Nie z tego świata

jesus_before_pilate_jekelDziś uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Zawsze kiedy myślę o królu, przychodzą mi na myśl rycerze, honor, walka do końca o słuszną sprawę, a także bliska mi od ostatnich rekolekcji Judyta. Moja ignacjańska dusza od razu też przywołuje medytację o dwóch sztandarach i nieuchronne ostateczne zwycięstwo Chrystusa. W całej tej patetycznej scenie, dzisiejsza Ewangelia wydaje się nieco nie przystawać do tej rzeczywistości. Dziś Jezus pojmany stoi przed Piłatem, który za chwilę wyda na Niego wyrok śmierci. Tłumaczy nam też dokładnie dlaczego w takim położeniu Go widzimy: „Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd.”

Nastroje panujące ostatnio w Kościele wydają się być odbiciem naszej ludzkiej tęsknoty, żeby mieć Boga, który jest królem potężnym, który pokazuje swoją siły, który jest tym Bogiem Starego Testamentu, który wycina wrogów w pień. Tymczasem Jezus nam pokazuje coś o wiele ważniejszego – Królestwo Jego nie jest z tego świata, więc i nasza walka ma nie być z tego świata! Jedyna walka jaką mamy toczyć do upadłego każdego dnia, to walka duchowa. To ona ostatecznie zdecyduje o tym, czy jako wolni wewnętrznie ludzie będziemy potrafili każdego dnia w maleńkich naszych wyborach podążać za Jezusem i budować na ziemi Jego Królestwo Miłości. (Przy okazji polecam bardzo fajny film o tej rzeczywistości – Ink).

Miałam dziś okazję być na Mszy dla dzieci i jedna myśl małego człowieka została mi w głowie. Na pytanie o to dlaczego powinniśmy wybrać królestwo Chrystusa a nie Piłata, odpowiedział: „Bo aniołowie są silniejsi niż żołnierze”… Otóż to! I wcale nie chodzi o to, że ostatecznie Bóg zgarnie wszystko, że po zmartwychwstaniu nastąpi ostateczne unicestwienie wszelkiego zła, ale chodzi o to, że to się dzieje właśnie tu i teraz. Ta prawdziwa walka nigdy nie toczy się między człowiekiem a człowiekiem, choćby jeden z nich był niebywale święty, a drugi niebywale podły. To jest zawsze walka między dobrem a złem w każdym z nas. Choć tego nie widzimy, to naszej duszy, najcenniejszego co mamy, strzegą aniołowie a nie żołnierze. I to jest właśnie dobra nowina na dziś 🙂

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje o Bogu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *