Jesienna zaduma

Niespodziewanie. Zupełnie niespodziewanie polubiłam jesień. To powietrze, które wypełnia całe płuca i rozchodzi się chłodnym tchnieniem po całym ciele, ten zimny wiatr targający papierosowym dymem przechodniów, pochowanych głęboko w swoich kapturach, jakby szli na ścięcie, a nie do pracy. Półmrok otaczający ulice i ludzie o posępnym wzroku. Zdawałoby się, że ujrzeć uśmiech wsród tej całej ponurości to jak ujrzeć twarz samego Chrystusa. A jednak gdzieś wsród tej dziwnej aury się odnalazłam, uderzył mnie szept szeleszczących liści, urzekła mnie mgła otaczająca budynki. Uśmiechałam się, spoglądając przez szybę autobusu, w zwykły jesienny dzień, jadąc przez zwykłe warszawskie ulice, słuchając narzekań na fatalną pogodę, czytając Marqueza. Niespodziewanie. Zupełnie niespodziewanie.

O Ewa Bartosiewicz

Informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *