Rekolekcje ze św. Marcinem w tle, czyli tydzień szósty

Nasze życie w pobiedziskim klasztorze można podzielić na dwa zasadnicze etapy. Pierwszy to życie w tygodniu, kiedy w ciągu dnia jesteśmy we cztery i panuje cisza, zakłócana tylko czasem sykiem odkurzacza. Dzień upływa nam na naszych obowiązkach i indywidualnych modlitwach. Drugi etap to czas weekendowy, kiedy przyjeżdża grupa. Nasze klasztorne korytarze zaczynają wtedy tętnić życiem, ciągle coś się dzieje, a my wszystkie razem wspólnie działamy z troską by każdy z naszych gości czuł się jak najlepiej. W powietrzu aż unosi się atmosfera nowego Ducha i radości istnienia. Za każdym razem dla mnie to jakiś szczególny czas, bo niby nie uczestniczę w rekolekcjach, skupieniach, konwiwencjach i innych rzeczach, które się tu dzieją, ale jednak w jakiś tajemniczy sposób jestem ich częścią i mogę pochłonąć trochę tej łaski, z którą wyjeżdżają uczestnicy 🙂

Dziś wieczorem rozpoczynamy Fundament Ćwiczeń Duchowych w naszym domu, czyli rekolekcje ignacjańskie w milczeniu. To będzie kolejne cenne doświadczenie, bo choć dom będzie żył, to jednak w zupełnej ciszy… Bardzo Was proszę o modlitwę za odprawiających rekolekcje i za nas – towarzyszące im.

Tymczasem w Poznaniu w niedzielę marciński szał. Okazuje się, że św. Marcin patronem miasta nie jest (jest natomiast patronem Bydgoszczy!), ale jest tu jego ulica i to wystarczy, by hucznie świętować jego święto 🙂 Tego dnia odbywa się pochód, choć o zupełnie innym charakterze niż w stolicy, oraz wypieka się setki i tysiące Marcińskich Rogali. W tym tygodniu miałam okazję być dwa razy w mieście i widzieć to szaleństwo na własne oczy. Piekarnie miały w zapasie więcej rogali niż pączków na tłusty czwartek i przebijały się coraz to lepszymi promocjami dla klientów. Rogale Marcińskie to drożdżowe rogaliki nadziewane orzechami i białym makiem. Wyglądają w zasadzie jak zwykłe drożdżówki, ale patrząc na cenę, ma się wrażenie, że ten biały mak to proszek z czystego złota 😉 Ich cena zawsze podawana jest za kg i w tym roku najpopularniejsza to 29,90 zł, co daje ok 7-8 zł za rogala. W Polo można nawet kupić podróby za 1,99zł, ale nawet na pierwszy rzut oka zupełnie nie przypominają oryginałów 😉

U nas w Pobiedziskach rogali i pochodów nie było, ale za to była uroczysta Msza z okazji Dnia Niepodległości, gdzie śpiewał chór starszych pań, a proboszcz czytał wiersze Norwida… co miasteczko to obyczaj 😉

O Ewa Bartosiewicz

Informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Sacre Coeur. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *