Na spacerze z Jezusem

Za czasów studenckich, kiedy do później nocy zajmowały mnie sprawy wielu moich zaangażowań, zawsze powstarzałam, że wyśpię się po śmierci. Choć w międzyczasie znacznie zmieniłam styl życia, motto jest nadal aktualne, bo ilość przespanych godzin zdaje się mieć znikomy wpływ na to, czy będę ziewać w ciągu dnia. Nie omija to też czasu mojej modlitwy.

Podobno (choć nie jestem w stanie tego znaleźć) św. Tereska od Dzieciątka Jezus powiedziała kiedyś, że jeśli chirurug chce wykonać operację na sercu, musi najpierw pacjenta uśpić. Może więc nie powinnam się dziwić, że po przekroczeniu progu kaplicy najlepiej mi się śpi – widocznie moje serce wymaga nieustannych zabiegów!

Od kilku lat z różną intensywnością staram się praktykować modlitwę w ruchu, wybierając się z Jezusem na spacer. Moje nogi, pokonując kolejne kilometry, w sposób znaczący zmniejszają ryzyko zaśnięcia i w dodatku mimochodem pozytywnie wpływają na kondycję. Oczywiście rozproszenia otaczającego świata mogą mi skutecznie zakłócić spotkanie z Bogiem, ale mogą też stać się podstawą modlitwy uważności, która sprawi, że myślami będę „tu i teraz”, a nie w tym co się wydarzyło lub w tym co planuję na przyszłość. Spacer czy droga do sklepu, to też doskonały moment na odmówienie różańca, powierzanie Bogu osób, które mijam na ulicy albo podsumowanie dnia. Na szczęście On się nie zamknął w Kościele czy naszych domach i każde miejsce może stać się Świętą Ziemią spotkania z Wszechmogącym.

Nie raz mi się zdarza, że wychodzę z modlitwy zawiedziona, że znowu większość czasu przespałam. A może to nie tak? Może to tylko zaproszenie na spacer…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia, Temat miesiąca. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Na spacerze z Jezusem

  1. Zgadzam się z siostrą, też wolę spacer z Jezusem, choć czasem myślę, iż nie dam rady, ciągle jestem w pędzie, a mam już 60 lat, ale spotkanie z drugim człowiekiem jest zdecydowanie lepsze niż drzemka poobiednia.Ten nasz czas ziemski taki krótki i tak szybko mija, moim zdaniem warto go dobrze i intensywnie przeżyć, by potem spokojnie wyjść na spotkanie z Bogiem.
    Pozdrawiam i życzę nadal energii, a czasem chwili na pisanie dla nas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *