A nie poznali go

z19921023qnie-dbasz-o-oczy-kara-moze-byc-seria-frustrujacyc„Eliasz już przyszedł, a nie poznali go” (Mt 17,12). Przyszedł, wypełniły się słowa obietnicy, ale tylko nieliczni to dostrzegli. Bardzo podobnie było przy narodzinach Jezusa, bo przyjście Mesjasza zauważyli tylko pastuszkowie i wędrowcy ze Wschodu. A niby cały świat wyczekiwał, niby śledził pisma… i na nic to się nie zdało, bo nie przetarli oczu.

W czwartek był 8 grudnia, a więc i godzina łaski. Z tej okazji bardzo wyraźnie przypominałam sobie, że w zeszłym roku nie poznałam Jezusa w przechodzącym człowieku. W tym roku jeszcze nie wiem gdzie Go nie poznałam. Wiem tylko, że z pewnością wielokrotnie. Ostatnio popularna reklama społecznościowa pokazuje jak łatwo przegapiamy to co istotne.

Nie przypadkowo ten blog nazywa się „spojrzenie serca” – chciałabym zachęcać i inspirować do tego, by patrzeć inaczej, by widzieć oczami Boga. Coraz częściej jednak okazuje się, że mi samej wychodzi to bardzo marnie. Kiedy sprawy codziennego życia mnie przytłaczają, to jakbym miała klapki na oczach i widziała tylko wąską drogę przede mną. A przecież Bóg widzi szeroko!

Pomyślałam sobie o trzech rzeczach, które mogą mi i Wam pomóc w takim Bożym patrzeniu:

  1. Ćwiczyć wzrok. Jeśli nie będziemy ćwiczyć się w dostrzeganiu dobra w naszej codzienności, nie ma szans, żebyśmy je zobaczyli. To wymaga żmudnego, codziennego przeglądania życia i doszukiwania się Bożej interwencji. Z czasem dojdziemy do wprawy i zaczniemy widzieć więcej – podobnie jak na popularnych obrazkach „Gdzie jest Wally”.
  2. Dbać o oczy. Nasze oczy wymagają pielęgnacji. Potrzebują odpoczynku, czasem może okładów, albo nawet zakroplenia odpowiednimi kropelkami. Nie bójmy się przyznać przed samymi sobą, że nasz wzrok przeżywa trudności, że widzimy w danej chwili niejasno. Zaoszczędzimy sobie wtedy niepotrzebnego działania na ślepo. A to się zawsze źle kończy, uwierzcie mi…
  3. Zadbać o przestrzeń. Kiedy mamy wzrok skierowany ku ziemi, wpatrzeni jesteśmy w telefon, kalendarze albo po prostu kolejną rzecz na liście do zrobienia, nie widzimy całej perspektywy. Zamykamy się w wąskim świecie, z którego wydaje się nie być wyjścia. A wystarczy tylko podnieść wzrok i spojrzeć w Niebo, zobaczyć kochającego Boga, wyjść ze schematu. Wtedy życie nabiera koloru i świat wygląda inaczej. Podnośmy wzrok często, choćby na chwilę, a zmieni się wszystko!

Przekonuję się dziś, że punkt widzenia nie tyle zależy od punktu siedzenia, co od stanu naszego wzroku.

O s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *