Ostatnie dni minęły pod znakiem świątecznych przygotowań. Zarówno zamykania różnych spraw przed moim wyjazdem do domu, jak i przygotowywania świątecznych wypieków 😉
Moje myśli wędrowały też po raz kolejny do Kenii. Przypominałam sobie jak w zeszłym roku przygotowywałam się do świąt, które były tak różne od tych przeżywanych w Polsce. Wspomnienia powróciły też za sprawą Eleni, która właśnie jest w Nairobi i Michała, który zaprasza po raz kolejny do wsparcia Josephata i Fountain of Youth. Jeśli więc jeszcze szukacie prezentów na ostatnią chwilę, to polecam Waszej uwadze kolczyki prosto z Githurai, które zresztą osobiście wiozłam na własnych plecach 😉
Tymczasem u nas zima w pełni trzymała się aż do dziś – w piątek udało mi się wyskoczyć na szybką sesję oszronionej Natury. Możecie podziwiać zdjęcia w galerii i mobilizować się do prędkiego przyjazdu do Pobiedzisk 😉
W weekend gościły u nas zuchy i aż łezka mi się w oku zakręciła na modlitwę harcerską. Dzieciaczki były przeurocze! Dzielnie znosiły mrozy przy ognisku i nie rozniosły nam domu (nawet nie wyjadły ogromnych pokładów pierniczków!), więc weekend był bardzo udany 😉 Na Mszy śpiewały roratnią piosenkę, która jak się dowiedziałam, jest hitem Arki Noego. Brzmiała naprawdę wzruszająco w wykonaniu tych maluszków 🙂
1. Zostawili wszystko nie patrząc na siebie
To nie dieta to post o wodzie i chlebie
Ref: Kto patrzy na nich z boku, może być w lekkim szoku
To niepojęte dla świata życie Bożego wariata
Poszli w ciemno za światłem, chociaż nie było to łatwe
2. To ostatni grosz ubogiej wdowy
Cały majątek wrzuciła do skarbony
3. To nieustanna modlitwa
Torpeda światła duchowa amunicja
