Zostań cudotwórcą odc. 2

Trochę trwały ustalenia i przygotowania, ale w końcu jest! Oferta sponsoringu uczniów z st. Aloysius dla Polaków. Nieco inne stawki niż dla Amerykanów, ale na takich samych zasadach. Propozycja podstawowa to $360 rocznie płacone w trzech ratach po $120 lub w całości. Jak wspominałam, koszt utrzymania ucznia jest wyższy, więc nie ma też przeszkód, żeby przesłać więcej. Każdy kto się zdecyduje, zostanie przydzielony do konkretnego ucznia. Od tej pory będzie dostawać od niego korespondencję, zdjęcia oraz możliwość odpisywania mu. Póki co całą odpowiedzialność pośrednictwa biorę na siebie (jeśli nam się akcja rozrośnie, może zatrudnię kogoś do pomocy ;))

Po szczegóły dokonywania wpłat i inne ciekawostki zapraszam na stronkę www.CudDlaAfryki.pl

Do Was mam przede wszystkim prośbę o pomoc w rozreklamowaniu akcji. Żeby się zaangażować:

  • pobierz plakat w pełnej rozdzielczości
  • powieś w swoim miejscu pracy, parafii, gdziekolwiek, gdzie mogą się pojawić zainteresowani ludzie
  • powiedz znajomym
  • udostępnij linka na facebooku
  • pójdź do znajomego liceum i zaproponuj klasie, by zasponsorowała jednego ucznia (to może być okazja dla nich, by docenili darmową edukację, jaką się cieszą w Polsce, a czego ich rówieśnicy nie mają)

Możesz też dać znać w komentarzu do tego posta, o tym gdzie już plakaty wiszą – dla większej mobilizacji i przejrzystości całej akcji 😉

Mile widziane też wszelkie sugestie odnośnie strony i tego co jeszcze powinno się tam znaleźć.

A więc do dzieła! Z góry dziękuję za Waszą pomoc 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Afryka, Uncategorized | Dodaj komentarz

W połowie drogi

Uwierzycie albo nie, ale jesteśmy dokładnie w połowie drogi naszego podróżowania. Z tej okazji mam dla Was kilka zdjęć.

Pierwsza galeria do jakiej zapraszam, to piątkowa galeria sportowa. Normalne lekcje kończą się codziennie o godz. 16:00 i między 16:00 a 17:00 odbywają się różne aktywności. Wtorkowo są to kluby, z których zdjęcia wrzucałam poprzednio. Do klubów zalicza się chór, spotkanie kółka teatralnego, klub dziennikarski, artystyczny, harcerski… tu mała dygresja… zadaniem harcerzy jest podnoszenie flagi na poniedziałkowym apelu i robią przy tym małe przedstawienie z komendami baczność i spocznij na przemian oraz z tuptaniem w miejscu, co mi jako starej harcerce wydaje się prześmieszne 😉 W piątek natomiast po 16:00 wszyscy udają się na pobliskie boisko szkoły podstawowej (gdzie mamy podpisany kontrakt), żeby grać. To ciekawy dzień, bo nawet pani dyrektor potrafi w piątek przyjść do szkoły w dresie 😉 Sportów jest sporo do wyboru – siatkówka, koszykówka, piłka nożna, rugby, hokej (nie wiedziałam, że w to można grać bez lodu…) oraz oczywiście biegi, które bez wątpienia są kenijską domeną.

Druga galeria, to kolejna sesja małego Paula – mam nadzieję, że się Wam spodoba, choć zdjęcia zupełnie nie oddają tego, jaki on słodki i jakie robi minki 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Afryka, Uncategorized | Dodaj komentarz

Polacy na obczyźnie

Muszę przyznać, że spotkanie w ambasadzie bardzo udane! Okazało się, że trochę sprawy pokręciłam, bo pani ambasador nie tylko nie jest nowa, ale jest wręcz stara (choć całkiem nieźle się trzyma ;)) i właśnie kończy swoją kadencję.

Miałam szczęście, że Siostra Feliksa (niektórym znajoma ;)) podrzuciła mnie samochodem, bo ambasada to absolutnie drugi koniec miasta. Ku mojemu zaskoczeniu, tym razem Polonia okazała się o wiele liczniejsza – myślę, że to głównie zasługa jedzenia. Franciszkanie oferowali jedynie kawę i ciasto, tu natomiast suto zastawiony szwedzki stół i uwijający się między gośćmi kelnerzy. Miałam okazję zjeść nareszcie coś pysznie europejskiego – od krewetek, szynki parmeńskiej i lazanii począwszy, a skończywszy na tiramisu i dobrym winie  🙂

Wśród towarzystwa było ok 50 Polaków. Ucieszyłam się na widok moim znajomych franciszkanów z Subukii. Miałam też okazję poznać kilka osób z rodzin pracowników ambasady. Największym zaskoczeniem było jednak kilkanaście osób z ekipy GloBall – grupy Polaków podróżujących po Afryce i organizujących mecze w piłkę nożną. Uśmiałam się niesamowicie na ich widok, bo dopiero co w grudniu Tygodnik Powszechny napisał na ich temat bardzo niepochlebny artykuł o tym jak to łatwo zorganizować sobie wakacje za cudze pieniądze 😉

Zaszufladkowano do kategorii Afryka, Uncategorized | Dodaj komentarz

Niedzielnie kościelnie

Niedziela rozpoczęła się zdecydowanie zbyt wcześnie. Już o 6:30 wychodziłam z domu, by odwiedzić kościół Zielonoświątkowców razem z moją gospodynią. Bardzo duży „kościół” wypchany był po brzegi, a spotkanie całkiem ciekawe. Trafiłam akurat na niedzielę, kiedy przyjmowali oni swoją comiesięczną komunię – kawałki połamanego chleba oraz małe kieliszeczki z winem roznoszone były na ogromnych tacach między ławkami. Pastor mówił w tym tygodniu akurat o chrześcijańskiej medytacji, więc idealnie wczułam się w klimat konferencji 🙂 Jedyne co było ciężkie do zniesienia, to modlitwy – kiedy pastor modlił się swoim donośnym głosem, każdy z uniesionymi rękami modlił się swoimi słowami, co powodowało niesamowity gwar (czułam się bardziej jak na rynku niż nabożeństwie). Ledwo mogąc zebrać myśli, dziękowałam więc Bogu za moją duchowość ciszy i kontemplacji 😉 Dla równowagi, muszę im przyznać, że w śpiewie nie ma im równych. 6 solistów o głębokich czarnych głosach, wraz z ogromnym chórem i zespołem (gitary, podwójny zestaw klawiszy, perkusja) sprawili, że czułam się jak na koncercie Jesus Culture w afrykańskim wydaniu! Jako nowo-przybyły gość zostałam poczęstowana herbatą i ciastem, więc złego słowa o Zielonoświątkowcach powiedzieć nie mogę 🙂

Po odwiedzinach u protestantów, udałam się do Franciszkanów, gdzie w pierwszą niedzielę miesiąca odbywała się Msza dla Polaków mieszkających w Nairobi. Skład Polonii okazał się być dla mnie dość zaskakujący, bo oprócz mnie pojawiły się dwie panie, które w Kenii się urodziły (ich dziadek przywędrował tu z armią Andersa), ich koleżanka, która przyjechała w odwiedziny oraz jeden pan z ambasady… Spotkanie więc kameralne, ale miło było poznać kolejnych polskich Franciszkanów (załapałam się nawet na wizytę ich prowincjała z Gdańska ;))

Jutro kolejne spotkanie z Polakami – tym razem w ambasadzie. Nowa pani ambasador organizuje pierwszy za swojej kadencji zlot rodaków. Relacja już wkrótce 😉

Na koniec załącznik muzyczny z dedykacją dla protestantów

[youtube:https://www.youtube.com/watch?v=4gs_qlCWrPk]

Zaszufladkowano do kategorii Afryka, Uncategorized | Dodaj komentarz

Magisowa sobota

Na sobotę czekałam już od kilku dni, bo szykowało się ciekawe spotkanie inaugurujące rok w magisowej grupie z Kenyatta University. Dzień zaczął się trudnościami, z powodu mojego własnego lenistwa. Nie chciałam jechać do miasta na ogólne spotkanie, wiedząc, że wszyscy wybierają się w moim kierunku na południe od Nairobi do Ngong. Umówiłam się więc, że zgarną mnie po drodze. Niestety tym razem zasada nie spieszenia się mnie zawiodła i okazało się, że zbyt późno dotarłam pod Kenyatta Hospital, gdzie mieli na mnie poczekać. Dalej więc odbyłam podróż 4 matami i motorem, aby dogonić resztę. Udało się jednak i zupełnie nie żałuję! Ngong Hills to pasmo siedmiu pagórków w klimacie bardzo bieszczadzkim. Dopiero kiedy tam dotarłam, przypomniałam sobie, że o tym miejscu wspominał mi już ktoś podczas poprzedniego pobytu w Nairobi. Nasza ekipa dotarła spokojnym krokiem na trzecią górkę, z której już rozciągał się piękny widok na okoliczne tereny.

Słońce grzało bardzo mocno, a na górze w dodatku wiał wiatr, więc znowu spaliłam sobie nos (czasem zapominam, że jestem biała i powinnam się zaprzyjaźniać z kremem do opalania ;)) Wiem, że to okrutne pisać o tym, kiedy w Polsce -20… ale musicie mi wybaczyć, bo taka jest brutalna rzeczywistość – ponad 50st różnicy temperatur!

Na górze dobrze bawiłam się podczas gier i zabaw oraz tradycyjnego magisowego dzielenia. Dobry to był dzień zaiste 😉 Kolejne spotkanie, tym razem całego Magisu afrykańskiego, odbędzie się na początku marca w Dar es Salam w Tanzanii. Nie wiem czy uda mi się dotrzeć, ale brzmi zachęcająco 🙂

Więcej zdjęć sobotnich znajdziecie tam gdzie zawsze 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Afryka, Uncategorized | Dodaj komentarz

Jak zostać cudotwórcą

We wtorek miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu orientacyjnym dla pierwszych klas. Przy okazji sama skorzystałam, bo w końcu poukładała się moja wiedza na temat szkoły. Jej historia sięga roku 1989, kiedy w Kenii powstała pierwsza wspólnota w ramach Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego – ogólnoświatowej organizacji osób świeckich żyjących duchowością ignacjańską. Ich duszpasterzem wtedy został o. Terry Charlton. W 2003 roku głównym wyzwaniem dla wspólnoty była walka z rosnącymi problemami związanymi z HIV/AIDS. Wtedy to pierwszy raz WŻC postanowiło zasponsorować naukę w szkołach średnich 12 sierotom z Kibery. Wkrótce jednak okazało się, że zapotrzebowanie jest dużo większe, a opłaty w szkołach coraz wyższe. Tak właśnie powstał pomysł otwarcia własnej szkoły.

Już w styczniu 2004 jezuicka prowincja z Chicago wyłożyła pieniądze na wynajęcie niewielkiej szkoły w sercu Kibery, gdzie było już możliwe przyjęcie 21 studentów do drugiej klasy i 35 do pierwszej. Natomiast w 2009 rozpoczęto budowę nowej szkoły, którą otwarto w 2010.

Zapraszam Was do obejrzenia najnowszego filmu o szkole, który pokazuje początki jeszcze w starej lokalizacji. Na końcu zobaczycie nowe mury, które mogą już konkurować z europejskimi czy amerykańskimi szkołami. Przeprowadzka była możliwa dzięki wsparciu bardzo wielu darczyńców. Dzięki nim też cały czas szkoła ma możliwość przyjmowania nowych wychowanków.

Jeśli wśród Was jest ktoś, kto chciałby odmienić życie jednego z uczniów z Kibery, może uczynić to przez specjalny formularz na stronie szkoły. Kwota pokrywająca roczne utrzymanie w szkole to $1200, co w przeliczeniu daje ok 3800PLN, czyli 320PLN miesięcznie. Sponsoring dotyczy konkretnego ucznia, który ma okazję poznać swojego sponsora i korespondować z nim. Właśnie jestem w trakcie rozmów na temat specjalnego programu, który umożliwiłby dotacje z Polski, bo wiem, że $1200  na polską kieszeń to bardzo dużo. Szczegóły przedstawię Wam wkrótce, kiedy będą dogadane. Już dziś jednak zachęcam do przemyślenia sprawy, bo to dzieło, które wierzę, że warto wesprzeć. To okazja, by prawdziwie uratować życie komuś, kto nie miał szczęścia by urodzić się w Europie czy Stanach.

Zaszufladkowano do kategorii Afryka, Uncategorized | Dodaj komentarz

Nauczycielem w Afryce być

Wczoraj żegnaliśmy jednego z kolegów nauczycieli, który opuszczał nas z końcem miesiąca. Powód jego odejścia był dla mnie jednak zaskakujący, okazało się bowiem, że dostał lepszą posadę w publicznej szkole. Zaczęłam drążyć temat i okazało się, że w ogóle praca w budżetówce, to w Kenii najlepsza fucha. Nie dość, że pensje są znacznie wyższe, to mnóstwo przywilejów, dodatki w postaci opieki medycznej, funduszy społecznych. Wydaje się, że zupełnie odwrotnie niż w Polsce.

Przeciętna pensja nauczyciela w mojej szkole to podobno powyżej 30 000 KES, czyli ok 1 200 PLN. To nie bardzo mało jak na kenijskie realia, choć życie w stolicy tanie nie jest. Nauczycielskie życie ma też zupełnie inną rangę tutaj niż w Europie. Tutaj być nauczycielem to zaszczyt. Widać to szczególnie po moich maturzystach, którzy w ramach swojej społecznej pracy trafili do szkół podstawowych – z dumą opowiadają o swoim szkolnym doświadczeniu. Nauczyciel to mistrz i mentor bardziej w wymiarze biblijnym niż w takim, jaki znamy z polskich szkół.

Droga do zostania wychowawcą wydaje się też być zupełnie odmienna. Tutaj jest specjalny kierunek studiów – edukacja – który należy ukończyć, aby móc uczyć w szkole. Przez 4 lata nauczyciel przygotowywany jest od strony pedagogicznej, psychologicznej, zapoznaje się z metodami nauczania poszczególnych dziedzinach nauki oraz specjalizuje się w dwóch przedmiotach. Popularnymi połączeniami są np. biologia i chemia, swahili i historia, fizyka i biologia, matematyka i informatyka, angielski i religia… ważne, żeby wybrać sobie dobrą parę, na którą jest zapotrzebowanie. Takie podejście do nauczania sprawia, że w szkołach znajdziemy ludzi z powołaniem, podczas gdy u nas historii uczy sfrustrowany niedoszły prawnik, a biologii sfrustrowany niedoszły lekarz (to pewnie krzywdzące uogólnienie, ale jednak w wielu przypadkach prawdziwe). Chociaż poziom nauczania w Afryce jest oczywiście znacznie poniżej europejskich standardów, to jednak patrząc na to moim okiem – kierunek mają dobry.

Poza tym wczoraj udało mi się dotrzeć na próbę chóru – ciężko jednak śpiewać piosenki, których się w ogóle nie zna i w dodatku w obcym języku, ale się starałam 😉 Przyniosłam też aparat, który powędrował póki co w ręce jednego z byłych uczniów. Zapraszam więc do szkolnej galerii w wykonaniu Freda 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Afryka, Uncategorized | Dodaj komentarz

Służbowo do Kibery

Kibera

Wczoraj z samego rana posłano nas po dwóch ze specjalną misją do Kibery. To ostatni etap rekrutacji do klas pierwszych – wizyty domowe. Naszym zadaniem było spotkać się z uczniem i opiekunem w jego domu, aby zweryfikować opowieści, jakie przedstawili podczas rozmowy w szkole. Ja i David dostaliśmy listę dwunastu nazwisk. Niestety tylko czterem udało się spełnić najbardziej podstawowy warunek w postaci tego, że uczeń pojawił się, by nas zaprowadzić oraz opiekun był w domu… Resztę będziemy próbowali łapać później, a jeśli się nie uda, niepowtarzalna szansa trafi się komuś z listy rezerwowej.

Slumsy nie zmieniły się ani trochę. Dalej żyją swoim innym życiem, które w jakiś tajemniczy sposób jest mi bliskie. Dzieci bawiące się wśród ton śmieci; panowie w garniturach przeskakujący przez rzeczkę ze ścieków, biegnącą środkiem ulicy; panie sprzedające grillowaną kukurydzę; muzyka dobiegająca z najbliższego salonu fryzjerskiego; wąskie przejścia między tekturowymi domkami, w których po trzech zakrętach już wiesz, że jesteś skazany na swojego przewodnika, bo sam na pewno nie znajdziesz drogi powrotnej…

Przeciętne mieszkanko składa się z łóżka zasłoniętego kotarką i drugiej części, gdzie jest stół, kanapa, mała kuchenka. W większości znaleźć można prąd, więc jest światło w postaci żarówki oraz możliwość podłączenia różnych urządzeń. W co bogatszych znajdziemy telewizor (jego włączenie umożliwia odbiór najnowszych seriali w wersji audio we wszystkich mieszkaniach w promieniu kilkudziesięciu metrów).

Uczniowie, którym udało się dobrnąć do końca rekrutacji są bardzo szczęśliwi. Już w poniedziałek zaczną swoją licealną przygodę. Mają się stawić o 8:00 z plecakiem, czarnymi butami (w 90% szkolne skórzane buty kupuje się tu w Bacie…), z kubkiem, talerzem i łyżką do jedzenia. Teraz mogę im tylko życzyć owocnej nauki 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Afryka, Uncategorized | Dodaj komentarz

Uczniowie są ze wschodu, uczennice z zachodu

W moim liceum są po dwie klasy z każdego rocznika – 2E (east) to klasa męska, a 2W (west), to klasa żeńska. We wszystkich szkołach w Kenii, zarówno podstawowych, jak i średnich, obowiązują mundurki i to jest coś, co mi się bardzo podoba! (Giertych miał moje pełne poparcie w tej kwestii) Nie ma w szkole rewii mody, za krótkich spódniczek, za krótkich spodenek, wiecznego problemu „w co się ubrać”… uczniowie wyglądają schludnie i elegancko. Każda klasa ma swoją własną salę, do której przychodzą kolejni nauczyciele, a każdy uczeń ma swoje otwierane biureczko, gdzie przechowuje swoje książki, zeszyty i inne podręczne rzeczy.

Lekcje odbywają się w 4 blokach – dwa dwugodzinne i dwa trzygodzinne – są więc tylko 3 przerwy w ciągu dnia. Podczas pierwszej uczniowie dostają tzw. porridge (w tłumaczeniu owsianka, ale to nie bardzo da się porównać), a podczas drugiej – lunch.

Pierwsze co rzuca mi się w oczy, kiedy próbuję porównać to liceum do naszych polskich, to aktywność uczniów i swoboda na lekcjach. Mam wrażenie, że nauczyciele bardziej ludzko traktują tu uczniów – nie ma tego napięcia, że ktoś zostanie zapytany, że nie przygotował pracy domowej… jest natomiast gorąca dyskusja na różne tematy, do której uczniowie sami się wyrywają, jest śmiesznie i wesoło.

Moim wrażeniem jest też, że tym dzieciakom naprawdę zależy na nauce. To na pewno wynik tego, że dostali niepowtarzalną szansę na to by odmienić życie swojej rodziny. Większość z nich to jedyne osoby w rodzinie, którym udało się wyjść z edukacją poza szkołę podstawową. Mimo wysokiej dyscypliny i zaangażowania, na apelu, który odbywa się dwa razy w tygodniu, uczniowie zjechani są zawsze od góry do dołu, że się nie uczą, że się nie przykładają, że nie są na wszystkich lekcjach, że nie słuchają nauczycieli… brzmi to czasem dość komicznie 🙂

p.s. póki co, nie zabrałam się za robienie swoich zdjęć, ale mam nadzieję, że przyjdzie na to czas!

Zaszufladkowano do kategorii Afryka, Uncategorized | Dodaj komentarz

Decyzja w sprawie szóstki Ocampo

Wczorajszy dzień był bardzo ważny dla Kenii. Punktualnie o 13:30 kenijskiego czasu, został ogłoszony wyrok, na który wszyscy czekali. O sprawie toczącej się przeciwko politykom odpowiedzialnym za zamieszki powyborcze w 2007 pisałam już w październiku. W Międzynarodowym Trybunale Karnym w Hadze odbywał się wtedy proces wstępny w dwóch równoległych sprawach, gdzie podejrzanymi była szóstka zwana szóstką Ocampo, od nazwiska ich zaciekłego prokuratora:

oskarżeni o zbrodnie przeciwko ludzkości – morderstwo, deportację społeczeństwa oraz prześladowania

oskarżeni o zbrodnie przeciwko ludzkości – morderstwo, deportację społeczeństwa, prześladowania, gwałt i inne nieludzkie czyny

Ocampo i Bensouda

Wczorajszy wyrok dotyczył tego, czy sprawy tych panów zostaną przekazane do właściwego procesu w MTK. Tylko dwóch z podejrzanych zostało zwolnionych z odpowiedzialności karnej – Ali i Kosgey. Pozostała czwórka – w tym dwóch potencjalnych kandydatów na prezydenta w tegorocznych wyborach (Ruto i Kenyatta) – będzie sądzona dalej, tym razem przy udziale gambijskiej pani prokurator Fatou Bensouda

Zarówno Kenyatta jak i Ruto obaj zapowiedzieli jeszcze przed wyrokiem, że w wyborach wystartują bez względu na decyzję sądu. Zdania są podzielone na temat tego, czy konstytucja na to zezwala. Będąc jednak na miejscu Kenijczyków, nie wyobrażam sobie poparcia kogoś, kto jest chociaż podejrzany w tak ważnej sprawie. Wszak to nie wyrok Leppera za wysypywanie zboża, ale zbrodnie przeciwko ludzkości!! Widać jeszcze Kenii daleko do światowych demokracji. Najważniejsze jednak by tegoroczne wybory (których data jeszcze nie wyznaczona i mogą się okazać przyszłoroczne) przebiegały pokojowo, o co apelują wszyscy, wszędzie i jednym wyraźnym głosem.

Zaszufladkowano do kategorii Afryka, Uncategorized | Dodaj komentarz