Ewangelia na Prima Aprilis

fish_800x600Jest taki dzień w roku, kiedy na każdą informację patrzymy podejrzliwie. W końcu wszędzie może czaić się podstęp czyhający na naszą łatwowierność. Mam wrażenie, że jest w nas gdzieś jakiś głęboki lęk przed wyśmianiem, okazaniem się naiwnym. I ten lęk się przekłada na relację z Panem Bogiem.

Dzisiaj w Ewangelii Piotr po nieudanym połowie słyszy o tym, że ma zarzucić sieci z prawej strony łodzi. Przecież to absurdalna wskazówka! To jednak nie pierwszy raz kiedy słyszy te słowa. W prawie identycznej sytuacji Jezus powołuje Piotra na samym początku Ewangelii. Wtedy jeszcze zupełnie się nie znają. Wytrawny rybak po całej nocy bezowocnego połowu, słyszy od stolarza, że ma w ciągu dnia wypłynąć na głębię i zarzucić sieci. Nikt o zdrowych zmysłach nie posłuchałby takiej rady. Na pewno w sercu Piotra zrodziła się wielka wątpliwość, czy to nie jest właśnie jakiś dowcip. Przecież by się nie zdziwił, gdyby Jezus wybuchnął śmiechem i z nieskrywaną złośliwością powiedział: „serio myślałeś, że coś złowisz?” Zarzucenie sieci z taką perspektywą było heroizmem Piotra, który się bardzo opłacił. Sieci rozrywały się od ilości ryb.

Mamy chyba tendencje do podejrzewania Boga o taką złośliwość. Czasami nawet podświadomie wydaje nam się, że On bawi się naszym kosztem. Pan Bóg ma niesamowite poczucie humoru i jak Go bliżej poznamy, będzie z nami żartował i rozbawiał nas do łez swoimi niespodziankami, ale On nigdy nie będzie sobie z nas robił złośliwych dowcipów. Kiedy dziś rano dostałam ważnego maila od przyjaciela, wiedziałam, że to co pisze nie jest żartem, bo dotyczyło czegoś istotnego. Podobnie, gdy Pan Bóg nas zaprasza do czegoś niemożliwego, nigdy to nie jest pułapka, to zawsze jest na poważnie!

Trzeba jednak umieć uwierzyć w cud. Definicja cudu nie jest mi obca, bo to właśnie ona była sprawcą jedynego mojego oblanego egzaminu na teologii. Do końca życia zapamiętam, że św. Tomasz z Akwinu mówił, że cud dzieje się poza porządkiem wszelkiego stworzenia i dokonany jest przez Boga. Poza porządkiem stworzenia oznacza, że nie można go wytłumaczyć racjonalnie. Do tego potrzeba wiary.

Tak często boimy się uwierzyć, że Jezus może dokonać cudu w naszym życiu. Boimy się, że kiedy się nie uda, zostaniemy wyśmiani, skompromitujemy siebie, Boga, Kościół… Tylko, że bez tej wiary nie mamy żadnej szansy na cud. Możemy wręcz mieć pewność, że żaden nie będzie miał miejsca. Bo ktoś musi te sieci zarzucić.

 

O s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje o Bogu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *