Śmiercią zwyciężył śmierć

wielkanoc-2Dziś rano przy śniadaniu zostałyśmy zaskoczone przez przemiłych gości z życzeniami. Nowicjusze z Rosji przynieśli nam własnoręcznie upieczoną babkę z napisem: Христос воскрес, czyli Chrystus zmartwychwstał i odśpiewali tradycyjną pieśń. Były w niej słowa które mnie zastanowiły: „śmiercią zwyciężył śmierć”. To bardzo w stylu Pana Boga, bo On jest mistrzem paradoksów – umiera by dać nam życie. To stwierdzenie pokazuje jednak jeszcze inną ważną prawdę. Żeby zwyciężyć śmierć, nie można od niej uciekać, nie można też z nią walczyć. Trzeba ją po prostu przyjąć, przejść przez nią. Aby pokonać swój największy lęk, trzeba go przyjąć. Łagodnie, bez spektakularnych scen, z dala od miasta, najważniejszych wydarzeń… Największe bitwy w naszym życiu rozegrają się właśnie na peryferiach życia i najprawdopodobniej nikt ich nie zauważy. To w cichości mojego serce zdecyduję, że nie pójdę za tym co wygodne i chytre, ale znajdę w sobie odwagę, żeby wziąć odpowiedzialność za drugiego, żeby przebaczyć, żeby być wiernym, żeby kochać do końca.

Od kiedy Jezus zmartwychwstał, nie ma już nic, czego nie dałoby się zwyciężyć. Wszystko stało się możliwe, ale też i nic już nie jest takie samo. Śmierć bowiem była do tej pory ostatecznym rozstrzygnięciem, ostatnim aktem, który nie dawał nadziei, który był nieodwracalny. Dzisiaj nie ma już nic nieodwracalnego. Jezus pokonując śmierć, pokazał, że jest władcą absolutnie WSZYSTKIEGO i nawet jeśli umrzesz, to „nic się nie stało”.

Im więcej na świecie terroru, zamachów, morderstw, tym więcej w nas strachu i lęku o własne życie. Wiele już się nasłuchałam o tym, że lepiej nie jechać do Krakowa na spotkanie z papieżem, bo przecież tam może być niebezpiecznie. Wiele razy słyszę, że nie możemy na to patrzeć bezczynnie, że musimy się bronić… Tylko czy takim podejściem nie przekreślamy właśnie zwycięstwa Chrystusa? Czy my naprawdę możemy jeszcze bać się śmierci, wiedząc, że to dopiero początek? Bójmy się złych wyborów, przespanych okazji, niepodjętego ryzyka, zatwardziałego serca, wygodnych kapci i telewizora. Nie bójmy się śmierci.

O Ewa Bartosiewicz

Informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje o Bogu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Śmiercią zwyciężył śmierć

  1. Magdzia pisze:

    To działa! Chwała Bogu!

  2. Wiktoria pisze:

    Strasznie lubię siostry styl pisania ☺ pozdrawiam z Wawy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *