Życie zakonne to nieustanne świętowanie

maki-4Dla równowagi pracowitych dni, w ostatnim czasie same powody do świętowania 🙂 W piątek obchodziłyśmy największe święto naszego Zgromadzenia – uroczystość Najświętszego Serca Jezusa. Uczciłyśmy ten dzień w naszej wspólnocie wraz z s. Agnieszką, która od 10 lat pracuje w Czadzie i przyjechała na swój wypoczynek do rodziny w Pobiedziskach. Bardzo cieszyłam się na opowieści o kraju, który choć odległy od Kenii o tysiące kilometrów, to jednak jakoś zadziwiająco bliski w obyczajach 😉 Podczas uroczystej Mszy w naszej kaplicy, moje Siostry odnowiły swoje śluby, a ja póki co grzecznie przyglądałam się z boku 🙂

Kolejna świąteczna okazja nadeszła już w niedzielę – i to wcale nie byle jaka! Proboszcz naszej parafii obchodził 50 lat swojego kapłańska. Oprócz bardzo uroczystej Eucharystii z mnóstwem życzeń, podziękowań i wzruszających wspomnień, zaproszone byłyśmy na obiad do restauracji „siedem drzew” w Biskupicach, która mieści się pośród pięknego parku botanicznego z mnóstwem ciekawych okazów kwiatków i drzew (ja to się nie znam, ale podobno niektóre naprawdę wyszukane ;))

W środę natomiast wybrałyśmy się na długo oczekiwaną wycieczkę wspólnotową. Z wielu propozycji zdecydowałyśmy się na podążenie szlakiem kościołów drewnianych. Samych kościółków nie zobaczyłyśmy zbyt wiele, ale za to spotkałyśmy blaszanego rycerza na koniu, życzliwego proboszcza, który otworzył nam kościół i poopowiadał o historii parafii oraz ścielące się kilometrami łąki pełne maków, chabrów i stokrotek. Było wybornie 🙂 Na koniec trafiłyśmy z powrotem do restauracji w Biskupicach. Oprócz fantastycznych roślinek w ogrodzie, okazało się, że nazwy potraw też mają wyszukane – ja, mimo pewnych oporów zamówiłam sałatkę lekkich obyczajów 😉 – natomiast ceny bardzo przystępne, a jedzenie smaczne. Choć żadna z nas nie planuje, uznałyśmy że to doskonałe miejsce na wesele! Hitem jednak były rozłożone na talerzach kwiatki, a w zasadzie ogromne piwonie 🙂 Awangarda pełną gębą!

Zanim rozprawię się ze zdjęciami, to chwila minie, więc póki co możecie podziwiać tylko czerwone maki. W przyszłym tygodniu nadrobię 😉

Na koniec wieści z Kenii. Pieniążki poleciały już na czarny ląd, a Adija jest już po operacji i dochodzi do siebie w Nairobi! Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła powiedzieć Wam więcej o jej stanie zdrowia. Bardzo serdecznie dziękuję Wam za hojność, która jak zwykle przekroczyła moje oczekiwania! Niech Wam Bóg w łaskach wynagrodzi 🙂

 

O s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Sacre Coeur. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *