Los pielgrzyma

img_1283Dzisiaj w Ewangelii pada zdanie, które bardzo lubię: „Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć.” Może brzmieć to trochę jak wyrzut i użalanie się Jezusa nad swoim losem. A jednak można to odebrać bardzo pozytywnie, bo to co dla jednych jest bezpieczną przystanią, dla innych jest ciasnym portem, w którym warto się zatrzymać tylko na chwilę, by zaraz dalej ruszyć w drogę. Często lubię przypominać sobie słowa św. Katarzyny ze Sieny, która mówiła: „Życie jest mostem. Przejdź przez nie, ale nie buduj na nim swojego mieszkania”.

Jutro, w święto Archaniołów, miną dokładnie cztery lata od kiedy moja stopa stanęła w Pobiedziskach i rozpoczęłam moje życie zakonne. (Jak ktoś chce może sobie poczytać jak to wyglądało 🙂) Te cztery lata były bardzo piękne z różnych względów, ale dziś szczególnie jestem wdzięczna za to życie pielgrzymie. Nie będę miała co prawda swojego domu z ogródkiem i nie pomaluję kuchni na ulubiony kolor, ale też nigdzie nie zapuszczę korzeni na tyle, by stało się to ciężarem. Nie zawsze takie życie jest łatwe, bo często przyjdzie nam zmieniać wspólnotę i miasto właśnie wtedy kiedy zdążymy wszystko poznać, wdrożyć się w misję, zaprzyjaźnić z sąsiadami… ale właśnie to jest najlepszy czas, by przypomnieć sobie, że nasz dom jest gdzieś dalej, że życie jest drogą, że Bóg jest wszędzie. Uwielbiam wyzwania, które niesie za sobą „nowe” i nie przestają mnie one fascynować, nawet jeśli są trudne.

Wiem, że mając rodzinę ciężko żyć życiem pielgrzyma. Ideałem ewangelicznym na pewno nie jest ciąganie dzieci po świecie i kazanie im co chwilę zmieniać szkoły… ale warto pomyśleć czy nasze serce jest ciągle w drodze, czy szuka ciągle okazji, by bardziej kochać, by uczyć się na nowo patrzeć na świat. Bo właśnie do tego zaprasza Jezus – by nie oglądać się wstecz i zmierzać śmiałym krokiem do świętości.

O Ewa Bartosiewicz

Informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na Los pielgrzyma

  1. s. Rut pisze:

    Tego dnia byłyśmy w Luboniu na Mszy imieninowej naszej Matki Generalnej Rafały 🙂 Pamiętasz, Siostro ? 🙂 życzę pięknego pielgrzymowania do końca !

    • s. Ewa pisze:

      Pewnie, że pamiętam! Nie często mam okazję bywać na imieninach generalnych 😉 Siostry dzisiaj pewnie też świętowały 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *