Dziś nastał szczęśliwy dzień, kiedy to po dwóch tygodniach przymusowej abstynencji mogłam w końcu usiąść za kierownicą 🙂 Nie byłoby to możliwe bez udziału wspaniałego anioła, jakiego mi Bóg zesłał w postaci uczynnego sąsiada. Dzielnie pomógł mi w walce ze śniegiem, mrozem, lodem i łopatą – serdeczne podziękowania! Lanosik w końcu wyruszył na drogi i zaczęłam już rozumieć jak bardzo inaczej wygląda mroźna zima z perspektywy wnętrza ciepłego samochodu – moje uszanowanie w kierunku podróżujących komunikacją miejską!
Przy okazji zapraszam dziś o 19.00 na Rakowiecką na wspólne kolędowanie i koncercik z udziałem moich ulubionych gitarzystów i perkusisty 🙂
Sobotnie pozdrowienia z… pracy (kto by pomyślał ;))

Sobota w pracy? oj oj.. brzmi naprawdę zimowo!
no tak… ale przynajmniej zjadłam pizzę na koszt firmy 😉