Na spacerze z Jezusem

Za czasów studenckich, kiedy do później nocy zajmowały mnie sprawy wielu moich zaangażowań, zawsze powstarzałam, że wyśpię się po śmierci. Choć w międzyczasie znacznie zmieniłam styl życia, motto jest nadal aktualne, bo ilość przespanych godzin zdaje się mieć znikomy wpływ na to, czy będę ziewać w ciągu dnia. Nie omija to też czasu mojej modlitwy.

Podobno (choć nie jestem w stanie tego znaleźć) św. Tereska od Dzieciątka Jezus powiedziała kiedyś, że jeśli chirurug chce wykonać operację na sercu, musi najpierw pacjenta uśpić. Może więc nie powinnam się dziwić, że po przekroczeniu progu kaplicy najlepiej mi się śpi – widocznie moje serce wymaga nieustannych zabiegów!

Od kilku lat z różną intensywnością staram się praktykować modlitwę w ruchu, wybierając się z Jezusem na spacer. Moje nogi, pokonując kolejne kilometry, w sposób znaczący zmniejszają ryzyko zaśnięcia i w dodatku mimochodem pozytywnie wpływają na kondycję. Oczywiście rozproszenia otaczającego świata mogą mi skutecznie zakłócić spotkanie z Bogiem, ale mogą też stać się podstawą modlitwy uważności, która sprawi, że myślami będę „tu i teraz”, a nie w tym co się wydarzyło lub w tym co planuję na przyszłość. Spacer czy droga do sklepu, to też doskonały moment na odmówienie różańca, powierzanie Bogu osób, które mijam na ulicy albo podsumowanie dnia. Na szczęście On się nie zamknął w Kościele czy naszych domach i każde miejsce może stać się Świętą Ziemią spotkania z Wszechmogącym.

Nie raz mi się zdarza, że wychodzę z modlitwy zawiedziona, że znowu większość czasu przespałam. A może to nie tak? Może to tylko zaproszenie na spacer…

Informacje o s. Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jestem zakonnicą ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur). W 2015 złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne i pracowałam jako katechetka w jednym z gimnazjów w Gdyni. Obecnie mieszkam w Poznaniu i zajmuję się duszpasterstwem powołań.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje z życia, Temat miesiąca. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Na spacerze z Jezusem

  1. Zgadzam się z siostrą, też wolę spacer z Jezusem, choć czasem myślę, iż nie dam rady, ciągle jestem w pędzie, a mam już 60 lat, ale spotkanie z drugim człowiekiem jest zdecydowanie lepsze niż drzemka poobiednia.Ten nasz czas ziemski taki krótki i tak szybko mija, moim zdaniem warto go dobrze i intensywnie przeżyć, by potem spokojnie wyjść na spotkanie z Bogiem.
    Pozdrawiam i życzę nadal energii, a czasem chwili na pisanie dla nas

  2. Łucja.U pisze:

    …..tak to prawda niebo jest z nami wszędzie i na szczęście nie chowa się w zakamarkach, jadąc samochodem zazwyczaj myślami odmawiam różaniec lub koronkę . A nad zasypianiem podczas wieczornych modlitw muszę nadal pracować bowiem znużenie po dniu zwycięża ….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *