Niespodziewanie. Zupełnie niespodziewanie polubiłam jesień. To powietrze, które wypełnia całe płuca i rozchodzi się chłodnym tchnieniem po całym ciele, ten zimny wiatr targający papierosowym dymem przechodniów, pochowanych głęboko w swoich kapturach, jakby szli na ścięcie, a nie do pracy. Półmrok otaczający ulice i ludzie o posępnym wzroku. Zdawałoby się, że ujrzeć uśmiech wsród tej całej ponurości to jak ujrzeć twarz samego Chrystusa. A jednak gdzieś wsród tej dziwnej aury się odnalazłam, uderzył mnie szept szeleszczących liści, urzekła mnie mgła otaczająca budynki. Uśmiechałam się, spoglądając przez szybę autobusu, w zwykły jesienny dzień, jadąc przez zwykłe warszawskie ulice, słuchając narzekań na fatalną pogodę, czytając Marqueza. Niespodziewanie. Zupełnie niespodziewanie.
Facebook
Facebook
Kategorie
- Afryka (128)
- Bez kategorii (12)
- God is good (54)
- Habit zamiast szminki (14)
- Kobiety w Kościele (1)
- Komentarz (16)
- List otwarty (1)
- MAGIS (2)
- Marki (2)
- modlitwa (10)
- Paragliding (1)
- Paralotnie (10)
- Podróże (10)
- Reality full of God (4)
- Recenzja (2)
- Refleksje o Bogu (40)
- Refleksje z życia (70)
- Rozeznawanie (3)
- Rzeczywistość pełna Boga (4)
- Sacre Coeur (65)
- Spojrzenie na Boga (22)
- Temat miesiąca (3)
- Uncategorized (210)
- Vlog (2)
- vlog (6)
- Zaproszenie (9)
-
Ostatnie wpisy
Najnowsze komentarze
My blogging friends
Archiwa
Meta
