Droga przez mękę

CrossZa chwilę piąta niedziela Wielkiego Postu, która wprowadza nas w ostatni etap tego ważnego czasu – kontemplację męki. Jeśli więc przez te pięć tygodni w ramach pracy nad nawracaniem się, udało nam się skupić bardziej na sobie niż na Jezusie, to nadszedł już ostateczny moment żeby z tym skończyć. Od teraz patrzymy już tylko na Niego.

W tym roku po raz pierwszy na swoich rekolekcjach kontemplowałam mękę Jezusa. Dlatego może ten Wielki Post od początku jest dla mnie naznaczony milczeniem, patrzeniem na szczegóły i trwaniem. To co jest wyraźnym rysem moich spotkań z Bogiem to przeżywanie cierpienia przede wszystkim jako opuszczenia, bo ból fizyczny można znieść kiedy obok są ci, których kochamy. Dlatego dramat męki nie rozgrywa się wcale na polu okrucieństwa rzymian, ale najgłębszych uczuć Serca Jezusa, który jest opuszczony przez wszystkich. Nie tylko tych, do których był posłany, których uzdrawiał i nauczał, ale nawet tych którzy byli wybrani, którzy zapewniali, że będą do końca. Poczujmy się więc szczególnie zaproszeni do trwania przy Nim.

Polecam na te ostatnie tygodnie kontemplacyjną drogę krzyżową, którą napisałam wiele lat temu.  Ona mi ciągle przypomina, że męki nie można oglądać, trzeba w niej uczestniczyć. Nie ważne jest jak wiele przetworzymy w naszej głowie i ile mądrych myśli będziemy mieli. Liczy się obecność, trwanie, wierność, zaufanie w takim momencie, w którym wydaje się, że wszystko zmierza do śmierci. Tym jest droga krzyżowa.

 

O s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje o Bogu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *