Milczenie jest złotem, czyli tydzień siódmy

W tym tygodniu po raz pierwszy miałam okazję stanąć po drugiej stronie zasłony ciszy i towarzyszyć w wyjazdowych rekolekcjach ignacjańskich w milczeniu, a konkretnie w Fundamencie ĆD jaki odbywał się w naszym domu. Niesamowicie bogaty w łaski był to czas, zarówno dla tych, którzy sami doświadczali działania Pana Boga, jak i dla tych, którym dane było patrzeć na to działanie i zachwycać się hojnością Pana Boga z dnia na dzień. Pewien zacny Białostoczanin – bł. ks. Michał Sopoćko, powiedział kiedyś: „Cóż to za wielkie szczęście innych czynić szczęśliwymi.”. Tak też dla kogoś kto za największe szczęście uważa przyjaźń z Jezusem, nie ma nic cudowniejszego niż innych do tej przyjaźni prowadzić!

Ja oprócz kierownictwa miałam okazję rozwijać również inne talenty. Póki co szału nie ma, ale przynajmniej się nie marnują 😉

Dziś natomiast u nas w Zgromadzeniu dzień wyjątkowy, bo wspominamy św. Filipinę Duchesne, która była pierwszą naszą misjonarką. Stąd też i mojej misyjnej duszy bardzo bliska 😉 Jej historia jest naprawdę porywająca, bo czekała ona w sumie aż 36 lat na pozwolenie na wyjazd do Ameryki, by głosić Chrystusa wśród Indian, co było jej głębokim pragnieniem. Mając 49 lat wyjechała do USA, co w XIX wieku było wyprawą trwającą miesiące. Do czasu jednak kiedy została posłana między ukochanych Indian minęły kolejne 23 lata. Ona jednak z wielką pokorą przyjmowała swoje oczekiwanie i w końcu spełniło się jej największe marzenie. Wśród plemienia Potowatami spędziła zaledwie rok,  a z tubylcami nie umiała się dogadać, bo nie znała języka – dostała imię: „kobieta, która modli się nieustannie”. Było to jednak na tyle ważne dla Amerykańskich Indian, że to kościół amerykański starał się o proces kanonizacyjny Filipiny i w 1988 roku papież Jan Paweł II ogłosił ją świętą. Jeśli ktoś chciałby poznać pełną historię tej niesamowitej patronki dzisiejszego dnia, to zapraszam do lektury 🙂

Tymczasem zupełnie niby przypadkiem gościł dziś u nas werbista z Boliwii – niby wykładowca uniwersytecki, a nie misjonarz z prawdziwego zdarzenia, ale jednak atmosfera misyjna nastała, jak na dzisiejszy dzień przystało 🙂

O Ewa Bartosiewicz

Informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Sacre Coeur. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź do Milczenie jest złotem, czyli tydzień siódmy

  1. Ewa, czytam regularnie. Cieszę sie, ze tak Ci tam dobrze! Do zobaczenia coraz bliżej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *