaga jest moją twierdzą,
Czarny symbolizuje ludzi, czerwony krew,
Zielony ziemię, a biały pokój,
Na zawsze jestem Kenijczykiem, patriotycznym obywatelem

2. W bólu i cierpieniu, w płaczu i agonii,
Nasza wolność została nam wywalczona przez bohaterów przeszłości,
Nie odstraszyły ich pociski ani aresztowania,
Ich celem było odkupienie, rozerwanie kolonialnych kajdanów

3. Teraz naszą odpowiedzialnością
Jest życie w miłości
Od jeziora aż po wybrzeże,
Od północy po południe

Zaszufladkowano do kategorii Afryka | Jeden komentarz

Dziki zimowy świat

zima-14W tym tygodniu moim wrogiem numer jeden stał się wszechobecny biały puch. Napisałam na jego temat nawet krótki poemat. Miał się rymować, ale szkoda było rymów marnować. o!

Śniegu lśniący i okrutny
Ile jeszcze znosić nam ciebie przyjdzie,
Ile razy jeszcze tę jedną alejkę będziemy odśnieżać?
Czymże ty jesteś, że dla ciebie mam wszystko rzucać,
Że mam wszystko inne odkładać na później?
Ach, gdybym tak na modlitwę czuła się przynaglona,
Ile by już dobra z tego wynikło!

Śniegu lśniący i okrutny
Mam dość już patrzenia na ciebie!
I pomyśleć, że kiedyś byłeś mi taki drogi,
Gdy z utęsknieniem czekałam aż z nieba sfruniesz,
A dziś szczerze cie już nie znoszę.
Odejdź, proszę,
Chociaż do kolejnej zimy…

Tymczasem mieszkańcy Pobiedzisk mają w ostatnich dniach jeszcze inne zajęcia. Prócz biegania z łopatami, zajmują się obserwacją burzenia kamienicy przy naszym rynku. Rzecz to musi być niezwykle interesująca, bo wczoraj aż trzy razy jeździłam po różne zakupy i za każdym razem ciężko było przejść chodnikiem, tyle gapiów obserwowało zmagania dźwigu z pozostałościami po budynku (chyba nie podołał gruzom i sam zapadł się w nie nieco…). Niesamowity jest ten brak równości we wszechświecie, że jedni wciąż nie wiedzą co ze sobą zrobić, a inni wciąż nie wiedzą w co ręce włożyć…

W weekend nasz mały domek zakonny pękał w szwach za przyczyną najazdu czterdziestki z kolejnych wspólnot neokatechumenatu. Uwijałyśmy się jak pracowite pszczółki, próbując ich upchać w naszych skromnych progach, podczas gdy za drzwiami zimne przepastne przestrzenie naszego dużego domu szeptały do nas, że też czekają już na wiosnę…

A za mną chodzi ostatnio piosenka o dzikim świecie, więc się podzielę. Dziki jest ten zimowy świat…

[youtube:https://www.youtube.com/watch?v=DHXpnZi9Hzs]

Zaszufladkowano do kategorii Sacre Coeur | Dodaj komentarz

Abdykacje i inne dziwne historie

Tydzień zaczął się od niespodziewanych wiadomości i do końca pozostał pełen dziwnych zwrotów akcji.

z11690435Q,Benedykt-XVIInformację o abdykacji Benedykta XVI przyjęłam przede wszystkim z zaskoczeniem. Przez tydzień pojawiło się mnóstwo komentarzy albo pochwalających odwagę papieża albo zarzucających mu wycofanie się z walki. Kiedy przyglądam się temu, jestem coraz bardziej przekonana, że oba te podejścia są niewłaściwe. Mój pogląd na ten temat najwierniej oddał były prowincjał jezuitów w artykule „Benedykt XVI pełni wolę Bożą” Jestem bowiem przekonana, że o ile papież ma oczywiście wolną wolę i może robić co chce ze swoim życiem, to oddając się służbie Bogu wolę tę pragnie dostrajać do woli swojego Pana. Nie ma więc tu miejsca na dywagacje, czy była to dobra czy zła decyzja, bo jeśli tak rozeznał swoje natchnienie od Ducha Św, to po prostu tak ma być i to najlepsza z możliwych opcji. Ja nigdy nie rozpisywałam argumentów za i przeciw, wybierając moją drogę wstąpienia do zakonu. Postanowiłam tylko kiedyś, że chcę iść za tym, co Jezus mi wskaże i tak właśnie mnie prowadził.

We wtorek miałyśmy świętować ostatki i wyjść z tej okazji do kina, ale od samego początku dnia po prostu nic się nie układało. Najpierw nie było zasięgu, potem nie przyjechał autobus, okazało się, że seans jest nie w tym kinie, nie udało się dostać baterii do aparatu, zapomniałyśmy kupić chleba, ostatni rogal marciński zniknął w dziwnych okolicznościach z zamrażarki, a film z naszego kina domowego nie chciał się poprawnie uruchomić… przyjęłam to jednak wszystko z lekkością serca i spokojem ducha. Może dlatego, że przez ostatnie dni tłumaczyłam teksty o Filipinie – naszej współsiostrze, której po ludzku nic w życiu nie wychodziło, ale przeżywała to tak mocno z Panem Bogiem, że została świętą.

skupienie-11Kolejne dni minęły pod znakiem skupienia wielkopostnego. Do naszego domu przybywają osoby z coraz dalszych zakątków świata – tym razem aż dwie z Berlina 😉 Takie skupienia to dla mnie zawsze dobry czas. Tylko jeden dzień milczenia, ale zawsze czuć w powietrzu pozytywną aurę myśli wznoszonych do Pana Boga 🙂 Poznaję też bardzo fajnych ludzi – coraz częściej już stałych bywalców pobiedziskich progów 🙂 Tym razem połowa ekipy wybrała się jeszcze po zakończeniu na spacer dookoła jeziorka, a to moja ulubiona spacerowa trasa, którą przechodzę zawsze kiedy tylko znajdę na to dość czasu. W międzyczasie za to mój telefon zupełnie odmówił już posłuszeństwa i musiał zostać odstawiony do lekarza na poważną operację – można by rzec, przeszczep serca… więc i ja trwam do jutra nieco w skupieniu i oderwaniu od świata.

Zaszufladkowano do kategorii Sacre Coeur | Dodaj komentarz

Bóg jest WIĘKSZY

Wiele nie będę dziś pisać, choć wiele się działo. To był tydzień pełen walki, zmęczenia, trudu, troski, przeciwności… choć pod koniec dnia ponad wszelką wątpliwość i tak musiało się okazać, że…

wiekszy

od wszelkiego lęku, wszelkich mocy ciemności, od wszelkiego smutku i utrapienia, od wszelkiego zła.

Dziękuję wszystkim, którzy pamiętali w modlitwie o uczestnikach naszych rekolekcji. Na pewno się nie zmarnowały. Owocny to czas był bardzo i niech te owoce przynoszą kolejne!

Przede mną tydzień codziennych obowiązków, a już w następny weekend skupienie wielkopostne! Serdecznie zapraszam 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Sacre Coeur | Dodaj komentarz

Kobiecość, konsekracja i wojna na Bałkanach

kobiecosc-7 Ostatnie moje kilka dni pod znakiem wizyty Sylwii (dzięki!) oraz sesji na temat kobiecości. Tematyka mi zupełnie nie obca 😉 więc w kilku częściach brałam udział, z czego bardzo się cieszę. Razem z Sylwią udałyśmy się m.in. na film – „Życie ukryte w słowach”. Porusza on wiele wątków i wiele można by rozważać, ale chciałabym napisać o jednym. W pewnym momencie filmu terapeutka mówi w kontekście kobiet gwałconych przez żołnierzy podczas wojny: „one się wstydzą, że przeżyły”. Jestem w stanie to pojąć i zrozumieć. Również i we mnie budzi się właśnie wstyd… wstyd, że ja mogę twierdzić, że mam jakiekolwiek problemy, że mnie cokolwiek boli, że czuję się w jakikolwiek sposób skrzywdzona… a jednocześnie ogromna nadzieja, że jeśli miłość potrafi uleczyć nawet takie głębokie rany, to nie ma nic na tym świecie czego nie potrafiłaby ona zwyciężyć. Film bardzo polecam!

W sobotę natomiast prawdziwie świętowałyśmy dzień życia konsekrowanego – Mszę w naszej kaplicy odprawił sam rektor gnieźnieńskiego seminarium, a na stole pojawiły się własnoręcznie przez nas robione faworki i jabłecznik 🙂 Wiele ostatnio rozważałam właśnie w kontekście tego dnia, bo to wszak pierwszy raz po części już moje święto (nawet dostałam piękną różę z tej okazji :)). Wiele razy ucieszyłam się tym, że Pan Bóg zaprosił mnie właśnie do takiego życia. Chcę Wam jednak trochę na przekór przytoczyć dziś fragment mojej kolędowej książeczki „… aby nie ustać w drodze” (przypomnę – rocznik 1970 ;))

Kto jest prawdziwym wyznawcą Chrystusa?
Czy ta pani w czerni, która codziennie przychodzi do kościoła? Ksiądz odprawiający Mszę św? Zakonnik z brodą, w brunatnym habicie, przewiązany sznurem? Może dopiero karmelita bosy odcięty od świata ciężką klauzurą? Albo trapista zamknięty wiecznym ślubem milczenia?
Kto jest dziś prawdziwym wyznawcą Chrystusa?
A ty stoisz przed lustrem w nowej sukni i czeszesz włosy. I z radością stwierdzasz, że podobasz się sobie. Czy myślisz, że bardzo jesteś pogańska?
A ty jesteś zakochany, ciągle marzysz o swojej dziewczynie, tęsknisz za nią. Czy wstydzisz się oczy podnieść do Pana Boga?
A ty rozmawiasz z kolegą, jakby tu dorobić do pensji poza godzinami pracy. Czy uważasz, że dzieli cię tak wiele od ideału ubogich duchem?
Albo nie pozwalasz, aby ci wyrwano twoją własność, którą posiadasz i włóczysz się po sądach. Czy boisz się, że przez to odszedłeś od Jezusa?

Byli tacy, którzy uważali małżeństwo za grzech. Byli tacy, którzy potępili alkohol i nawet do Mszy św używali wyłącznie wody. Byli tacy, którzy żądali aby każdy prawdziwy wyznawca Chrystusa sprzedał wszystko co ma, rozdał ubogim i żył w ubóstwie.

A czy tobie nie grozi jakiś błąd?

We wtorek już rozpoczynamy Fundament. Módlcie się proszę o dobre owoce! A póki co, dzięki, dziewczyny, za dobry czas 🙂

p.s. dzisiejszy wpis z dedykacją dla Olgi – zdążyłam w niedzielę 🙂 (dzięki za Świętego! ;))

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Śnieg, gimnazjum i starsi bracia w wierze

zima-6Ostatni tydzień pełen był wrażeń – szczególnie sprezentowanych przez obficie sypiący śnieg. Moim więc ulubionym miejscem spędzania czasu stał się jeden z naszych pięknych dachów. Niestety mimo naszej tytanicznej pracy, i tak kapie z sufitu 🙁 Pogoda sprawiła nam też jedną miłą niespodziankę – zdarzył się bowiem już 2 (słownie drugi) słoneczny dzień tej zimy. Natychmiast zerwałam się z aparatem! Wielu owoców nie ma, ale i tak zapraszam do galerii 🙂

Punktem kulminacyjnym mojego tygodnia była zdecydowanie niedziela i spotkanie jakie organizowałam dla młodzieży przygotowującej się do Bierzmowania. Byłam zaskoczona tym jak mało pamiętam z czasu kiedy sama miałam 15 lat i jak ciężko mi wczuć się w realia tych młodych ludzi i zrozumieć co pociągnie ich do Boga. Zaglądając w moje notatki, wykreślałam kolejne punkty jako „za trudne”, ale ostatecznie mam nadzieję, że wyszło dobrze, że coś im zostanie, że coś zainspiruje. W każdym razie oni zadowoleni, a ja nauczyłam się więcej niż kiedykolwiek! +10 do doświadczenia gimnazjalnego 😉

zima-10Tymczasem miniony tydzień był też ważnym czasem w Kościele. Obchodziliśmy tydzień modlitw o jedność Chrześcijan, a przed i po dzień Judaizmu i Islamu. Z tej okazji tekst żydowski, jaki ostatnio napotkałam i który bardzo mnie poruszył. Ponoć autorstwa żydowskiego dziecka w obozie koncentracyjnym. Choć nie chce mi się wierzyć, że dziecko byłoby zdolne do takich słów…

O Panie,
Pamiętaj nie tylko o mężczyznach i kobietach dobrej woli, ale także o tych złej woli. Nie pamiętaj jednak całego cierpienia, które sprowadzili na nas. Pamiętaj natomiast owoce, które zebraliśmy dzięki temu cierpieniu: naszą wspólnotę, naszą lojalność wobec siebie na wzajem, naszą pokorę, naszą odwagę, naszą hojność, największy dar serca jaki wzrósł na tej tragedii. Kiedy nasi prześladowcy będą przez Ciebie sądzeni, pozwól, by wszystkie te owoce były ich przebaczeniem.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz