Chwasty, jabłka i czekolada, czyli pierwszy tydzień w klasztorze

Klasztor i szkoła

Wszystkich, którzy spodziewali się, że podczas pobytu w Pobiedziskach będę robić szaliki na drutach lub napiszę książkę o Afryce, niestety będę musiała zawieść. Moje dni wypełnione są tak mocno, że dopiero dziś mam chwilę, by donieść Wam o rozwoju wydarzeń.

Mieszkam w ogromnym klasztorze, gdzie jeszcze do zeszłego roku funkcjonowała szkoła – gimnazjum i liceum prowadzone przez Siostry. Dziś szkoły już nie ma, a moja pięcioosobowa wspólnota ma na głowie całą ogromną chatę (w zasadzie każda mogłaby dostać swoje piętro ;)). Pośród moich Sióstr jestem najmłodsza, ale młodością ducha dorównują mi wszystkie – radości zdecydowanie nie brakuje 😉

Moją posługę klasztorną rozpoczęłam z rozmachem w poniedziałek, wybierając się na nietypowe spotkanie z najstarszymi z najstarszych Sióstr w okolicy. Cały poranek spędziłam bowiem na odchwaszczaniu naszego małego cmentarzyka, który zarósł niemiłosiernie. Od razu pojawiły mi się jakieś wzniosłe przemyślenia na temat tego jak zło w tym świecie doskonale przeplata się z dobrem i już w zasadzie nie wiemy co chwasty a co kwiaty 😉

Kolejne dni mijały pod znakiem jabłek, które opanowały cały nasz ogród, urywając nawet gałęzie na jabłoniach. Zrywanie, zbieranie, obieranie, krojenie, gotowanie, układanie…  a teraz w kuchni „okropność! przyznacie to sami. jest zupa jabłkowa i knedle z jabłkami, duszone są jabłka, pieczone są jabłka, i z jabłek szarlotka i kompot i babka!”

Poza tym gościmy kolejne grupy na rekolekcje i skupienia, a ja powoli oswajam się z nowymi obowiązkami i wchodzę w klasztorny świat. Póki co jeszcze nie miałam swojego dyżuru w gotowaniu, więc wszyscy zdrowi 😉 Może to się jednak zmienić od przyszłego poniedziałku, więc proszę Was o szczególną modlitwę, żebym umiała wyczarować coś więcej niż grzanki z grzybkami 😉 W międzyczasie zostałam też specjalistką od robienia gorącej czekolady (dzięki Asiu!), która chyba przyjmie się w naszej wspólnocie – bardzo dobrze komponuje się z jabłkami!

Serdecznie pozdrawiam Was wszystkich i dziękuję za Waszą pamięć 🙂

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Sacre Coeur, Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 Responses to Chwasty, jabłka i czekolada, czyli pierwszy tydzień w klasztorze

  1. Danusia pisze:

    Ewa ,jabłka wyglądają wielce b.apatycznie 🙂 uściski .Trzymam kciuki za gotowanie

  2. Wiktoria pisze:

    Mam takie pytanie,jak w zgromadzeniu przydzielane są obowiązki? Chodzi mi o to czy dana siostra musi robić czasami rzeczy o których w ogóle nie ma pojęcia,nie cZuję się w nich dobrze itd.

    • s. Ewa pisze:

      U nas w zgromadzeniu miejsca zaangażowań ustalane są w porozumieniu i oczywiście super jeśli mogą się pokrywać z tym co lubimy i w czym jesteśmy dobre. Wybierając jednak życie zakonne, pragniemy służyć Jezusowi również tam gdzie niekoniecznie nam łatwo i gdzie musimy czasem zmieniać kwalifikacje. Najważniejsze jest gdzie Jezus nas wzywa 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *