Dziś rano jak szłam do pracy słyszałam śpiew ptaków. Piękną mamy wiosnę tej jesieni. Tylko opony już zimowe i wystawy w sklepie. A w sercu już trochę adwentowo – w rytmie czekania na drobne i mniej drobne radości. Liczenie dni, wciskanie F5, ostrzenie nart i bujanie w obłokach. Jednak chyba mam trochę marzycielską naturę 🙂 Mocne postanowienie na dziś: powiesić mapę!
To gdzie jedziemy?
Na koniec świata… albo na początek!
