Niedoskonała doskonałość

Człowiek nie jest doskonały. Niby każdy uzna to za oczywiste, ale jednak cały czas potykamy się o rzeczywistość, w której ktoś okazał się być innym niż sobie wyobrażaliśmy i nie spełnił naszych oczekiwań. To, co dzieje się na świecie w ostatnim czasie (a może raczej od zawsze) można w jednym słowie ująć pewnie jako „rozczarowanie”. Ci, którzy mieli świecić przykładem i stanowić dla nas punkt odniesienia, okazali się nie być do tego zdolni. Pytanie tylko czemu się dziwimy. Nie od dziś wiadomo, że „lepiej się uciec do Pana niż pokładać ufność w człowieku” (Ps 118,8), a Kohelet przypomina, że „nic zgoła nowego nie ma pod słońcem” (Koh 1,10)

Nie chodzi o to, by tak bardzo obniżyć nasze oczekiwania, że już nic nas nie zaskoczy, ale raczej o to, by żyć w świecie realnym, a nie wyidealizowanym. W każdym z nas obraz Boga miesza się nieustannie z obrazem nędzy i rozpaczy. Zmieniają się tylko proporcje. Można zakładać, że święty będzie miał więcej z Boga, a zbrodniarz więcej z ułomnej ludzkiej natury, ale głębiny serc przeniknąć może tylko sam Stwórca, więc warto pamiętać o niewydawaniu zbyt pochopnych wyroków.

Zorientowałam się ostatnio, że wiele moich błędów i zagubień w życiu ma swoje źródło w oczekiwaniu doskonałości. Wielokrotnie od innych, ale często też od samej siebie. Wcale nie mam tu na myśli perfekcjonizmu i czepiania się szczegółów, ale raczej brak zgody na to, że człowiek może totalnie zawalić dosłownie wszystko. Właśnie dlatego, że jest tylko stworzeniem. Kiedy odbieram sobie lub innym prawo do popełnienia błędu, okazuje się, że paradoksalnie wtedy właśnie jestem najmniej podobna do Boga.

Czasami wyobrażam sobie jak Jezus funkcjonował na świecie i sądząc po relacjach Ewangelistów, nie raz miał powody żeby popatrzeć na Apostołów wzrokiem pełnym rozczarowania i wykrzyknąć: „z kim Ja pracuję?” Pomijając zdradę Judasza i wyparcie się Piotra, w wielu momentach widzimy uczniów, którzy kłócą się o to kto jest największy, nie rozumieją tego, co Jezus naucza i aż do samego końca myślą kategoriami tego świata. Tymczasem On bardzo świadomie zdecydował się, by uzdalniać powołanych zamiast powoływać uzdolnionych. To właśnie Bóg okazuje się tym, który nie ma żadnego problemu ze słabością i porażkami. Problem zaczyna się wtedy kiedy zaczynamy udawać mądrzejszych niż jesteśmy i nie godzimy się na bycie sobą. Myślę, że wyglądamy wtedy jakbyśmy próbowali nagiąć się do kształtu koła, wierząc, że wszak to figura doskonała.

 

 

O s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni, potem mieszkałam w Poznaniu i zajmowałam się duszpasterstwem powołań. Obecnie uczę informatyki w jednym z warszawskich liceów.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na Niedoskonała doskonałość

  1. Natalia pisze:

    „W każdym z nas obraz Boga miesza się nieustannie z obrazem nędzy i rozpaczy. Zmieniają się tylko proporcje.” – złota myśl :). Dziękuję za szczery tekst. Dał mi do myślenia.

  2. Michalina pisze:

    Siostro, dziękuję za ten wpis 🙂 tego potrzebowałam. z kolei wyobrażam sobie Pana Jezusa mówiącego „z kim Ja pracuję?!” i nie przestaje mnie to rozśmieszać. Dobrego dnia z Panem Bogiem!

  3. Ewagriusz pisze:

    Bardzo pomocne „pomaganie Koheletem”. Dziękuję.

  4. Hania pisze:

    Widzę tu również siebie. Nie jest siostra odosobniona w przeżywaniu rozczarowań sobą, tymi, których kochamy. Czasem trudno otrząsnąć się z szoku, że to możliwe w wydaniu kogoś, kogo znamy kilkanaście lat, zaufaliśmy… a jednak. Dzięki za tę refleksję, bo wielokrotnie nie wiem jak „ugryźć” te doświadczenia.

  5. Schodami Do Nieba pisze:

    Świetny post! Świetny blog! To właśnie takie miejsca i takie świadectwo wiary zainspirowało mnie do stworzenia czegoś, co da ludziom siłę, motywację i przede wszystkim porządną dawkę Bożej radości! Będzie mi bardzo miło jeśli ktoś zechce odwiedzić mojego bloga https://wysokowgore.blogspot.com/ .
    Niech Bóg błogosławi!

  6. Damian pisze:

    Nadchodzi wieczór.
    Kręcę się jakoś niechętnie wokół klawiatury laptopa.
    Nie wiem ? Czy wiem.?
    Wiem? Czy nie wiem?
    Może bym coś napisał o …o … o… nie wiem.
    O bycie, nie bycie.
    Istnieniu, podążaniu w drodze donikąd.
    Czy może jednak dokądś.
    To zależy.
    To zależy czy masz jakiś cel? Plan?
    Czy akceptujesz, że jest ktoś ponad ten zatłoczony, głośny, brudny,
    a czasem nawet niedoskonały w swojej doskonałości świat.
    To zależy „- czy ambicja to twoja religia?”
    Czy odwrotnie.
    Czy może sam nie wiesz po co to wszystko ?
    Dlaczego?
    Bo?
    Mnóstwo pytań, zero odpowiedzi.

    Świat jest ogromny.
    Z milionami miast, ulic, przecznic, zaułków.
    Grup społecznych, religijnych, politycznych czy też antyspołecznych,a nawet anty, anty wszystko.
    Gdzie w nim jesteś TY?
    Szukasz? Szukaj.
    Tylko szukający znajdą ukojenie.
    Znajdą? Nie znajdą?

    Raz dwa trzy.
    Podaję pałeczkę. Teraz twoja kolej.
    Rób, wszystko, co trzeba.

    One, two, three.
    Okey. And now it`s your turn, man or woman.
    Do Whatever it takes.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *