Coś się kończy… coś się zaczyna

Jakby nie patrzeć – czas cudów trwa! Ostatnio w kółko słucham pewnej miłej płytki, pewnego umuzykalnionego Pallotyna i tam takie oto słowa, że aż chce się powiedzieć AMEN!

Nie brak mi niczego, wszystko darmo mam
Taka tej miłości siła!
To co było złego, wziął na Siebie sam
Obietnica się spełniła

A nawet jak czegoś brakuje, to są ludzie, którzy pomagają spełniać marzenia 🙂 Dziękuję!

Ostatnio wszędzie tyle życzliwości. W piątek wybrałam się do pracy w pośpiechu w samej bluzce, a tu deszcze i zimno. Koleżanka wychodząc zajrzała do mojego pokoju: „weź ode mnie sweterek i parasolkę – ja mam kurtkę, jakoś dojdę do metra”… i jak tu nie kochać ludzi? 🙂 Nawet pani Wiesia miła i uprzejma…

Nadszedł czas mojej małej apokalipsy. Pakowanie, porządkowanie, wyrzucanie, odkładanie. Oddawanie, pożyczanie, sprzedawanie. Nieustające spotkania, pożegnania, podsumowania… oraz świętowanie! – oficjalnie ogłaszam, że można się do mnie zwracać per pani magister inżynier, z naciskiem na inżynier 😉  (współczuję Kenijczykom, którzy połamią sobie języki ;))

Coś się kończy… coś się zaczyna – jak pisał Sapkowski. O tym co się zaczyna, kilka słów w zakładce Afryka

Wzruszyłam się bardzo karteczką z napisem „bardzo tęsknimy. wracaj szybko”… postaram się 🙂

O Ewa Bartosiewicz

Informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *