Kolędowanie w trzech smakach

koledowanie-36Smak pierwszy to dźwięki gitar, jemby i dziewięciu głosów przywołujących wspomnienie dawnych studenckich i poststudenckich czasów. Smak szarlotki i kompotu z jabłek. Gwar w domu od przemiłych gości. Pierwsze w historii kolędowanie z siostrami Sacré Coeur w Pobiedziskach.

Drugi smak, to zapach kadzidła, mirry i złota. Kolorowe stroje królów i kolędników. Kościół wypchany po brzegi. Dźwięki ludowych kolęd z charakterystycznym zaśpiewem. Tupot koni, mżący deszcz. Moje miasteczko w kolorowych papierowych koronach – od małych dzieci po najstarszych mieszkańców. Pierwszy w historii pobiedziski orszak trzech króli.

koledowanie-112Trzeci smak, to kolęda z parafii. Wizyta proboszcza. Kropidełko z wodą święconą. Przesympatyczna niespodzianka w postaci książek dołączonych do obrazków. Każda z nich specjalnie wybrana. Mi dostała się prawdziwa perełka – mała książeczka o tytule „… aby nie ustać w drodze” autorstwa ks. Mieczysława Malińskiego, wydana 10 lat przed moim urodzeniem w 1973 roku. W niej króciutkie komentarze na różne okresy liturgiczne. Takie jak ten:

Ktoś zawołał po imieniu.
Oglądasz się. „Czy to o mnie chodzi?”
Ktoś zapukał do drzwi twego mieszkania.
„Czy to po mnie?”
Jest obraz Caravaggia, tego tajemniczego malarza-pirata: przy stole, na którym dużo pieniędzy, grupa celników. Nachyleni liczą. Ale nie wszyscy. Lewi, przyszły św. Mateusz, zdaje się pytać: „Czy to o mnie chodzi?” Bo we drzwiach anioł wskazuję ręką na niego: „Nie, nikt inny, tylko ty”.
Czy tylko trzech Mędrców ujrzało gwiazdę? Czy wszyscy mędrcy, którzy ją ujrzeli, poszli za nią?
Jest faktem, że przyszło tylko trzech.
Często mówi się, że w człowieku leżą skrajne możliwości: świętość i zbrodnia. Jest jednak i trzecia – najczęstsza: pospolitość. Jak do tego dochodzi, że człowiek ostatecznie ustala ten własnie styl życia?
Już powinieneś wstać, a nie wstajesz: „Jeszcze chwilę; ostatecznie potem pośpieszę się z myciem i śniadaniem, zdążę”. Równocześnie rośnie niepokój. Świadomość ta jest jak kamyczek, który dostał się do buta i uwiera. Wpadłeś w potok słów. Porwało cię podniecenie. Dajesz się ponosić fali gniewu. Ale jak daleka piosenka dźwięczy ostrzeżenie.
Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że się zaprzesz, powiesz że nie wiesz, czy to do ciebie, że nie wiesz, o co chodzi, że to nie dla ciebie znak.

Pierwsza w mojej historii zakonna kolęda.

Więcej zdjęć tradycyjnie w galerii. Dziękuję Wam, Kochani, za ten dobry czas! 🙂

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Sacre Coeur. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Kolędowanie w trzech smakach

  1. Danusia pisze:

    Dzięki za ten fragment książki i taki prawdziwy !
    Ewa dzięki ,że piszesz i dzielisz się swoimi przeżyciami. Dużo Łask Bożych na Nowy Rok.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *