Tradycyjne podsumowania

adwent-25Jak spoglądam wstecz na ten 2012 rok, to zamyka się on ciekawą klamrą. Zaczął się prawie na równiku, w miasteczku Nyahururu w Kenii, wśród dzieci z ośrodka Talitha Kum. Kończy się w miasteczku Pobiedziska w Polsce, w klasztorze sióstr Sacre Coeur, wśród dzieci z klasy 5b z Poznania… a pomiędzy?

Podróż dwunastodniowa, picie wielbłądziego mleka, bardzo zaskakujące zwroty akcji, festiwal na pustyni, wzbicie się w powietrze, praktyka szkolna, milion spotkań, trylion maili, spanie z pchłami, pierwsza w życiu noc w szpitalu, gotowanie barszczu, jedzenie ugali, życiowe decyzje, gry w rumikuba, zaplatanie warkoczyków, składanie paralotni, głaskanie żyrafy, obiad w slumsach, wyszywanie kartek, podejrzenie malarii, pewność Bożej Miłości, mycie zębów patykiem, grób Baden Powella, obieranie jabłek… i wiele innych, spisanych na kartach tego bloga. Najważniejsze jednak – poczucie, że każdego dnia jestem na swoim miejscu. Tam gdzie powinnam być. Robiąc to co powinnam robić. I pokój w sercu.

A na koniec reklama coli. Kiedyś już była. Ale warto dziś powtórzyć. Tak na zakończenie 🙂

[youtube:https://www.youtube.com/watch?v=xyT_bYUUG6o]

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *