Pożegnanie z Afryką – cz. III – Nairobi

Tu pożegnania były rozległe i wielowątkowe. Specjalnie zarezerwowałam na nie aż dwa tygodnie, ale oczywiście okazało się, że wszystko zwaliło się na ostatnie 3 dni. Powrót do szkoły był bardzo sympatyczny – nauczyciele i uczniowie przywitali mnie bardzo ciepło.

Wiele osób złożyło się na to, że czas w Nairobi był owocny i starałam się ze wszystkimi jeszcze zobaczyć.

Przede wszystkim Ruth, mały Paul i Rasoa (zwana również Maxyne), z którą mieszkałam w jednym pokoju. Oni byli tu moją rodziną i moim domem.

Dominik – franciszkanin, którego poznawałam w Subukii przy układaniu róż 🙂

Bornface – absolwent st. Al’s, którego w końcu przedwczoraj odwiedziłam w Kiberze. Okazało się, że mieszka wraz z innymi absolwentami w takim „mieszkaniu studenckim”. Nigdy wcześniej jakoś sobie tego nie wyobraziłam a było to całkiem ciekawe – takie zwykłe mieszkanko w slumsach, z dwoma łóżkami, stołem. Na stole laptop, książki, podręczniki, obok mała kuchenka, bukłak z wodą, na ścianach plakaty. W takim mieszkanku ich piątka. Kiedy jednak myśli się o życiu studenckim, to nagle jakoś takie warunki nie rażą, są do przeżycia, nawet całkiem przyjemnie 🙂 Bardzo się cieszę, że udało mi się ich jeszcze odwiedzić!

s. Winnie, która podwoziła czasem do domu po szkole i puszczała zawsze te same piosenki w samochodzie 🙂

o. Jose, u którego spędziłam przemiłe 3 tyg w sanatorium w slumsach Soweto

cała ekipa MAGISowa, z którą spędziłam kilka przesympatycznych weekendów

ekipa nauczycielska dzięki której moje dni w szkole nigdy nie były nudne i moi absolwenci, z którymi spędzałam owocne piątkowe poranki przy rozmowach a potem popołudnia przy komputerach w laboratorium

Dawid – szkolna pielęgniarka 😉 z którym zawsze można było miło pogawędzić przy porannej herbatce 🙂

Teraz już siedzę na lotnisku i widzę kolejkę białych twarzy wsiadających do samolotu. Jakoś dziwne to uczucie… wszystko jednak ma swój koniec i jest początkiem czegoś nowego i z pewnością równie fascynującego 🙂

Do zobaczenia za kilkanaście godzin!

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Afryka, Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *