Dworzec

To było naprawdę dawno. Dziwię się, że nagle mi się przypomniało… Pusty dworzec ciemną nocą. Gęsty śnieg padający w świetle latarni. Oblodzone schody. Zimny telefon zamarzający w ręku… Nie dodzwoniłam się. Znów oblodzone schody i pociąg w drugą stronę.

Tuż przed wspomnieniem zmarłych, we mnie ożyły wspomnienia. Może pojadę autobusem…

p.s. Ogłaszam, że nareszcie wrócilam do stanu normalnego zabiegania i już wkrótce nadrobię zaległości blogowe 🙂

O Ewa Bartosiewicz

Informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *