Ostatnie dni spędzam znowu w szalonym pędzie między kolejnymi sprawami. Tęsknię za spokojnym czasem na refleksję i odpoczynek. Tęsknię za pokojem serca. Nie lubię kiedy wszystko odbywa się w biegu, ale czasem po prostu tak jest.
Adwentowe czytania wprowadzają nas w okres oczekiwania, który wymaga jednak zatrzymania choć na chwilę. Nie zawsze się to udaje, ale Słowo czytane we wtorek z pewnością mnie zatrzymało.
Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał. Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadał słomę. Niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze, bo kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze.
Niby słowa bardzo znane, ale dla mnie zupełnym zaskoczeniem było uświadomić sobie, że to nie słowa Apokalipsy, ale proroka Izajasza! To kopernikańskie odkrycie, bo oto tekst, który zawsze kojarzył mi się z powtórnym przyjściem Jezusa, został napisany jako zapowiedź Jego pierwszego przyjścia. A więc pokój, który utożsamiałam zawsze z życiem wiecznym już nastał 2000 lat temu! Już jest, choć może go nie widać. To pokój, który w sercu ma każdy kto zaufał Jezusowi. Tylko nie wystarczy raz oddać Jemu całego życia. Powtarzając za św. Augustynem – raz wybrawszy ciągle wybierać muszę. Obym wybierała trzymanie się Jezusa w tych najmniejszych najdrobniejszych rzeczach codziennego życia, bo tam właśnie znajdę pokój, w którym wilk zamieszka z barankiem, bo zła nie będzie już. Tego sobie i Wam życzę w tym Adwencie!
A jak się modlić w zabieganiu? O tym na żywo lub później usłyszycie od dwóch przystojnych jezuitów 🙂
https://www.youtube.com/watch?v=08i4VbqUgnQ
