Zbawienne poczucie humoru

s. Amelie, o. Benoit i Virginie – najlepsi komicy świata!

W niedzielę wróciłam z pielgrzymki śladami św. Filipiny we Francji. Wieczór przed wyjazdem wraz z moją wspólnotą postakademicką w Poznaniu czytałam ten oto fragment książki „Rozważania o wierze” ks. Tadeusza Dajczera:

„Śmieje się Ten, który mieszka w niebie” (Ps 2, 4). Gdy popatrzysz na siebie w świetle wiary, zobaczysz, że wszystkie twoje roszczenia do absolutnej powagi i uznania są naprawdę śmieszne. Poczuciu własnej ważności przeciwstawia się w dużej mierze „cnota” humoru. Okazuje się ona bardzo potrzebna do tego, by wzrastała w nas wiara jako widzenie świata we właściwym świetle i we właściwych proporcjach. Humor to widzenie świata na osi absurdu i niedorzeczności.”

Poszukiwania domu Filipiny w Grane

Dalej autor pisze o jansenizmie, który jest mi bardzo znany z historii mojego Zgromadzenia. Właśnie w tym nurcie wychowała się św. Magdalena Zofia i wiele lat zajęło jej pozbycie się fałszywego obrazu Boga, który jest odległy i zimny, na którego miłość nieustannie musimy zasługiwać, a i tak nigdy nie zdołamy tego zrobić. Dlatego właśnie jako Siostry Serca Jezusa posłane jesteśmy, by pokazywać ludziom Boga czułego, który jest blisko i pragnie dawać nam życie i szczęście zupełnie za darmo – naszą misją jest miłość!

Ks. Dajczer pisze o jeszcze jednym obliczu jansenizmu:

„W myśl poglądów  jansenistycznych chrześcijanin to pokutnik za grzechy, nie może więc pozwalać sobie na radość. W jego życiu winien dominować smutek wynikający z pamięci na własne grzechy. (…) „Cnota” humoru pozwoli ci zwalczyć truciznę smutku, którą szatan usiłuje wsączyć do twojej duszy, a usuwając troskę o siebie, umożliwi ci życie płynącą z wiary radością.”

Tak więc odpowiedzią na zło jansenizmu jest również poczucie humoru i życie radością, jakiej zawsze chciał dla nas Jezus! 🙂

W swoich rozważaniach idzie jednak jeszcze dalej:

„Cnota” humoru, ustawienie czy też zobaczenie świata w kategoriach absurdu stanowi zabieg religijny, który może mieć wartość egzorcyzmu. Gdy walczysz z falą pokus, falą natrętnych myśli, które potrafią cię umęczyć, nie wstępuj w szranki w walce z szatanem, bo on jest silniejszy od ciebie, ale staraj się z niego zakpić, zlekceważyć go. Użyj tego „egzorcyzmu”, jakim jest religijne poczucie humoru. Kpiąc sobie z szatana odrzucasz jego atak w sposób najbardziej skuteczny.

Przepiękne pasmo Vercors

Jakież było moje zdziwienie, gdy na początku naszej pielgrzymki na scenę wyszła nasza Siostra wraz z osobą z Rodziny Sacre Coeur i Ojcem Jezuitą i zaczęli od tego, że Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych orzekła, że od tej pory oprócz dwóch cudów potrzebnych do wyniesienia na ołtarze, potrzebny będzie jeszcze… dowcip! Trzeba będzie bowiem udowodnić, że przyszły święty miał poczucie humoru 🙂 Tak więc we wszystkie kolejne dni mogliśmy być świadkami poszukiwania dowcipu, podczas którego cała trójka w sposób genialny nawiązywała do życia Filipiny, odwiedzanych miejsc i naszego pielgrzymkowego życia. To była prawdziwa uczta duchowa!

Klasztor w Grenoble

Podczas pielgrzymki mieliśmy okazję poznawać nie tylko miejsca, gdzie mieszkała św. Filipina, ale też ją samą, jako kobietę relacji, przekraczania siebie, przyjmowania niespodziewanego i nieustannej modlitwy. Ja poznawałam ją jako tą, która uśmiecha się teraz z góry i przypomina, żebyśmy nie byli tacy poważni 😉

 

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Podróże, Sacre Coeur. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *