Gardłowa sprawa

Dzisiaj wspominamy św. Błażeja, męczennika, patrona, który pomoże nam w… chorobach gardła. Po Mszy św. można otrzymać specjalne błogosławieństwo dwoma świecami, kiedy to kapłan za wstawiennictwem świętego Błażeja modli się, by Bóg uchronił nas od chorób gardła i wszelkiego innego zła. Z całym szacunkiem dla tego zacnego świętego i chorób gardła, bo wszak mi też one grożą po wydzieraniu się na moich gimnazjalistów, ale coś mi jednak w tym zazgrzytało. Nie w gardle, ale w sercu.

Dzisiaj w nocy – z 3 na 4 lutego – w kościele św. Krzyża w Warszawie odbędzie się nocne czuwanie w intencji współczesnych niewolników (jeśli możecie, idźcie koniecznie!), w intencji 27 milionów osób, które są porywane, wykorzystywane, zmuszane do prostytucji i niewolniczej pracy. A przecież oprócz nich są dzieci, które za miskę ryżu robią nam spodnie w Bangladeszu, emigranci, których wypędziła wojna i głodujący, jest rodzący się nowy faszyzm i nienawiść do inności… Ten świat pełen jest okrucieństwa, którego nie widzimy zza naszych laptopów i tabletów, o którym tak rzadko pamiętamy siedząc w wygodnych fotelach.

Zło na świecie istnieje dlatego, że ludzie mają poranione serca. W każdy pierwszy piątek miesiąca próbujemy sobie przypominać jakie Serce miał Jezus i widać wtedy jak wiele naszym jeszcze brakuje miłości. Są jednak ludzie, którzy gotowi są sprzedać drugiego człowieka dla swoich korzyści. To serca nie tylko poranione, ale do głębi zatrute… Tylko Bóg i miłość Serca Jezusa mogą ich zmienić.

Nie możemy dłużej czekać, to naprawdę gardłowa sprawa. Oprócz wsparcia konkretnych projektów (np. Bakhita, czy FreeDOM), potrzebne jest całe mnóstwo modlitwy o nawrócenie tych, którzy napędzają sieci zła i wszystkich tych, którzy przymykają na to oczy, udając, że nie widzą. Nie ustawajmy w modlitwie, bo przecież wszyscy chcielibyśmy żyć w świecie, w której największym zmartwieniem byłaby choroba gardła…

 

O s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na Gardłowa sprawa

  1. Jolanta pisze:

    To, że ktoś troszczy się o swoje gardło nie znaczy,że jest obojętny na los innych ludzi: uchodźców, współczesnych niewolników i innych krzywdzonych. Parafrazując cytat ewangeliczny:” trzeba to zrobić i tamtego nie zaniedbać”.

    • s. Ewa pisze:

      Oczywiście, że tak! Po prostu zauważyłam kontrast tego czym żyjemy w „pierwszym świecie” z większością świata. Gdyby była wojna i głód, nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby się modlić o zdrowe gardła. Chodzi tylko o to, żebyśmy sobie ciągle przypominali, że mamy wiele.

  2. Hania pisze:

    Zgrzytu nie widzę. Poszłam po błogosławieństwo wszak ufam, że św. Błażej wspólnie z panią doktor foniatrą już zdziałali cuda z moim gardłem. Gardło … jego używanie, to „mój chleb” i też środek zaradzania chociaż w namiastce bólom tego świata na własnym podwórku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *