Magia oczekiwania

sŚwiat zaczął funkcjonować w tak zawrotnym tempie, że zupełnie straciliśmy zdolność czekania. Kiedyś na list trzeba było czekać kilka tygodni, dziś każda informacja spływa do nas wieloma kanałami w ciągu ułamków sekund. W dodatku w większości oczekujemy, że odpowiedź nastąpi równie błyskawicznie – moi gimnazjaliści nie są w stanie wytrzymać 45 min bez telefonu, bo przecież ktoś może coś napisać, a to wymaga natychmiastowej reakcji. Kiedyś przemieszczenie się z jednego miejsca na drugie zajmowało tygodnie a nawet miesiące, a dziś w ciągu godzin znajdujemy się po drugiej stronie kuli ziemskiej i nawet nasz organizm reaguje źle na tę szybką zmianę klimatu. Współczesnemu człowiekowi funkcjonującemu w świecie natychmiastowości bardzo trudno jest sobie wyobrazić, że czekanie może być wartością, a nie przekleństwem.

Jak więc dobrze przeżyć adwent, który jest czasem oczekiwania? Najlepiej nie czekać na święta, bo to przeminie tak szybko, że znowu będziemy narzekać: „święta, święta i po świętach”, ale oczekiwać na wieczność, na zbawienie, na NIEGO! A jeśli czekamy na kogoś bardzo bliskiego, co do kogo mamy pewność, że przyjdzie, to oczekiwanie zmienia się w tęsknotę. To ona może wypełniać całą naszą codzienność, bo każda chwila zbliża nas do upragnionego dnia spotkania. Myślę, że dobrze wiedzą o tym osoby, które doświadczyły rozstania na dłużej z kimś ważnym – dbamy o to, żeby wszystko było gotowe, żeby posprzątać, żeby coś odświętnego przyszykować, odliczamy dni i godziny przy szybszym biciu serca.

Może najbliższe tygodnie to jest dobry czas, by mimo przedświątecznej bieganiny po prostu pozwolić sobie na czekanie. Nie denerwować się kiedy będzie kolejka w sklepie, kiedy ucieknie nam autobus, kiedy będziemy stać w korku albo kiedy ktoś długo nie będzie odpisywał na maila. Może to właśnie będzie ten wyjątkowy prezent od Pana Boga, który zmusi nas do zatrzymania i przypomnienia sobie za czym tak naprawdę w głębi serca tęsknimy. Może to będzie małym zwróceniem nam tego czasu na refleksję, który odebrała nam współczesna technologia. Może to będzie chwila, która w magiczny sposób przybliży nas do wieczności…

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje o Bogu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *