Dotarły ostatnie z Afrykańskich pamiątek – kayamby! Przyleciały Turkishem razem z naszymi siatkarzami i pewnymi pięknymi lekarkami 😉 Dołączyły do przypraw z Zanzibaru, Masajskich koralików, Tanzańskich obrazów… a i tak najcenniejsze są setki, tysiące zdjęć, których i tak jest za mało, bo cały czas mam pomysł na takie których nie zrobiłam…
Żałuję, że nie przywiozłam jednej cennej rzeczy – tego co w Afryce, w przeciwieństwie do wody, mają w zdecydowanym nadmiarze – czasu. Zaledwie od miesiąca jestem tutaj, a już po europejsku mi go brakuje…
