Rekolekcje paralotniowe – dzień 4: Idźcie i głoście

Najpierw zobacz:
Dzień 1 – Pustynia
Dzień 2 – Głos
Dzień 3 – Wielkie pragnienia

Życie w pełni nie oznacza tylko przyjmowania nieograniczonej łaski Boga, ale wiąże się też z posłaniem, by uzdrawiać chorych, wskrzeszać umarłych i wypędzać złe duchy. Wbrew pozorom to zadanie dla każdego! Często do uzdrowienia drugiego człowieka wystarczy obecność i życzliwy uśmiech, do wskrzeszenia z martwych dobre słowo i pomocna dłoń w potrzebie, do wypędzania złych duchów wewnętrzna radość i zaufanie Jezusowi. To potężna broń, której może często nie doceniasz. Przede wszystkim jednak Bóg wzywa Cię do głoszenia Dobrej Nowiny, czyli do przypominania innym na wiele sposobów, że to w Nim każdy znajdzie swoje schronienie.

Co może Ci w tej misji pomóc? Jezus daje wskazówki, które są skandaliczne dla świata, bo zaleca pozbycia się wszelkich zabezpieczeń. Mówi: „Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski!” (Mt 10,9-10). Tymczasem ludzie często całe życie spędzają na szukaniu poczucia bezpieczeństwa – zatracają się w pracy, szukają pewności w relacjach, wiedzy albo umiejętnościach. A Jezus powie, że szczęśliwi są ubodzy w duchu, czyli ci, którzy „u Boga” mają cały swój dobytek i wszelkie oparcie. Wbrew pozorom, to o wiele stabilniejsze niż jakiekolwiek zabezpieczenia na tym świecie!

Pan Jezus pokazuje Ci dziś, że szczęście polega na nieustannym przepływie dobra – darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Jeśli uświadomisz sobie, że wszystko co masz, nie jest Twoje, ale jest darem od najbardziej kochającego Ojca, łatwiej będzie Ci oddać to dalej, by innym sprawić radość. Ten przepływ Bożej energii powoduje, że świat staje się lepszy na Twoich oczach, a łaski mnożą się w zaskakującym tempie.

W czym pokładasz swoją ufność? Gdzie szukasz bezpieczeństwa?

Podziękuj dzisiaj za ogrom darów jakie codziennie spływają na Ciebie zupełnie za darmo. W jaki sposób się nimi dzisiaj podzieliłaś z innymi?

 

Opublikowano Paralotnie | Skomentuj

Rekolekcje paralotniowe – dzień 3: Wielkie pragnienia

Najpierw zobacz:
Dzień 1 – Pustynia
Dzień 2 – Głos

Możliwe, że usłyszałaś już głos Boga, który zaprasza Cię do przyjaźni ze sobą. Może masz też pragnienie, żeby odpowiedzieć na Jego zaproszenie, ale coś Cię jeszcze powstrzymuje. Przecież Jezus mówił, że trzeba wszystko zostawić, że trzeba wziąć swój krzyż, że generalnie lekko nie będzie. Owszem, to wszystko prawda. Musisz jednak zdecydować, czy chcesz, żeby było miło, lekko i przyjemnie, czy też chcesz życia, w którym na myśl o kolejnym dniu świecą Ci się oczy i serce bije mocniej, bo czekają Cię przygody, o których nawet nie śniłaś!

To wymaga oddania wszystkiego, ale Jezus obiecuje, że nie zostaniesz z niczym. Wręcz przeciwnie – zaufanie Jemu zawsze się opłaca, zawsze zwraca się z nawiązką. Niektórzy głoszą teorię, zgodnie z którą w tym życiu należy wszystkiego się wyzbyć i jakoś je przetrwać, a wszelka odpłata nastąpi po śmierci. Jezus mówi jednak nieco inaczej. Już dziś chce dać Ci stokroć wszystkiego, a życie wieczne swoją drogą. Tylko czasami Twoje wyobrażenie o szczęśliwym życiu, tak naprawdę może nie mieć z nim nic wspólnego.

Życie w pełni jest dla ludzi, którzy mają wielkie pragnienia. Jeśli chcesz tylko zdrówka, pieniędzy, wakacji w ciepłych krajach i świętego spokoju, możesz być pewna, że nic się nie wydarzy. Umrzesz z sercem tak samo małym jak na początku swojego istnienia. Kiedy jednak zaczniesz marzyć o rzeczach niewyobrażalnych, powierzając się Boga całkowicie, bądź pewna, że On nie przejdzie obok tego obojętnie. Nie oznacza to, że natychmiast marzenia się spełnią, ale to, że cokolwiek się nie wydarzy, będziesz potrafiła z Niego czerpać siły i radość. On da Ci pokój pośród sztormów i zawirowań, a ostatecznie doprowadzi Cię do wielkich rzeczy.

Czy pragniesz takiego życia z Bogiem? Co Ci mówi Twoje serce?

Czego najbardziej boisz się oddać Bogu? Dlaczego?

Opublikowano Paralotnie | Skomentuj

Rekolekcje paralotniowe – dzień 2: Głos

Najpierw zobacz: Dzień 1 – Pustynia

Głos Boga może być w Twoim sercu bardzo cichy. Trzeba pozbyć się zewnętrznego i wewnętrznego hałasu, żeby go usłyszeć. Bądź pewna, że On bardzo pragnie do Ciebie mówić i opowiadać Ci o tym jak bardzo Cię kocha. Nie wystarczy jednak pozostać jedynie na słuchaniu. Miłość pragnie, aby kochana osoba odpowiedziała najhojniej jak potrafi na ten wołający głos.

Może pojawia się w Tobie dużo lęku związanego z odpowiedzeniem Bogu. Czy taki słaby człowiek jest w stanie cokolwiek powiedzieć Stwórcy Wszechświata? Wszystko może brzmieć banalnie i nieadekwatnie w takiej perspektywie. Pamiętaj, że Bóg doskonale Cię zna, wie ile masz siły i zna wszystkie Twoje słabości. To jednak zupełnie Mu nie przeszkadza! Przecież właśnie taką kocha, taką woła i od takiej Ciebie oczekuje odpowiedzi. Nie bój się, że nie spełnisz Jego standardów.

Św. Ignacy Loyola mówił, że miłość polega bardziej na czynach niż na słowach. Jeśli więc wydaje Ci się, że odpowiedzenie Bogu powinno się wiązać ze zrobieniem czegoś dla Niego, to nie jesteś daleko od prawdy. Kolejny lęk może podpowiadać: Czy On nie będzie zbyt wiele wymagać? Jeśli w Twoim sercu pojawia się takie pytanie, zastanów się jak bardzo ufasz Jezusowi. Czy podejrzewasz, że może On nie chcieć Twojego szczęścia? Pamiętaj, że miłość nigdy do niczego nie zmusza, a Jego zaproszenia są zawsze drogą do pełni życia. Nie bój się na nie odpowiedzieć, choćby oznaczało to pójście w nieznane.

Głos jest nam dany też w jeszcze innym celu. Bóg chce nie tylko żebyś Jemu odpowiedziała na Jego wołanie, ale też żebyś innym głosiła Dobrą Nowinę o zbawieniu. Nie oznacza to, że musisz podchodzić do ludzi na ulicy i mówić, że Bóg ich kocha. Najlepsza ewangelizacja odbywa się w Twojej szkole, pracy, domu czy w pubie z przyjaciółmi. Wcale nie trzeba do tego słów, ale świadectwa radości i pokoju, które dostajesz od Niego. Żeby jednak mieć je w sobie, musisz najpierw usłyszeć głos Jezusa i hojnie na niego odpowiedzieć.

Co chciałabyś powiedzieć dziś Bogu? Jak odpowiesz na Jego zaproszenie?

Jeśli nie jesteś w stanie dać Mu jeszcze odpowiedzi, nie martw się, proś o Ducha Świętego, by otworzył Twoje wargi i serce.

 

Opublikowano Paralotnie | Skomentuj

Rekolekcje paralotniowe – dzień 1: Pustynia

Bóg zaprasza na pustynię. Nie tylko zaprasza, ale zwabia, wyprowadza. Widzisz jak Mu się przy tym oczy świecą? Jak ukochanemu, któremu udało się porwać swoją ukochaną na niespodziewaną wyprawę w nieznane. Może się wydawać, że pustynia to słabe miejsce na wymarzoną randkę. Dlaczego Bóg nie wybiera rozkwitającego ogrodu, górskich skarp czy malowniczych jezior? Pustynia wydaje się pusta i pozbawiona życia, nie uwypukla wielkości stworzenia, żeby móc się nim zachwycić. Może właśnie dlatego. Jemu bardzo zależy, żeby do Ciebie mówić! Tak często dobra świata przysłaniają Ci Stwórcę, że On musi wyprowadzić Cię bardzo daleko, żebyś w końcu dostrzegła Jego miłość.

Po co Pan Bóg Cię zabiera tak daleko? Po to żebyś nabrała  perspektywy. Świat wygląda inaczej z lotu ptaka, z paralotni. Inaczej też wygląda, gdy pozwolisz sobie na odejście od codziennych spraw i problemów. Dlatego każde rekolekcje są czasem łaski. Jeśli powierzysz Bogu czas i zaufasz Mu, to będą się działy cuda, choć czasem będzie trzeba znosić trudy gorąca i suszy.

Pustynia nie jest miejscem gdzie Bóg chce zbudować dla Ciebie mieszkanie. On chce, żebyś po doświadczeniu pustyni wróciła do swojej codzienności. To tam znajdziesz Jego miłość, która otacza Cię nieustannie i której jest pełno na każdym kroku. Jeśli jej nie dostrzegasz, to właśnie dla Ciebie są te rekolekcje, dla Ciebie jest przygotowana pustynia od Boga, abyś uczyła się dostrzegania tego, co widzieć można tylko sercem.

W jaki sposób możesz dziś stworzyć swoją pustynię, w której Bóg będzie mógł do Ciebie mówić?

Bądź uważna na cichy głos Boga w Twoim sercu. Do czego Cię dziś zaprasza?

 

Opublikowano Paralotnie | Skomentuj

Poleć z nami! – Rekolekcje paralotniowe on-line

Wiem, że nie każda z Was mogła wybrać się z nami na paralotniowe rekolekcje, ale możecie towarzyszyć nam w naszej duchowej drodze. Prowadzić nas będzie Słowo z dnia, dlatego szczególnie zapraszamy w tych dniach do uczestnictwa w Eucharystii. Codziennie rano od poniedziałku do soboty pojawią się tutaj rozważania i krótkie dwa pytania/zadania. Serdecznie zapraszamy i mamy nadzieję, że Duch Boży działać będzie zarówno u nas w Rumunii, jak i wszędzie tam, gdzie Wy będziecie w tym czasie 🙂

Opublikowano Paralotnie, Zaproszenie | Skomentuj

Ach, co to będzie za małżeństwo!

Na okładce swojego śpiewnika napisali „Najlepsze dopiero przed nami”. Trudno się z nimi nie zgodzić, bo jeśli dwoje ludzi wspólnie zawierza swoje życie Bogu tak naprawdę na serio, to nie ma szans, żeby nie działy się cuda! Przeczytajcie piękną modlitwę jaką Nina i Yohann napisali na swoją uroczystość zaślubin:

Kochany Ojcze,
Nasze słowa nie są w stanie wyrazić wdzięczności, jaką mamy do Ciebie. Spotkanie z Twoją miłością wstrząsnęło naszym życiem i od tej pory nasze największe pragnienie to wszystko Ci ofiarować i należeć do Ciebie. Dziękujemy za to cudowne powołanie na drogę świętości w małżeństwie, która nam daje ogromną radość. Ta piękna droga, chwilami kamienista, nauczyła nas, że miłość to dawanie życia temu, którego kochamy.
Mamy świadomość naszej małości wobec tego wyzwania. Naucz nas każdego dnia bardziej się kochać, daj nam łaskę stawania się dobrymi rodzicami, którzy poprowadzą swoje dzieci do Ciebie, niech miłość w naszej rodzinie stanie się schronieniem dla wszystkich osób, które nam wyślesz. Jesteśmy otwarci, by pełnić Twoją wolę.
Drogi Boże, kochamy Cię i uwielbiamy w Twojej dobroci.
Amen.

Na wielu ślubach byłam w życiu i na wielu płakałam ze wzruszenia. Ten jednak był wyjątkowy. Jak przystało na ślub Polski z Francuzem, towarzystwo było międzynarodowe. Atmosfera była jednak przede wszystkim misyjna. Zarówno Nina jak i Yohann, związani z Domami Serca, zachęcili do przyjazdu swoich przyjaciół z całego świata. To ten typ ludzi, których ma się wrażenie, że znało się od zawsze. Na weselu w środku lasu, przygotowanym prawie całkowicie własnymi siłami każdy mógł poczuć się jak w domu – przyjęty i kochany. Francuskim zwyczajem mogliśmy usłyszeć przemówienia wielu gości o nowożeńcach i wszystkie chwytały za serce, bo pokazywały jak oboje zmienili życie tak wielu ludzi wokół siebie.

Jadąc na ślub na Kaszuby, zastanawiałam się czy dopadną nas ulewy z czarnych chmur unoszących się nad polami. W pierwszej chwili pomyślałam, że dla tej dwójki z pewnością Pan Bóg przygotował najpiękniejszą pogodę. Potem jednak doszłam do wniosku, że właśnie zupełnie przeciwnie. Znając Ninę i Yohanna, doskonale odnaleźliby się tańcząc w deszczu na chwałę Boga, który przenika całkowicie ich serca i dusze. Od lat dają się ponieść daleko nieskończonej miłości Boga i to z pewnością dopiero początek! Ja nie mogę się doczekać dalszego ciągu tej fascynującej historii 🙂

A na rozesłanie zagrali moją ukochaną Alma Misionera!! Pierwszy raz usłyszałam ją na spotkanie Prowincjalnych w 2014 roku i od razu wiedziałam, że to o mojej misyjnej duszy. Tej pamiętnej modlitwie towarzyszył symbol malutkich kolumbijskich sandałów, które wiszą do dziś na mojej tablicy korkowej, przypominają, że misje to nie podróże zagraniczne, ale bycie obok tych, którzy są spragnieni Boga, miłości i współczucia.

Posłuchaj i przy okazji zobacz uroczystość ślubów wieczystych z zeszłego roku 🙂

Opublikowano Refleksje z życia | Skomentuj

Inne spojrzenie

Dziś zakończyłyśmy rekolekcje fotograficzne. Już miały się nie odbyć, ale się odbyły i wszystkie jesteśmy przekonane, że Bóg tak chciał. To był piękny czas szukania Boga w świecie, próby przyjęcia tego co słabe, patrzenia sercem i trwania w kontemplacyjnym tu i teraz. Nic się nie martwcie, jeśli nie dotarliście – na pewno będą kolejne edycje! 🙂

Ja sama coraz głębiej odkrywałam Boga w tym co zwyczajne i codzienne, ale też po raz kolejny zdawałam sobie sprawę z tego, jak ważne jest odpowiednie postawienie akcentów, by zobaczyć to, co wartościowe. Można widzieć „szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą”, a może widzieć zastępy aniołów strzegących nas na każdym kroku, przy pomocy których zdolni jesteśmy do przemiany świata na lepsze. Dlatego postanowiłam napisać moją własną wersję popularnej modlitwy do św. Michała Archanioła. Mam nadzieję, że jemu też się podoba 🙂

Święty Michale Archaniele,
wspomagaj nas w walce i posyłaj aniołów, by strzegły nas przed pokusą.
Oby Bóg raczył dodać nam odwagi i ufności, pokornie o to prosimy,
byśmy umieli wybierać dobro i nieść światu miłość,
a Ty wodzu niebieskich zastępów,
każdego człowieka, choćby najsłabszego,
mocą Bożą wznieś do Nieba. Amen.

Opublikowano Sacre Coeur, Spojrzenie na Boga | 5 komentarzy

Widzieć oczami serca

Mówi się, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Ja coraz bardziej odkrywam, że od sposobu naszego patrzenia zależy miejsce, w którym zechcemy w naszym życiu usiąść. Możemy patrzeć na tę samą rzeczywistość, a widzieć ją zupełnie inaczej. Jeden będzie wszędzie dostrzegał zło i zagrożenia, a inny z tego samego miejsca dopatrzy się dobra, piękna i miłości.

Przygotowując się do rekolekcji fotograficznych, które w piątek rozpoczynamy, na nowo dostrzegam jaką rolę w całym moim życiu odgrywa uważność i zatrzymanie, by spojrzeć głębiej sercem, a nie tylko powierzchownie oczami. Aparat fotograficzny nie będzie nam służył do rejestrowania rzeczywistości, ale do odkrywania tego, co niewidoczne dla oczu. Umiejętność patrzenia sercem wymaga czasu – podobnie jak ziarno wrzucone w ziemie potrzebuje czasu, by wyrosnąć i nic nie przyspieszy jego rozwoju. To też nie jest coś, z czym się rodzimy, bo naturalną tendencją w nas będzie dostrzeganie tego, czego nam brakuje i przeciwności, które powstrzymują nas od bycia szczęśliwymi. Można jednak nauczyć się zauważać potencjał tego co mamy, a przeciwności wykorzystać do tego, by się rozwijać i koncentrować na tym, co naprawdę ważne. Wtedy szczęście nieuchronnie zjawi się samo.

Richard Rohr określa takie patrzenie jako posługiwanie się trzecim okiem. Pierwsze oko to nasze zmysły – widzimy, słyszymy, wąchamy… nasze ciało daje nam dostęp do pewnej rzeczywistości. Drugie oko pozwala nam ją w jakimś stopniu zrozumieć – wiedza, jaką posiadamy, sprawia, że dostrzegamy różne aspekty, nasza intuicja i wyobraźnia podpowiadają inne perspektywy. Dopiero jednak trzecie oko pozwala nam wejść na kolejny poziom – mistyczne smakowanie świata w zadziwieniu przed Tajemnicą, która przekracza wszelką wiedzę i mądrość ludzką.

Nie będzie to nic odkrywczego, jeśli powiem, że Jezus jest tym, który doskonale umie patrzeć sercem. Podczas swojej ziemskiej wędrówki dostrzegał więcej i dlatego potrafił żyć jako człowiek całkowicie wolny i szczęśliwy. To On będzie nam towarzyszył na rekolekcjach, ale też Jemu poświęcone będzie spotkanie dla kobiet „Spojrzenie Serca”, na które bardzo serdecznie chciałabym (wraz z Chrześcijańską Mamą i Zespołem Szkół Jezuitów) już teraz Was zaprosić (tylko panie tym razem…). Odbędzie się ono w Gdyni 24 listopada i mamy nadzieję, że będzie miejscem wspólnego poszukiwania Jego spojrzenia.

 

 

Opublikowano Refleksje z życia, Zaproszenie | Skomentuj

Moje „Jestem”

Hasłem tegorocznej Lednicy było: „Jestem”. To dla mnie osobiście bardzo ważne słowo, które jest zarazem imieniem Boga. Pisałam już o tym w zeszłym roku i ucieszyłam się, że moje pierwsze doświadczenie tej imprezy będzie opatrzone właśnie tym słowem.

Muszę przyznać, że poziom organizacji i zaangażowania tysięcy wolontariuszy i harcerzy był dla mnie imponujący. Wszystko dopracowane w drobnych szczegółach, a zaproszeni goście bardzo zacni. Przede wszystkim cieszyli mnie jednak młodzi, którym chciało się w tym upale być właśnie tam, choć nie brakowało innych propozycji. Pewnie większość z nich nie spotkała jeszcze prawdziwego Boga, bo zainteresowani byli bardziej skakaniem i tańczeniem, niż duchową stroną spotkania, ale wierzę, że to, czego doświadczyli, przyjdzie do nich kiedyś w trudnym momencie i wtedy będą wiedzieli do kogo się zwrócić.

Niesamowita niezwykłość Lednickiej atmosfery mieszała się we mnie ze zwyczajnością codzienności. Dominikanie odpowiedzialni za całe to zamieszanie, to przecież ci, których spotykam prawie codziennie na porannej Mszy św. w ich poznańskim klasztorze. Pola lednickie to przecież te, które wielokrotnie odwiedzałam z różnymi osobami jeszcze za czasów mieszkania w Pobiedziskach. A przede wszystkim Pan Jezus uroczyście wnoszony w wielkiej monstrancji i obecny pośród 100 tys. młodych, to przecież dokładnie ten sam, który cały czas obecny jest w tabernakulum zaraz za ścianą mojego pokoju. To niezwykła zwyczajność, której często nie dostrzegam w swoim zabieganiu.

Chyba ostatecznie właśnie o to chodzi, by Bogu pozwolić na zamieszkanie w tym co nie robi wrażenia, gdzie nie ma tłumów i entuzjazmu, gdzie jest po prostu zwyczajne zmaganie. Jezus staje obok mnie zmęczonej, zirytowanej, zagubionej i mówi: „Jestem”. Obym wtedy ja potrafiła jak Samuel odpowiedzieć: „Oto jestem. Mów Panie, bo sługa Twój słucha”.

Lednica 2018 – zobacz jak było!

#2czerwca już za nami 🙂 Zobaczcie co się działo podczas XXII Spotkania Młodych LEDNICA 2000!

Opublikowany przez Lednica2000 3 czerwca 2018

Opublikowano Refleksje z życia | Skomentuj

Głupstwa i mądrości

Święta Magdalena Zofia Barat pisała do jednej ze swoich zakonnic: „Musimy dążyć do tego, by robić jak najmniej głupstw, choć oczekiwanie, że ich w ogóle nie będzie jest głupstwem największym ze wszystkich”. Skąd się biorą wszystkie te głupstwa, które nam się ciągle zdarzają? Wcale nie z tego, że jeszcze za mało się staramy. Myślę, że wręcz przeciwnie, staramy się za bardzo, nie pozwalając Duchowi Świętemu w pełni rozwinąć skrzydeł w naszym życiu. Najważniejsze jest jednak to, by uznać, że jakkolwiek byśmy się nie uświęcali, zawsze pozostaniemy słabi i niedoskonali. Pogodzenie się z tym może być dla nas niezwykle trudne, ale jednocześnie to właśnie tu zaczyna się prawdziwe zapraszanie Boga do naszego życia. Łatwo jest naśladować Jezusa w głoszeniu, uzdrawianiu i wypędzaniu złych duchów. Łatwo jest czynić cuda w Jego Imię. Dużo trudniej jest być jak Jezus na krzyżu – całkowicie zależny od innych, bezsilny i po prostu słaby. Zupełnie nie jak Bóg.

Tadeusz Dajczer w swojej książce „Rozważania o wierze” mówi o tym, że wszystko w naszym życiu jest talentem do pomnażania i łaską od Boga. Najbardziej wartościowymi talentami są natomiast te, których często nie chcemy przyjąć, jak choroba, niemoc, porażki, bo to właśnie one powodują, że nie mamy już wyjścia i zaczynamy potrzebować Boga. Właśnie wtedy możemy wzrastać, bo w tych trudnych sytuacjach uczymy się ufać Bogu, który ma nieskończenie większą od nas moc. O tym samym zresztą mówi św. Ignacy, który przekonuje nas, że nie powinniśmy chcieć bardziej zdrowia niż choroby, bardziej bogactwa niż ubóstwa i życia długiego bardziej niż krótkiego. Powinniśmy chcieć tego, co nas bardziej prowadzi do Boga, czyli do Miłości.

Dzisiejsza patronka, nasza święta założycielka, doskonale o tym wiedziała, bo kanonizowana była właśnie za pokorę. Ona nie dokonywała wielkich rzeczy, ale pozwalała, by przez wielkie trudy przeprowadzał ją Jezus. On natomiast każdą przeszkodę zamieniał w nieskończone łaski. Z czasem uczę się coraz bardziej, że nie ma nic ważniejszego w chrześcijaństwie niż uznanie, że my sami z siebie nic nie możemy, a jedynym ratunkiem dla nas jest Zbawienie. „Moc bowiem w słabości się doskonali”, czyli można powiedzieć, że w naszej głupocie Jego mądrość może się objawić.

Opublikowano Refleksje z życia | 1 komentarz