Święto brzydoty

halloween1Nadchodzi jedno z najważniejszych świąt obecnego pokolenia, która z roku na rok pewniejszym krokiem stąpa po polskiej ziemi. Nie do końca wiemy co chcemy świętować i dlaczego, ale ważne, że jest okazja się zabawić. Bardzo daleka jestem od przypinania sobie znaczka ze skreśloną dynią i straszenia dzieci piekłem za zbieranie cukierków! (Polecam w tym temacie artykuł o. Macieja Biskupa OP). Co więcej, podczas pobytu w USA za dawnych czasów, sama biegałam po sąsiadach krzycząc „trick or treat”. Tylko tam ten klimat wydawał się nieco inny. Ja nigdy nie przebierałam się za straszne upiory, zakrwawione zombi czy wampirów. Moda była raczej na uśmiechnięte duszki i postacie z bajek, a ja sama pamiętam, że przebrana byłam za wróżkę – całą na biało! Tam świętowanie tego dnia przypominało trochę nasz karnawał, więc wszelkie przebrania były dozwolone. Całe rodziny bawiły się razem, biorąc udział w tradycyjnych na ten dzień zabawach, jak np. wyławianie jabłek z wody ustami.

Mam wrażenie, że my jako naród mamy taką fatalną przywarę – zachowujemy się trochę jak moi uczniowie, którzy potrafią skopiować skrzętnie od kolegi obok cały sprawdzian i nie zauważyć nawet, że on miał inną grupę i zupełnie inne pytania… My cudze tradycje kopiujemy bez zastanowienia i zawsze podkręcimy w zupełnie niewłaściwą stronę. Z przerażeniem patrzę na to jak przebrania halloweenowe stają się coraz bardziej upiorne, a zamiast łowić jabłka oglądamy horrory.

W jakiś sposób jest to smutny znak czasów, że za wartość próbujemy uznać to co brzydkie, upiorne, groźne i obrzydliwe. Jednym podoba się to co jest karykaturą piękna, miłości, wrażliwości i ciepła, a inni z oburzeniem patrzą na tych pierwszych i posyłają ich z miejsca do piekła, próbując święto wszystkich świętych przerobić na smutne i żałobne święto zmarłych. I tak za chwilę będziemy świadkami kolejnej wojny polsko-polskiej, tym razem w odsłonie jesiennej…

Szkoda, bo przecież powołani jesteśmy do świętości. Nie tej przesłodzonej, nudnej, mdłej i smutnej, ale tej heroicznej, wielkiej, gorącej i radosnej. Naprawdę w te dni jest co świętować!! Oby nikt w tym roku o tym nie zapomniał.

O Ewa Bartosiewicz

Informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Sacre Coeur. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź do Święto brzydoty

  1. Pik Master pisze:

    Albowiem Halloween to swieto, ktorego pierwotne znaczenie zostalo kompletnie zapomniane. Tak samo jak sedno swiat Bozego Narodzenia. Pierwotnie mialo ono pomoc ludziom oswoic smierc, pozwolic pomieszac swiat zywych i umarlych na te jedna noc w roku. Zrodlo tego swieta jest bardzo poganskie, to slowianskie Dziady, ktore Kosciol postanowil przrobic na chrzescijanski Dzien Zaduszny. Palenie ognisk i odpalanie sztucznych ogni, halas i muzyka mialo te sily ciemnosci odstraszyc, a jednoczesnie zabawa i popijawa te sily oblaskawic, zeby tak nie meczyly zywych. Przebieranie sie za upiory i wiedzmy mialo zatrzec roznice i ulatwic to pobratanie.
    Dzisiaj z tego co zostalo, to puste symbole – wydrazone dynie, krew i horror – calkowicie oderwane od pierwotnego kontekstu.
    W Irlandii na przyklad to noc podpalen (ognisk i wlasnosci prywatnej, np. samochodow), kradziezy i przestepstw. Straz pozarna jest obrzucana kamieniami za gaszenie tych stosow i „psucie zabawy”. Zaden z tych mlodocianych przestepcow nie czuje zadnego zwiazku z pierwotnymi korzeniami tego swieta.
    A w Polsce przejmuje sie slepo ta obca tradycje – chyba jako przejaw „nowoczesnosci” i „multi-kulti” czy tej „europejskosci”. W Polsce szlacheckiej mowilo sie „co Francuz wymysli, to Polak polubi”. Czy cos sie w tym zakresie zmienilo? Chyba raczej niewiele…
    Ciekawy jestem tylko, czy Halloween wypiera tradycyjny polski Dzien Wszystkich Swietych?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *