Śmierć na pełnej petardzie

Dzień po tym jak pisałamd1974486219, żeby nie bać się śmierci, umiera człowiek, który zdecydowanie się jej nie bał. Księdza Kaczkowskiego kojarzyła cała Polska. Jak sam o sobie mówił – onkocelebryta, czyli ktoś kto jest znany z tego, że ma raka. Był kimś znacznie więcej, bo był ikoną „normalnego” polskiego Kościoła, który nie boi się wyjść do normalnych ludzi, szukających Boga na bardzo krętych drogach, który przyjmuje i kocha, a nie moralizuje i poucza. Był tym, który pokazywał, że cierpienie może być darem, a nie wyrokiem i że Bóg zupełnie nikogo nie odrzuca. Moim uczniom pokazywałam kilka filmików o Eucharystii w jego wykonaniu i nie zrobiły na nich wielkiego wrażenia, ale kiedy później spotkali się z ks. Janem w ramach jakiejś imprezy dla wolontariatu, z dumą opowiadali, że poznali „tego znanego księdza z internetu”.

Ja ks. Jana nigdy nie spotkałam osobiście. Najbliżej niego byłam na Woodstoku, gdzie niestety spóźniliśmy się na panel z jego udziałem, ale warto było dotrzeć choćby na końcówkę. Widać było tyle życia w tym człowieku, któremu choroba nie zdołała wydrzeć tego co najważniejsze. Dobrze pamiętam jego krótki filmik stamtąd na vlogu, gdzie wypowiadał się w bardzo podobnym duchu do tego jaki znajdziecie w moim tekście na blogu, który pewnie był najbardziej popularnym tekstem w moim życiu 😉 Chyba oboje mamy przekonanie, że w każdym miejscu na ziemi można znaleźć zło i ból i w każdym miejscu można znaleźć dobro i nadzieję. Dziękuję ks. Janowi właśnie za tę nadzieję, której nie szczędził nikomu – takiej nadziei prawdziwej, bez naiwności, bez zbędnego pocieszania, z pełną świadomością, że wszystko jest w rękach dobrego Boga. Teraz na pewno uśmiecha się do nas z góry i kibicuje nam żeby nasze życie nigdy nie straciło nic ze swojej petardy.

 

 

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje o Bogu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *