Niedziela po polsku

Alleluja! Pan Zmartwychwstał! 🙂

Moja niedziela zaczęła się wczoraj o zmroku. Już miałam wychodzić na Mszę w katedrze, kiedy nadeszła wiadomość od Dominika, że zaraz zaczynają st. Martinową Mszę na Flora Farm. Okazało się, że już transportu brak, więc nie zastanawiając się długo, wskoczyłam na pierwszy wolny motor i pognałam przez noc w stronę Rumuruti. Zdążyłam akurat na początek Mszy, kiedy każdy odpalał od ogniska swoją świeczkę – cała okolica przepięknie rozświetliła się blaskiem światełek. Miło było zobaczyć znajome twarze dzieciaków, które prawdziwie świętowały zmartwychwstanie śpiewem, tańcem i klaskaniem w dłonie! Liturgia była tradycyjnie w kikuyu, ale nie trzeba było rozumieć, żeby poczuć się znowu częścią rodziny i zrozumieć, że dzieje się coś ważnego…

Dziś od rana świętowałam po polsku z Agnieszką i Dominikiem na śniadaniu z jajkami, sałatką i prawie polskim chlebem oraz przy dźwiękach polskiego radia (gdzie podawali, że u Was śnieg ;)) Było też malowanie pisanek akwarelami, gdzie Sara wykazywała się swoimi zdolnościami artystycznymi 🙂 Zaraz po śniadaniu ruszyliśmy do Subukii do polskich franciszkanów, których zawsze miło odwiedzić. Po wspaniałej uczcie świątecznej, udaliśmy się na świąteczny spacer na górę oraz sesję zdjęciową na równiku.

Ku mojemu zdziwieniu, kiedy wróciłam do domu, na stole znalazłam polski miód (z Bydgoszczy ;)) – okazało się, że ostał się jeszcze z czasów powrotu Allena z Torunia. Iście polski dzień zaprawdę 😉

A na koniec akcent polsko-afrykański by Andrzej Mleczko 🙂

O Ewa Bartosiewicz

Informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Afryka, Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *