Powroty i rozdwojenia.

Nie mogę już patrzeć na ten ekran. Za oknem też nie lepiej – kolejny tydzień wielki mechaniczny potwór pożera kawałkami wysoki PRLowski budynek. Głowa mnie boli i to chyba wcale nie przez przeziębienie… Jednym słowem – powrót do rzeczywistości.

Na nowo świat mi się poprzewracał za sprawą Ani. Czuję się jakbym równocześnie żyła w dwóch rzeczywistościach. Biało na zewnątrz, ale czarno w środku. Plącze mi się po głowie czerwony pył z sawanny, chapati dobrze wysmażone, zachód słońca nad samotną akacją, śmiech dzieci i uderzenia palców o bęben… Co ja tu jeszcze robię?

Góry uczyły mnie pokory (nie tylko śniegiem powyżej lasów) i ciągłego szukania większego dobra. I po raz kolejny przypomniały mi, że są jeszcze wspaniali ludzie dookoła i że Jezus jest Cudowny i że przyjaciele to największy skarb. Wdzięczności we mnie wiele za śpiew ptaków i jarzębinę i skaliste szczyty we mgle i Matkę Boską Królową Tatr. I za serdeczne uśmiechy i pyszne jedzonko i gitarę i karty…

Czas wracać i przypomnieć sobie, że codzienność też jest piękna, jeśli tylko jest Jezusową codziennością.

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *