Wierna do ostatniej kropli krwi

niezgodna-tom-3-wierna-b-iext24993921Dwa pierwsze filmy z serii „Niezgodna” obejrzałyśmy na jednym z naszych zakonnych spotkań i od razu urzekły mnie swoim pomysłem socjologicznym, jakim jest podział społeczeństwa na frakcje, odzwierciedlające poszczególne cnoty – bezinteresowność, prawdę, odwagę… Postanowiłam wtedy, że trzecią część przeczytam zanim wejdzie do kin ekranizacja. Książka przyszła specjalnie z USA (podziękowania dla Łukasza i Diany :*) i czytałam ją przez ostatnie 3 miesiące. Fascynujące było dla mnie jak dalej potoczyła się akcja i jak rozwiązuje się zagadka zewnętrznego świata, do którego docierają bohaterowie miasta. Nie będę się tu jednak rozpisywać o fabule, ale chciałabym napisać dwa słowa o zakończeniu – kto ma ochotę czytać lub oglądać niech się spodziewa spoilerów 😉

W ostatnim czasie udało mi się być w kinie na „Wiernej” i skończyć czytać książkę, co w sumie doprowadziło mnie do niemałego zaskoczenia. Cały film w zasadzie jest oddany, o ironio bardzo „niewiernie”, ale zakończenie jest mistrzostwem świata. Książka bowiem traktuje o oddaniu życia, przebaczeniu i zwycięstwie miłości, a film opowiada o zemście, arogancji i postawieniu na swoim.

Punktem kulminacyjnym książki jest moment, kiedy paczka głównych bohaterów żeby ratować swoje miasto musi poświęcić kogoś, kto wejdzie do magazynu z bronią i uruchomi odpowiednie mechanizmy, ale w wyniku systemu zabezpieczającego zostanie zabity. Ofiarowuje się Caleb, brat głównej bohaterki Tris, który ma na sumieniu wiele zdrad i w ten sposób próbuje odkupić swoje winy. Tris nie wie czy powinna mu na to pozwolić i padają wtedy bardzo znamienne słowa: „We frakcji Altruistów uczyli, że jest tylko jeden przypadek, w którym możesz pozwolić, by ktoś poświęcił się dla ciebie. Wtedy kiedy ofiara jest jedynym sposobem dla tej osoby by pokazać ci jak bardzo cię kocha. W tym wypadku powinnaś na to pozwolić”. Kiedy więc Tris dowiaduje się, że Caleb chce poświęcić życie z poczucia winy, a nie z miłości, nie pozostawia mu wyboru i sama udaje się do magazynu, gdzie traci życie. Dla twórców z Hollywood te wątek musiał być całkowicie niezrozumiały. Jak główny bohater może umierać i to w dodatku z własnej woli? Żeby jeszcze bardziej pokazać nam podobieństwo do Jezusa, autorka książki tuż przed akcją umieszcza słowa jakby wyjęte z ust Kaifaszowi: „Jedna śmierć by ocalić tysiące ludzi od tragicznego losu? I pozbawić władzy oprawców? Czy to w ogóle podlega dyskusji?”. W filmie jednak na próżno szukać możemy choćby okruchów tego wątku. Nikt tam nie zamierza niczego poświęcać. Jest tylko walka i nowoczesne gadżety.

Kolejnym ciekawym wątkiem jest przebaczenie. W książce bohaterowie wciąż komuś muszą przebaczać różne zdrady i występki. To właśnie w głowie Tris pojawia się ważny tekst dla tych, którzy zmagają się w życiu z zapomnieniem o czyichś winach: „Potrafiłam być dla niego miła, ponieważ za każdym razem gdy przypominałam sobie o tym co się wydarzyło, natychmiast odsuwałam od siebie tę myśl. Ale to nie może być przebaczenie, gdybym mu przebaczyła, mogłabym myśleć o tym co się stało bez żalu, prawda? A może przebaczenie jest właśnie ciągłym odsuwaniem od siebie przykrych wspomnień, dopóki czas nie zabierze bólu i złości, a wtedy zło zostanie przebaczone.” W filmie nie znajdziemy takich wątków. Ostatnia scena wyraźnie natomiast pokazuje jak główni bohaterowie wysadzają w powietrze całe centrum, które podtrzymywało przy życiu ich miasto. Robią dokładnie to, przed czym bronili swoich bliskich przez cały film. Nie ma miejsca na przebaczenie, jest tylko zemsta. Książka natomiast kończy się zupełnie inaczej. Zburzone zostają mury między miastem a zewnętrznym światem i ludzi uczą się żyć w pokoju.

Ostatnia ciekawa dla mnie kwestia to wady genetyczne, wokół których toczy się akcja trzeciej części. Bohaterowie wychodząc za miasto dowiadują się, że było ono eksperymentem prowadzonym przez ludzi z Centrum aby naprawić błędy genetyczne powstałe w wyniku wcześniejszych zabaw naukowców z genami człowieka. Dużo wydarzeń dotyka tego jak bardzo jesteśmy zepsuci z samej natury, co dla mnie jest nawiązaniem do grzechu pierworodnego i naszych skłonności do wybierania zła, a nie dobra, mimo chęci by było odwrotnie. Życie jednak pokazuje, że nie jesteśmy skazani na zło, możemy budować dobro.

Zostawiam Was więc z ostatnimi słowami Tobiasa, chłopaka Tris, który wiele musiał wycierpieć z powodu utraconej miłości: „Życie nas niszczy. Każdego z nas. Nie możemy uciec od tego zniszczenia. Ale teraz uczę się też tego: Możemy być uleczeni. Leczymy się wzajemnie.”

I oczywiście bardzo polecam książkę. Film już niekoniecznie…

  • teksty z książki w moim wolnym tłumaczeniu z angielskiego

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *