Już 4 dni minęły od lądowania, a ja wciąż nie mogę cała powrócić do Polski. Moje myśli krążą w okolicy równika – biegają po sawannie, wspinają się na baobaby, podskakują w rytmie głośnej muzyki w miejskim autobusie, targują się na bazarze, jedzą palcami ugali z wołowiną…
Nie da się streścić miesiąca w kilku zdaniach na blogu, tak jak nie da się Afryki zamknąć w jakichkolwiek ramach, jakie jest w stanie ogarnąć jeden człowiek. Gdy ktoś pyta „co ci się najbardziej podobało?” nie umiem odpowiedzieć. Na razie próbuję wrócić do codzienności i znaleźć swoje miejsce w europejskiej rzeczywistości, co przychodzi z wielkim trudem.
Na pytanie „dlaczego nie odezwałaś się po powrocie?” jest tylko jedna odpowiedź – „jeszcze nie wróciłam…”
