Po bardzo intensywnym ostatnim tygodniu w Nairobi, przyszedł Wielki Piątek. Po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, że ten dzień po angielsku nazywa się Good Friday, czyli Dobry Piątek. To zupełnie zmieniło moje myślenie o krzyżu. To nie cierpienie, przez które trzeba przejść, by dalej było lepiej. To nie zło, które przyjął na siebie Jezus. To właśnie dobro i miłość w czystej postaci, kiedy ktoś tak mocno kocha, by oddać życie! Ucieszyło mnie, że dziś o. Grzegorz pisze w podobnym tonie. Nie smućmy się dziś – nabierajmy sił od Jezusa, bo On jest większy od wszystkiego co może nas na tym świecie spotkać.
Za chwilę ruszam do mojego kenijskiego domu w Nyahururu na święta. Życzę Wam spokojnego czasu zadumy nad życiem, śmiercią, zmartwychwstaniem… ale przede wszystkim nad Miłością. Niech to będzie dla Was prawdziwie Dobry Piątek.
