Zobaczyć twarz

Dobrze wiemy, że łatwiej jest mówić o kimś za jego plecami, niż powiedzieć co myślimy prosto w twarz. Mam czasem wrażenie, że dokładnie ten sam mechanizm działa w nas, gdy wygłaszamy wszelkiego rodzaju sądy i opinie. Przedstawiając naszą ideologię w jakiejkolwiek sprawie, mówimy ogólnikami i przestajemy widzieć konkretnego człowieka. Gdy spojrzymy mu w oczy, nagle świat przestaje być czarno-biały. To zmienia absolutnie wszystko.  Wtedy już nie ma kazusów, jest życie. Łatwo jest krzyczeć na ulicy, że ktoś inny powinien się nawracać. Dużo trudniej jest nawracać siebie, a innym głosić Dobrą Nowinę, że Bóg kocha każdego bez wyjątku – zdrajców i morderców również. Jedyne co może nas uratować, to miłość, bo tylko ona może dać siły do tego, by pokonać lęk, który jest przyczyną zła.

Rozpoczęliśmy Wielki Tydzień i będziemy wielokrotnie przyglądać się twarzy Jezusa – skatowanej, wyśmianej, oplutej i porzuconej. Czy jednak możemy na nią patrzeć, nie widząc jednocześnie twarzy tych, w których On cały czas cierpi w dzisiejszym świecie? Nie chodzi jednak o odległe sytuacje głodu i wojny, ale o konkretnego człowieka, który jest obok. Ewangelia w tych dniach pokazuje nam konkretne osoby, które były obok Jezusa – Marię, siostrę Marty, która namaściła Jego stopy olejkiem, Marię Magdalenę, która wytrwała pod krzyżem, ale też Judasza i Piotra, którzy Go zdradzili. Za każdą z tych osób stoi historia pełna bólu. Wystarczy spojrzeć im w oczy.

Proponuję Wam na te ostatnie dni przygotowania do Zmartwychwstania szczególną drogę krzyżową. Mieli okazję przejść nią już ci, którzy uczestniczyli w skupieniu wielkopostnym w Falenicy. Oto instrukcje:

Przygotowanie

Napisz swoją drogę krzyżową, w której kolejne stacje wyznaczać będzie cierpienie Jezusa we współczesnym człowieku. Niech znajdą się tam osoby, które składają się na Twoją codzienność: kolega z pracy, którego nikt nie lubi; schorowana mama, która wymaga opieki; sąsiadka, która nie radzi sobie z wychowaniem dzieci; bezdomny, którego mijasz w drodze do pracy. Nie zapomnij umieścić tam też osób, które wzbudzają Twoją złość lub oburzenie: sąsiad, który nie sprząta w ogródku; ciocia, która agresywnie wyraża swoje poglądy; młodzież niszcząca przystanek autobusowy. Możesz tylko domyślać się jakie stoi za tym cierpienie i brak sensu życia. Spróbuj zobaczyć twarz każdego z nich.

Spisz swoje 14 stacji na kartce. Zabierz ją na modlitwę.

Modlitwa

Udaj się na spacer razem z Maryją. Niech Ona będzie Twoją przewodniczką, jako ta, która najlepiej potrafi współodczuwać. Co jakiś czas zatrzymaj się, żeby kontemplować kolejne stacje stworzonej przez Ciebie drogi krzyżowej. W każdej cierpiącej osobie zobacz Jezusa. Po każdej stacji odmów: Któryś za nas cierpiał rany

Błogosławionego Wielkiego Tygodnia!

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Zobaczyć twarz

  1. jgeee pisze:

    Dziękuję, wzajemnie

  2. Malgosia pisze:

    przeczytalam dziekuje ,to co Siostra napisala ma sens ,bo odnosi sie do mojego zycia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *