Złodzieje czasu

czas-godzina-zegarekU nas w parafii już trzeci dzień świętujemy razem ze św. Stanisławem Kostką, naszym patronem. Z tej okazji wczoraj dzieci wystawiały przedstawienie pt.: „Złodziej czasu”. Fabuła była dosyć prosta o tym, że czas zabierają nam nieznaczące rzeczy, a brakuje go nam na relacje. Ja wielokrotnie łapię się na tym, że hierarchia wartości mojego zwyczajnego dnia nie odzwierciedla wcale tego co byłoby moim ideałem. Wcale więcej mojego czasu nie poświęcam na to co uważam za ważne.

W ostatnim czasie towarzyszy mi fragment naszych konstytucji, który dotyczy tego etapu formacji na jakim się znajduje, czyli po ślubach czasowych. „Młoda profeska styka się z nową sytuacją: życia apostolskiego otwartego na świat. Ilość i różnorodność wezwań dostrzeganych w zetknięciu z problemami i potrzebami odkrywanymi poprzez kontakty i przyjaźnie, stawiają ją wobec konieczności dokonywania wyborów. Będzie je podejmować zgodnie ze swoją konsekracją. W ten sposób uczy się żyć w świecie nie będąc ze świata.” Myślę, że to cenna wskazówka nie tylko dla zakonnic. Każdy z nas powinien decyzje podejmować zgodnie ze swoim powołaniem – czy to będzie matka czy ojciec, czy pracownik, student, uczeń. Każdy uczeń Chrystusa ma żyć w świecie, ale jednocześnie cały czas patrzeć w Niebo. W tej perspektywie naprawdę nie ma czasu na głupoty, bo tak wiele dobra jest do zrobienia! Może warto dziś sobie uświadomić, że złodziejem naszego czasu nie jest jakaś zewnętrzna siła, ale my sami – kradniemy sobie czas naszymi własnymi wyborami. Bardziej lub mniej świadomymi.

Patron dzisiejszego dnia nie był przykładem grzecznego ułożonego chłopca. Z pewnością jednak nie szczędził czasu na to ważne. Podjął wielkie ryzyko, uciekając z domu, by wstąpić do jezuitów, przeciwstawił się rodzicom i oczekiwaniom jakie mieli wobec niego. Ruszył piechotą z Wiednia do Rzymu żeby iść za tym co podpowiadało mu serce. My nie koniecznie musimy daleko uciekać, ale może czasem taka postawa jest nam potrzebna, kiedy trzeba wybrać to co najważniejsze i nie zrobić czegoś co inni od nas oczekują. Może trzeba się na chwilę schować przed światem i spotkać się z Jezusem aby nabrać siły na dalsze działania? Może trzeba jeszcze raz spojrzeć na listę spraw i zobaczyć co na niej naprawdę zmieni świat, a co jest tylko dodatkiem? Do tego namawia nas też dzisiejsza Ewangelia – byśmy byli tak samo sprytni, kiedy chodzi o sprawy Boże, jak potrafimy być gdy chodzi o znalezienie chwili na nasze ulubione zjadacze czasu.

O Ewa Bartosiewicz

Informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Złodzieje czasu

  1. Zbyszek pisze:

    Pełna zgoda.

    Ja bym dodał, że kwestia marnowania czasu, co często bywa robię, jest funkcją jasności dostrzegania celu. Gdy cel mamy wbity w głowę, w świadomość w nasze postrzeganie, to środki do jego osiągnięcia przysłaniają nam inne zajęcia. Gdy cel jest niejasny, daleki, nie teraz… to wtedy miejsce drogi do celu zajmują „zjadacze czasu”.

    Co jest celem itd, to raczej długa dyskusja. Na 1000 stron mojej książki 🙂

    ps. Deon ma dziwne strony internetowe. Wiesza mi się komputer 🙁

    • s. Ewa pisze:

      pięknie powiedziane, dzięki 🙂 dla nas, dzieci Bożych, cel powinien być jasny jak słońce, a jednak zwykle się gdzieś oddala…

      • dfg pisze:

        Wybór powołania wiele ułatwia choć każdy dzien i tak jest walką.Wielu ludzi dzis nie wybiera niczego i to jest dopiero prawdziwy kłopot gdy nic nas nie ogranicza, nie ma czemu sie przyporządkować. Zbawienie – tak to cel, tylko jaką drogą. Wybór powołania – sprawa najwazniejsza. I potem jego swiadomość. To takie proste z zasady jest. I to podkopuje nieprzyjaciel zeby było stado singli i pętających bez celu się ludzi. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *