Na GPW Wielka Wyprz!

Jak głosił opis na gg mojego kolegi: „Wszędzie drożyzna. Dobrze, że chociaż akcje tanieją”. No więc krach na giełdzie… ciekawe co z tego wyniknie. Mi już przyszło stracić trochę oszczędności (co mnie podkusiło do inwestowania w fundusze akcyjne…?), ale chyba nie ma co się zamartwiać. Może właśnie trzeba iść na zakupy 🙂 …tylko kolega z pracy (trochę inwestujący tu i ówdzie) powiedział, że „nie łapie się spadających noży”. Heh, no i chciałby się człowiek trochę znać na tym wszystkim, żeby mądrze pomnażać swoje pieniądze, jak już się zaczyna jakiekolwiek posiadać. Jak jednak powszechnie wiadomo: „pieniądze szczęścia nie dają”, więc chyba swojego szczęścia będę szukać gdzie indziej 😉

P.S. Dla poszanowania praw autorskich oznajmiam wszem i wobec, że chwytliwy tytuł tegoż wpisu znalazłam na bashu, ale zniknął on w dziwnych okolicznościach z głównej strony, pozostawiając ślad jedynie w moim czytniku RSS… 🙂

21.01.2008, 19:01   ŁyżwyNie będzie ślizgawki na Torwarze, aż do nowego semestru… po prostu tragedia. Człowiek czeka całe Święta, Nowy Rok, dwa nieszczęsne parlamenty zajmujące horrendalne ilości czasu wtorkowych wieczorów i w końcu umawia się ze wszystkimi Torwarowymi znajomymi (i nawet zaprasza nowych!), żeby się nagle dowiedzieć, że łyżwów nie będzie :((

Chciałabym w tym miejscu oznajmić całemu światu moje rozczarowanie, oburzenie i wstrząśnięcie zaistniałą sytuacją! Że niby jakaś sesja… nie rozumiem 🙁 W sesji się ruszać nie można? Ech…

Czyżby oznaczało to niechybnie, że muszę się wziąć za projekty, które powinnam oddać do końca tygodnia??… Aaaa… ja nie chcę!

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Wędrowanie

No i stało się… mimo, że dzielnie walczyłam – dopadło mnie nagle i bez żadnej zapowiedzi jakieś wstrętne choróbsko 🙁

Jestem przekonana, że to przez, od dawna planowane, wyjście na basen. Od pół roku umawiam się na trochę rozruszania kości podczas pływania i jakoś zawsze coś wypadało, a jak już się znalazł czas, to okazywało się, że mnie gardło boli albo mam katar i kończyło się na wiecznym przekładaniu. Postanowiłam sobie więc, że tym razem, bez względu na wszystko, udam się na basen… i to mnie chyba zgubiło – musiałam się naprawdę porządnie rozłożyć, żeby uznać, że w tym stanie pływać się nie da. Zastanawia mnie cały czas cóż za niebezpieczeństwo czyha na mnie na Warszawiance, że dotrzeć tam jakoś nie mogę…

Leżę więc w łóżeczku i wypoczywam – jakbym miała od czego wypoczywać 🙂 Przy okazji rozmyślam też o wędrowaniu (podziękowania dla Czarka!) i o tym, że wszystko, jak się później okazuje, jest nam w jakiś sposób potrzebne – więc widoczenie moje chorowanie też.

„Moje wędrowanie… Moje upadanie… Moje powstawanie… Twoje miłowanie… Jesteś dla nas pielgrzymów, jak burzy ustanie…”

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Rok 2007

Jak co roku w okolicach końca grudnia, cały świat ogląda się za siebie i próbuje podsumować mijający rok…

Pamiętam jeszcze zeszłorocznego Sylwestra, kiedy to wśród lekkich mdłości (wróciłam ze świąt trochę struta…) planowałam najwspanialszy rok mojego życia. Ten, w którym wszystkie marzenia miały się spełnić, kiedy nareszcie długie oczekiwanie miało zamienić się w realne szczęście. Wszystko było zaplanowane i nic tylko czekać na północ, kiedy ciężki i wypełniony wieczną tęsknotą, rok 2006 miał się skończyć i zapoczątkować ten piękny i wymarzony ze szczęśliwą siódemką na końcu…

Dzisiaj kiedy minął rok od tamtej chwili, zastanawiam się jak mogłam się tak pomylić… absolutnie nic, co sobie wtedy wymyśliłam nie stało się rzeczywistością. Ten, jakże zaskakujący rok, pełen był wzlotów i upadków, wielkiej radości i wielkiego smutku, kilku wielkich sukcesów i kilku wielkich porażek, chwil bardzo daleko od Boga i tych wypełnionych po brzegi Jego obecnością… ciężko chyba podsumować go w jednym zdaniu i chyba nie warto nawet próbować. Chociaż jest przysłowie, które mówi, że „jak Nowy Rok, tak cały rok”, to nabieram przekonania, że wartość roku zależy jednak od tego jak się kończy, a nie jak się zaczyna. Co by więc nie mówić o roku 2007, to dzisiaj wiem, że to był dobry rok. Nauczył mnie więcej niż poprzednie 23 lata mojego życia i udowodnił, że „życie podobne jest do drogi pełnej zakrętów. Widzimy tylko odcinek do kolejnego zakrętu, ale wiemy, że Bóg ogarnia wzrokiem całą drogę” (Anton Kuer). Obyśmy ufali, że każdy z tych zakrętów jest potrzebny, a za nim jest droga, którą mieliśmy podążać.

Dlatego z pełnym przekonaniem dzisiaj już nic nie planuję. Składam mój los w ręce Pana Boga i z ogromną nadzieją czekam na to, co przyniesie mi w nadchodzącym roku. Jednocześnie proszę dla siebie i dla Was wszystkich: o mądrość, byśmy potrafili dobrze rozpoznawać właściwą drogę; o wytrwałość, byśmy nie dawali się skusić na przyjemniejszy spacerek na skróty; o wiarę, byśmy nigdy nie wątpili, że ta podróż ma sens i o gwiazdy na niebie, by oświetlały drogę w ciemności i przypominały, że każdy dzień jest cudem.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Świątecznie

Niestety święta się kończą i powoli znika cała magia, która co roku im towarzyszy, ale ja, chociaż już w ponurej, bezśnieżnej stolicy, wciąż w świątecznym nastroju 🙂

Dziękuję Wam wszystkim za ciepłe słowa, za życzenia, za świąteczny uśmiech 🙂 Tym, którzy są na codzień i tym których widzę tylko raz w roku, tym co pamiętali wśród ogromu spraw o moich imieninach 😉 i tym, których mogłam uścikać osobiście. Dziękuję wszystkim mikołajom za moc prezentów od serca i tym co pamiętali o mnie w modlitwie, tym co pytali „a co ty właściwie teraz robisz?” i tym co mówili: „fajny ten efcowy świat”. A ponad wszystko dziękuję Tobie Panie Jezu, że znowu niezawodnie przyszedłeś do mnie i przyniosłeś najwspanialszy z prezentów – nadzieję.

Na koniec jeszcze życzenia ode mnie: aby każdy dzień miał w sobie coś z Bożego Narodzenia. Byśmy potrafili być dla siebie życzliwi i patrzyli na każdego człowieka przez pryzmat Bożego Miłosierdzia. Głęboko wierzę, że to możliwe i tego dzisiaj sobie i Wam wszystkim życzę.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Czas…

płynie tak szybko, że ostatnio mam wrażenie jakby się doba skróciła ze dwa razy. Moje dnie wypełnione są po brzegi, tak bardzo, że szpilki już wetknąć nie można. W związku z tym cierpię na lekki niedomiar snu, ale jak to śpiewała Edith Piaf – „Non, je regrette rien!”. Nie żałuję ani łyżew do północy, ani wstawania o 6.00 na roraty. Ani wieczornej herbatki w duszpasterstwie, ani chodzenia na 7.00 do pracy, żeby mieć czas na mnóstwo innych spraw. Tak właśnie lubię.

Mimo jednak chronicznego niedoczasu, zawsze znajdę chwilę na spotkanie przy kawie z dawnymi lub nowymi znajomymi, co ostatnio zdaża mi się bardzo często 🙂 Wymaga to jednak planowania z wyprzedzeniem większym niż pół dnia (co niektórych przyprawia o zawroty głowy ;))

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Google knows ;)

Od jakiegoś czasu czytam moje maile wyłącznie przez interfejs gmailowy, bo często zmieniam komputery, na których sprawdzam pocztę… w każdym razie Gmail ma jedną bardzo ciekawą funkcję – kolumnę „sponsored links” z prawej strony. Działa ona na zasadzie wyłapywania słów kluczowych w mailach i przedstawiania mi ofert, którymi miałabym być zainteresowana.

Wczoraj otwieram maila na temat tego, że powinniśmy dobrać się w pary szkoleniowe na zbliżające się szkolenie WRSów, no i Google jak zawsze próbował mi pomóc. Podrzucił mi link do „Szkolenia NLP 70% taniej” – jaki mądry! Wiedział, że z kasą krucho… „Szkolenia Project Managment” – tu mnie zaskoczył, trafił w jedno z moich ulubionych tematów szkoleniowych!… „Mokotów Apartamenty Bruna – Doskonała lokalizacja w Centrum Warszawy” – wow, mieszkanie na Mokotowie też by mi się przydało! Z ciekawością czytam dalsze linki… „Związek na poważnie? Jesteś po 30-tce, szukasz naprawdę? Z be2 znajdziesz swoją drugą połowę” – hmm, ciekawe… ale póki co jeszcze do 30tki kawał czasu 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Urzekająca…

Długo czytałam, myślałam, szukałam, jeszcze raz czytałam i myślałam, wybierałam, składałam… i udało się. Spisałam wszystkie najważniejsze dla mnie fragmenty książki pod wdzięcznym tytułem „Urzekająca”. Mój pokaźny zbiór cytatów z jej wnętrza możecie znaleźć na tej stronie. Z pewnością dla mnie jest to zwieńczenie przemyśleń z ostatnich tygodni oraz ważny przystanek na drodze w poszukiwaniu prawdy, Boga i własnego serca. Mam nadzieję, że Was oczaruje tak samo jak mnie.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Sąd nad naszym życiem…

Ostatnio przypomniała mi się taka bardzo mądra myśl:

„Na Sądzie Ostatecznym nie będziemy sądzeni tylko z tego, jakie popełniliśmy grzechy, ale i z tego, a może nawet przede wszystkim z tego, jakiego dobra nie uczyniliśmy.”

Potwierdza to sam Chrystus, mówiąc o Sądzie Ostatecznym: „”Zaprawdę powiadam Wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili.” I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 25,45-46)

No właśnie. Nie mówi: idźcie precz, bo mordowaliście, kradliście i pożądaliście… mówi: idźcie precz, bo nie zrobiliście NIC…. Nie odważyliście się ofiarować swojego serca temu światu i Bogu samemu.

I to chyba cały klucz do drogi naszego życia, ale jakże ciężko zastosować go w praktyce…

„Nie zaśmiecaj Nieba pytaniami „Panie, jakie moje powołanie?”. Kochaj, a kochając odnajdziesz je” (Carlo Caretto)

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Kochać…

Piękny fragment na piękny środek tygodnia 🙂

„Kochać w ogóle znaczy wystawiać się na zranienie. Pokochaj cokolwiek, a twoje serce z pewnością odczuje ból, a może nawet zostanie złamane. Jeśli chcesz mieć pewność utrzymania serca w stanie nienaruszonym, nie wolno ci go ofiarować nikomu, nawet zwierzęciu. Otul je ostrożnie swoimi hobby i odrobiną luksusu, unikaj wszelkich komplikacji, zamknij je bezpiecznie w szkatule lub trumnie własnego egoizmu. Ale w tej szkatule – bezpieczne, w ciemności, w bezruchu, bez powietrza – ono się zmieni. Nie będzie złamane, nie, ono stanie się nie do złamania, nieprzystępne, zatwardziałe… Jedynym miejscem poza Niebem, gdzie możesz być doskonale zabezpieczony przed wszystkimi niebezpieczeństwami… miłości, jest Piekło” (C.S. Lewis, Cztery miłości)

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Witam!

Pragnę Was bardzo serdecznie powitać na moim pierwszym w życiu blogu… to chyba było jednak nieuniknione. Mam nadzieję, że spodoba się Wam mój sposób na połączenie potrzeby pisania, dzielenia się i wielkiej miłości do Internetu 😉 Oficjalnie otwieram kącik moich myśli.

Pozostaje mi życzyć miłego czytania!

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz